To najlepszy piłkarz Ekstraklasy w tym roku. Absolutnie nikt by nie przewidział
Połowę rundy jesiennej stracił z powodu kontuzji, ominął wówczas aż dziewięć ligowych spotkań, po czym wykurował się i w rundę wiosenną wszedł jak taran. Mbaye Ndiaye niespodziewanie wyrasta na najlepszego w tym roku zawodnika PKO BP Ekstraklasy.
Trzeba przyznać, że to bohater jednego z najciekawszych transferów ostatnich lat w polskiej piłce. W styczniu 2024 roku Motor Lublin zdecydował się na dość niespodziewany krok. Wypatrzył zawodnika, który do tamtego momentu grał jedynie w lidze senegalskiej. O ile transakcje z udziałem afrykańskich graczy były i są nad Wisłą dość popularne, to mimo wszystko rzadko zdarza się, by dany jegomość trafiał do naszego kraju prosto z Czarnego Lądu, bez wcześniejszego epizodu w innym kraju Europy.
Motor widział jednak w wychowanku Teungueth FC spory potencjał, dlatego wyłożył na niego - według nieoficjalnych informacji - 200 tysięcy euro. Ndiaye, który w momencie transferu otwierał klasyfikację strzelców w ojczystej lidze, był tak zdeterminowany, że ruszył do Polski bez informowania swojego ówczesnego pracodawcy. Ostatecznie jednak strony dobiły targu.
Zapewnił Ekstraklasę
Przebojowy skrzydłowy przychodził do Motoru w środku sezonu, gdy ekipa z Lublina zajmowała trzecie miejsce na zapleczu Ekstraklasy. Szybko wskoczył do składu, ale po kilku tygodniach nabawił się urazu i pauzował niemal do końca kampanii 2024/25. Na szczęście dla siebie i klubu zdążył wykurować się na finisz rozgrywek. I został bohaterem.
Najpierw, w 32. kolejce, Senegalczyk uratował drużynie remis w meczu ze Zniczem Pruszków, trafiając niemal z połowy boiska, a absolutnie kluczowy okazał się niedługo później w barażach o awans do elity. W finałowym meczu z Arką wszedł na boisko po przerwie, a w doliczonym czasie gry przeprowadził kapitalną akcję indywidualną i strzelił zwycięskiego gola. To po nim Motor mógł świętować wymarzony awans.
Przeskok o szczebel wyżej nie okazał się dla Ndiaye łatwy. W premierowym dla niego sezonie Ekstraklasy miał co najwyżej przebłyski. Chociaż rozegrał 31 spotkań, strzelił tylko cztery gole, nie zaliczył żadnej asysty. Nadal potrafił pokazać wysokie umiejętności, ale robił to mimo wszystko zbyt rzadko. Bywało i tak, że był odsyłany na ławkę, czasami się z niej nie podnosił, czasami grywał jako dżoker.
Ciężka kontuzja i kapitalny powrót
Runda jesienna trwającej właśnie kampanii też nie zwiastowała wielkiego przełomu. Co prawda Ndiaye wszedł w sezon świetnie, bo w pierwszej kolejce zapewnił Motorowi zwycięstwo z Arką, ale potem sprawy się pokomplikowały. Trafiał jeszcze przeciwko Górnikowi, dorzucił asystę z Zagłębiem, po czym w 11. kolejce doznał dość poważnej kontuzji stawu skokowego, musiał przejść zabieg i wypadł z gry do końca roku. Ominął aż dziewięć spotkań.
Dziś można zastanawiać się, czy w przerwie zimowej ktoś nie podmienił 22-letniego Senegalczyka. To tak pół żartem, pół serio. Rzadko zdarza się bowiem, by ktoś po kontuzji wracał w dużo lepszej formie niż ta, którą prezentował przed urazem. Tymczasem Ndiaye na wiosnę robi prawdziwą furorę.
- vs Pogoń - gol,
- vs Jagiellonia - gol,
- vs Piast - gol,
- vs Korona - gol,
- vs Bruk-Bet - asysta,
- vs Zagłębie - gol,
- vs Raków - gol.
Bez konkretów w postaci liczb kończył jedynie dwa spotkania - z Lechią i Radomiakiem. Za kartki musiał pauzować podczas starcia z Górnikiem. Łącznie w tym roku uzbierał więc sześć goli i asystę w dziewięciu występach. Żaden inny piłkarz w Ekstraklasie nie jest na wiosnę aż tak skuteczny. Co ciekawe, drugie miejsce pod tym względem zajmuje inny piłkarz Motoru, Karol Czubak. On trafiał do siatki pięć razy.
Wartość rośnie
Patrząc na cały sezon, Ndiaye uzbierał już osiem goli i dwie asysty. Biorąc pod uwagę, że jest na fali wznoszącej, być może dobije do “dychy”. A to byłby naprawdę bardzo dobry wynik. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 2 mln euro. To dziesięciokrotna przebitka względem tego, ile Motor musiał za niego zapłacić. A wydaje się, że dałoby się dostać za 22-latka więcej. Wciąż jest młody, już ma bardzo dobre liczby, potrafi znakomicie odnaleźć się w polu karnym, także w jego centralnej części, co nie jest normą u skrzydłowych.
Niedawno Ndiaye przedłużył kontrakt z Motorem. Ten obecny obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku. Nie jest oczywiście powiedziane, że Senegalczyk umowę wypełni. Póki co klub zabezpieczył się i zwiększył szanse na to, by w bliższej lub dalszej przyszłości na piłkarzu zarobić.