Topowa reprezentacja zaskoczyła wyborem selekcjonera. Zmiana podejścia po prawie 50 latach

Topowa reprezentacja zaskoczyła wyborem selekcjonera. Zmiana podejścia po prawie 50 latach
ANP / pressfocus
Piotrek - Przyborowski
Piotrek PrzyborowskiDzisiaj · 18:00
Reprezentacja Holandii od wielu lat stawiała wśród selekcjonerów na te same nazwiska. Teraz tamtejszy związek postanowił wyjść poza utarte schematy i dość niespodziewanie zatrudnił Xaviego. I chociaż to pierwszy obcokrajowiec w tej roli od blisko pół wieku, ten wybór jest bardziej holenderski, niż nam się może wydawać.
W lipcu minęły już dwa lata, odkąd Xavi rozstał się z Barceloną. Legenda “Dumy Katalonii” od tego czasu stosunkowo długo czekała z podjęciem nowego wyzwania. Początkowo 46-latek mówił o potrzebie odpoczynku i zamierzał cierpliwie czekać na nowy etap kariery. Jego nazwisko w miarę regularnie przewijało się w doniesieniach medialnych w kontekście takich klubów jak Manchester United, Ajax czy Roma. Wydawało się, że prędzej czy później sięgnie po niego któraś z ekip - może nie od razu ze ścisłego europejskiego topu, ale raczej taka ze sporymi aspiracjami. Chyba nikt nie spodziewał się, że ostatecznie - trochę ni z tego, ni z owego - w połowie sierpnia Hiszpan zostanie przedstawiony jako nowy selekcjoner reprezentacji Holandii.
Dalsza część tekstu pod wideo

Mogło być gorzej

Tego lata rola sternika “Oranje” była dla Xaviego bez wątpienia jedną z najciekawszych opcji na rynku. Po mundialu w Kanadzie, Meksyku i USA zwolniło się co prawda kilka ciekawych stanowisk, w tym posady selekcjonerów reprezentacji Francji i Niemiec, ale akurat w tych przypadkach następcy Didiera Deschampsa i Juliana Nagelsmanna zostali już zawczasu namaszczeni w osobach Zinedine’a Zidane’a i Jurgena Kloppa. Podczas gdy inne federacje działały zgodnie z planem, KNVB, czyli holenderski związek, cierpliwie czekał. Nie chciał ogłosić decyzji ws. przyszłości Ronalda Koemana przed mundialem i chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że bez względu na wynik na amerykańskich boiskach, doświadczony trener i tak rozstanie się z kadrą, ostatecznie ta decyzja została ogłoszona dopiero po odpadnięciu w 1/16 finału z Marokiem.
- W normalnych okolicznościach faworytem do objęcia schedy po Koemanie byłby Peter Bosz. Jego kontrakt z PSV miał wygasnąć wraz z końcem poprzedniego sezonu. Przyszłość Koemana już od kilku miesięcy była przesądzona i wszyscy wiedzieli, że odejdzie po MŚ. Z jakiegoś powodu KNVB nie chciało jednak zawczasu podjąć tej decyzji. Bosz parafował więc nową umowę i pozostał w Eindhoven. Inni kandydaci, tacy jak Pep Guardiola, Arne Slot czy Jurgen Klopp, również nie byli dostępni lub nie wyrazili chęci, aby przejąć “Oranje”. Xavi nie jest więc może najlepszym wyborem, ale spośród trenerów, którzy byli dostępni - na pewno nie jest też tym najgorszym - opowiada nam Jeroen Kapteijns, dziennikarz De Telegraaf.
Na ostatniej konferencji prasowej wprost o innych kandydatach mówił nawet dyrektor techniczny reprezentacji Holandii, Nigel de Jong.
- Naszym głównym kandydatem do zastąpienia Koemana był Pep Guardiola, ale chciał zrobić sobie przerwę od futbolu. Drugą opcją był Arne Slot. On jednak wolał pozostać aktywny w piłce klubowej. W związku z tym zwróciliśmy się do naszego trzeciego kandydata. Do człowieka siedzącego obok mnie, czyli Xaviego - wypalił bez ogródek.
Holendrzy od lat znani są ze stawiania na te same, rodzime nazwiska. Legendarny Rinus Michels prowadził kadrę w sumie cztery razy, Dick Advocaat i Louis van Gaal po trzy, a Guus Hiddink, Leo Beenhakker, Jan Zwartkruis i Koeman dwukrotnie. Zresztą holenderskie media sugerowały, że Van Gaal rozważyłby nawet czwartą kadencję. KNVB znalazło się w trudnej sytuacji, bo na rynku w zasadzie jedynym ciekawym holenderskim trenerem bez pracy jest obecnie Arne Slot, który już zawczasu zaznaczył, że póki co skupia się na pracy klubowej. Działacze musieli więc wyjść poza strefę komfortu i postawić na nieszablonowe rozwiązanie.
- Może i byli lepsi kandydaci, ale holenderski związek po prostu nie potrafił ich w porę zakontraktować i zmarnował swoją szansę. Oczywiście w Holandii po ogłoszeniu Xaviego pojawiło się sporo różnych opinii na temat tego wyboru, ale większość kibiców poczuła ulgę. Biorąc pod uwagę, że KNVB dość realnie brało pod uwagę takich kandydatów jak Michael Reiziger, który aktualnie pracuje z kadrą U-21 czy Roberto Martinez, to i tak nie wyszło źle. Może nie jest to selekcjoner, który wywołał jakiś efekt “wow”, ale wszystkim ulżyło, bo Xavi to na pewno lepsza opcja niż kilka innych, które przewijały się w doniesieniach medialnych - mówi Kapteijns.

Pierwszy od pół wieku

I tak oto Holandia znalazła się w sytuacji dla wielu jej kibiców zupełnie nieznanej. “Oranje” po raz ostatni byli prowadzeni przez zagranicznego selekcjonera w końcówce lat 70., kiedy tę rolę pełnił Ernst Happel. Legendarny austriacki trener doprowadził ich wtedy do finału MŚ, w którym musieli uznać wyższość gospodarzy, Argentyńczyków. Od tamtej pory Holendrzy jeszcze tylko dwukrotnie zagrali o złoty medal wielkiego turnieju - w 1988 roku zdobyli mistrzostwo Europy, a w 2010 srebrny medal na mundialu w RPA. Do obu tych sukcesów doprowadzili ich już jednak rodzimi szkoleniowcy - wspominany Michels oraz Bert van Marwijk.
To o tyle ciekawe, że przecież przed Happelem “Pomarańczowych” prowadziło w sumie… 22 obcokrajowców! Zdecydowaną większość z tej grupy stanowili Anglicy, ale nie zabrakło tam także rodaków Happela oraz trenerów ze Szkocji, Czech, Niemiec czy nawet Rumunii. Dopiero sukces pod wodzą Michelsa na EURO w RFN pokazał, że może lepszą drogą będzie postawienie na rodzimą myśl szkoleniową. Holendrzy przez kolejne dekady wybierali na selekcjonerów jedynie swoich rodaków. I chociaż Xavi nim nie jest, jego katalońskie DNA sprawia, że spośród wszystkich dostępnych zagranicznych trenerów jest chyba najbardziej przesiąknięty holenderskim “futbolem totalnym”.
- KNVB nie chciało znów sięgać po doskonale znane nazwiska, więc wybór Van Gaala czy De Boera odpadał. Kiedy okazało się, że inni pozostali kandydaci są nieosiągalni, związek wolał postąpić zupełnie inaczej. Nie ulega wątpliwości, że w podjęciu decyzji o zatrudnieniu Xaviego pomogła jego przeszłość w Barcelonie, w której miał okazję pracować z wieloma Holendrami - od Van Gaala, poprzez Patricka Kluiverta, aż po Frenkiego de Jonga. Do pewnego stopnia miał więc styczność z holenderskim futbolem i to zarówno jako piłkarz, jak i trener. Poza tym z uwagi na mocne powiązania Barcelony z “Oranje”, wielu ludzi związanych z holenderskim środowiskiem piłkarskim po prostu bardzo dobrze go zna. I to z pewnością zadziałało na jego plus - uważa nasz rozmówca.

W sztabie więcej legend

A to holenderskie środowisko musiało mocno zaufać Hiszpanowi. Ten podpisał bowiem z KNVB aż czteroletnią umowę. To w teorii oznacza, że poprowadzi “Pomarańczowych” w eliminacjach zarówno do EURO, jak i kolejnych MŚ. Współpraca z Xavim nie ma być fazą przejściową przed zatrudnieniem np. Slota, lecz w zarysie ma charakter długofalowy. I z tą też myślą zostawia nowego selekcjonera z szeregiem pytań oraz dylematów. W reprezentacji, która pojechała za ocean, znalazło się sporo młodych, wciąż mających przed sobą wiele sezonów gry zawodników. Sęk w tym, że kręgosłup kadry opierał się na innych.
- Na tym polegał chyba największy problem Koemana. Przez lata skupiał grę reprezentacji wokół trzech piłkarzy: Virgilu van Dijk, Frenkim de Jongu i Memphisie Depayu. To właśnie trio stworzyło trzon zespołu. Tyle że Van Dijk młodszy już nie będzie, a De Jong i Depay co chwilę łapią jakieś urazy. Xavi musi teraz zdecydować, czy chce zbudować kadrę wokół zupełnie nowych zawodników, czy może liczy, że ci bardziej doświadczeni gracze wrócą jeszcze do formy. To chyba jego największe wyzwanie. A przecież musi mieć na uwadze, ile ci piłkarze będą mieli lat nie u progu eliminacji, ale już podczas samego turnieju - zaznacza Kapteijns.
Na razie Xavi ma na głowie kompletowanie sztabu, a w nim mogą znaleźć się równie znane nazwiska. W mediach pojawiają się spekulacje, że do grona asystentów dołączy Kluivert, a to akurat człowiek, który posmakował pracy w roli selekcjonera Curacao i Indonezji. Mówi się też, że przygodę z kadrą będzie kontynuował Ruud van Nistelrooy, który dołączył do niej w lutym w roli wsparcia Koemana. Przed takim trio pierwsze boiskowe wyzwania już za kilka tygodni. Holendrzy pod koniec września rozpoczną bowiem rywalizację w dywizji A Ligi Narodów, w której zmierzą się z Niemcami, Serbią i Grecją. Każda z tych ekip w mniejszym lub większym stopniu przechodzi przebudowę. Jesienne spotkania pokażą, która z nich jest więc na dobrej drodze ku nowemu otwarciu.
- Pierwszym celem Xaviego będzie oczywiście zakwalifikowanie się na najbliższe wielkie turnieje. Wszyscy liczą, że reprezentacja pod jego wodzą będzie prezentowała się lepiej niż za późnego Koemana. Odpadnięcie już w pierwszym meczu fazy pucharowej mundialu było niemiłą niespodzianką. Xavi wraz z Holandią może sięgnąć po sukcesy. Nie zapominajmy, że to gość, który doskonale zna futbol na najwyższym poziomie. Do tego przez lata miał do czynienia ze stylem, który idealnie pasuje pod kadrę “Oranje”. Oczywiście nigdy wcześniej nie był selekcjonerem i może na początku uczyć się specyfiki takiej pracy, w której nie masz do dyspozycji piłkarzy na co dzień. Na pewno zasługuje na szansę, aby pokazać, na co go stać - podsumowuje nasz rozmówca.

Dyskusja

Przeczytaj również