To on zastąpi Zalewskiego z Albanią? "Dla mnie to naturalne, że wychodzi od początku"
Jednym z dylematów przed nadchodzącym meczem Polski z Albanią jest kwestia zastępcy Nicoli Zalewskiego. Biało-czerwoni potrzebują innego zawodnika, który napędzi linię ataku. Kandydatura wydaje się oczywista.
Reprezentacja Polski nie jest przyzwyczajona do gry bez Nicoli Zalewskiego. W poprzednich dwóch latach ominął on tylko cztery mecze, a w pozostałych 19 występował od pierwszej minuty. Głupio złapana żółta kartka z Maltą niestety eliminuje 24-latka z półfinału baraży. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Absencja zawodnika Atalanty otwiera możliwość pełnoprawnego debiutu Oskara Pietuszewskiego w seniorskiej kadrze. To właśnie wschodząca gwiazda FC Porto powinna zameldować się w wyjściowej jedenastce.
Cudowny okres
Nie oszukujmy się, powołanie dla Pietuszewskiego było obowiązkiem. Chociaż Jan Urban w kilku wywiadach starał się tonować nastroje, to najzwyczajniej w świecie nie mógł przejść obojętnie wobec zawodnika w takiej formie. Nie bójmy się wielkich słów, mamy do czynienia z piłkarskim fenomenem. Naprawdę niewielu zawodników, którzy jeszcze nie skończyli 18 lat, gra w tak dobrym klubie. Na tak wysokim poziomie. I nie twierdzimy tak wyłącznie z powodu kwestii narodowości. Gdyby 17-letni Brazylijczyk wszedł do Porto, co chwila notował bramki i asysty, bawił się z mistrzem świata na Estadio da Luz, to też moglibyśmy się zachwycać.
Pietuszewski przyjechał na kadrę po prawdopodobnie najlepszym okresie w dotychczasowej karierze. Brał udział przy bramce w każdej z pięciu ostatnich kolejek ligowych. Nie tyle wygrał rywalizację z Borją Sainzem, co po prostu usadził Hiszpana na ławce. Portugalczycy ścigają się w szukaniu pochwał, na które 17-latek w pełni zasługuje. Kibice “Smoków” podkreślają, że skład w rundzie jesiennej był dobry, ale to zimowe wzmocnienia, z Oskarem na czele, mogą okazać się kluczowe w walce o mistrzostwo. Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na to, że popisy wychowanka Jagiellonii pomogły zdobyć dodatkowe punkty z Vitorią Guimaraes, Rio Ave, Benficą czy Bragą.
- Podoba mi się ten chłopak, bo jest kreatywny. Nie boi się brać na siebie odpowiedzialności. To jest coś, czego dzisiaj bardzo brakuje w piłce nożnej - graczy takich jak on, którzy biorą piłkę i próbują raz, drugi, trzeci. A jeśli stracą ją trzy razy, to spróbują i czwarty. Podziwiam takich zawodników z osobowością - chwalił Quaresma w rozmowie z Record.
- Chyba nikt nie spodziewał się, że eksplozja talentu nastąpi tak szybko. Już w debiucie wywalczony rzut karny, chwilę potem dodał gole oraz asysty. Trudno wyobrazić sobie mecz Porto bez Pietuszewskiego. Jego przebojowość jest imponująca. Gra bez jakichkolwiek kompleksów. Nazwiska rywali nie robią na nim żadnego znaczenia. To może imponować - przyznał Raul Meireles na łamach Super Expressu.
Odwagi
Wszyscy zgodzimy się, że Pietuszewski zasłużenie otrzymał powołanie. Kolejnym krokiem będzie debiut, który powinien nastąpić równo z pierwszym gwizdkiem czwartkowego spotkania z Albanią. Powód jest prosty. Polska potrzebuje w ofensywie gracza, który z niezwykłą powtarzalnością generuje zagrożenie. I nie chodzi tu wyłącznie o bramki czy asysty, ale też np. wywalczone stałe fragmenty i żółte kartki. W Portugalii na nim upomnienia łapali już Telmo Arcanjo, Chico Goncalves, Nicolas Otamendi i Gustaf Lagerbielke. Tak przebojowy skrzydłowy wymusza na obrońcach nie tyle grę na granicy przepisów, co po prostu ich przekraczanie. W jednej akcji można popełnić faul, w drugiej już mało kto będzie ryzykował potencjalną czerwienią. A Pietuszewski to zawodnik, który przecież nie zatrzyma się na pojedynczym zrywie.
Patrząc na profile zawodników, Pietuszewski to po prostu najlepszy możliwy zastępca Zalewskiego. Wychowanek Romy w przeszłości też potrafił być motorem napędowym, wystarczy przypomnieć choćby jego znakomity okres przed EURO 2024, kiedy wręcz fruwał na lewej flance. Oczywiście, że nie są to identyczni piłkarze. Statystyki potwierdzają, że gracz Atalanty nieco więcej kreuje (Zalewski średnio w Serie A notuje 1,1 kluczowego podania na mecz, Pietuszewski 0,8 w lidze portugalskiej), a Oskar mocniej bazuje na grze jeden na jeden. W tym sezonie 24-latek zalicza 0,8 udanego dryblingu i nieco ponad trzy wygrane pojedynki na mecz, a u 17-latka te wskaźniki to odpowiednio 1,6 i 4,6.
Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że liga włoska jest mocniejsza, a Porto częściej niż Atalanta ma okazję dominować przeciwników. Przy czym właśnie tego powinniśmy też oczekiwać od Polski w starciu z Albanią. Dominacji. Pokazania klasy. Nie przetrwania, nie liczenia na jedną jedyną akcję, która może przyniesie coś konkretnego. To nie jest żadna zniewaga w stosunku do przeciwnika, jeśli uznamy, że biało-czerwoni dysponują większym potencjałem, z którego warto skorzystać. Albańczycy zrobiliby wiele, aby mieć takiego Pietuszewskiego, czyli młodego skrzydłowego, który tuż po transferze rozpycha się w ekipie lidera ligi, będącej trampoliną do najlepszych klubów świata. Dlatego warto skorzystać z tego, kogo ma się do dyspozycji.
- Widać, że przed Oskarem wielka przyszłość. Kolejny nietuzinkowy gracz, który może wejść i pokazać swoje umiejętności. Cieszmy się. Im więcej młodych talentów, tym większe szanse, że będą grali w mocniejszych klubach i stanowili o ich sile - powiedział Robert Lewandowski na poniedziałkowej konferencji.
- Dla mnie to absolutnie naturalne, że Pietuszewski wychodzi od początku na Albanię. Nie ma się nad czym zastanawiać. Wiele rzeczy związanych ze stereotypami nt. młodych piłkarzy się zgadza, ale nie w przypadku zawodników, którzy są generacyjnymi talentami. Ktoś powie: to jest Stadion Narodowy, komplet publiczności… A mecz przeciwko Benfice na Estadio da Luz, gdzie kibice cię nienawidzą, to nie jest presja? - przyznał Mateusz Święcicki na kanale Meczyki.
Inne opcje
Kto, jeśli nie Pietuszewski, mógłby zastąpić Zalewskiego? Trzymając się pozycji, jedynym kandydatem mógłby być Kamil Grosicki. Ale trzeba zachować powagę. Samo powołanie 37-latka wzbudziło słuszne dyskusje. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym wychodzi z Albanią od pierwszej minuty. Zwłaszcza, że nawet w dwóch ostatnich meczach Pogoni wchodził jedynie z ławki, a w ośmiu meczach rundy wiosennej zebrał raptem jedną asystę. Szanujemy karierę “Grosika”, ale w tym momencie nie pokazuje nic, aby być w hierarchii przed graczem z Estadio do Dragao.
Istnieje również opcja przemodelowania składu i pozornego wystawienia środkowego pomocnika w miejsce Zalewskiego. Akces do gry złożył choćby Jakub Moder, który wcześniej z powodu kontuzji nie mógł zagrać pod wodzą Urbana. 26-latek zwalczył już problemy z plecami i od połowy lutego gra po 90 minut w każdym spotkaniu Feyenoordu. W przeszłości potrafił być naprawdę wartościowym elementem kadry. Można zatem wyobrazić sobie scenariusz, w którym Moder zabezpiecza środek pola z Piotrem Zielińskim, a rolę “dziesiątek” przejmują Jakub Kamiński i Sebastian Szymański. Chociaż wciąż na wyobraźnię może mocniej oddziaływać skład z Pietuszewskim. Nieco mniej balansu, ale więcej pazura i nieszablonowości.
Ktoś może powiedzieć, że walka o awans na mundial to nie czas na eksperymenty. Zgoda. Ale stawianie na jednego z najbardziej elektryzujących skrzydłowych młodego pokolenia trudno nazwać eksperymentem. To logiczny wybór, który powinien zwiększyć szanse Polski na sukces. A przecież o to chodzi w tej całej zabawie.