Transferowe El Clasico! Real Madryt i Barcelona walczą o nową gwiazdę

Wiele wskazuje na to, że już niebawem Barcelona i Real stoczą ze sobą bój na rynku transferowym, a ich celem stanie się Victor Munoz. Zanim jednak dowiemy się, czy któryś z hiszpańskich gigantów uprzedzi konkurencję, zobaczymy bezpośrednie starcie w stolicy Katalonii. Transmisja El Clasico w tę niedzielę o 21:00 w Eleven Sports 1, początek studia z Barcelony o 19:30.
Sezon w Hiszpanii powoli dogorywa. Walka o mistrzostwo nie została jeszcze matematycznie rozstrzygnięta, ale “Blaugrana” musiałaby dokonać historycznej kompromitacji, aby w czterech ostatnich kolejkach wypuścić 11 punktów przewagi nad Realem Madryt. Układ tabeli sprawia, że obie drużyny w coraz większym stopniu mogą skupić się na oknie transferowym i przygotowaniach do kolejnych rozgrywek. Nie ulega wątpliwości, że na Camp Nou i Santiago Bernabeu dojdzie do zmian kadrowych.
Zarówno Katalończycy, jak i “Królewscy” rozglądają się za wszechstronnym skrzydłowym, który poszerzyłby pole manewru w ataku. “Barca” prawdopodobnie będzie szukała zastępcy Marcusa Rashforda, a “Los Blancos” mogą chcieć załatać lukę po poważnej kontuzji Rodrygo. Odpowiedź na niedostatki obu ekip może leżeć w sercu Nawarry, konkretnie na El Sadar. Victor Munoz potwierdza, że jest gotowy do gry w klubie z wyższej półki niż Osasuna.
Między La Masią i La Fabricą
Do pewnego momentu juniorska kariera Munoza układała się w modelowy sposób. W wieku 11 lat dzieciak urodzony w mieście Gaudiego dołączył do La Masii. W akademii Barcelony miał okazję grać u boku m.in. Alejandro Balde, Fermina Lopeza czy Xaviego Simonsa. Pod względem skali talentu miał odstawać od rówieśników, co doprowadziło do rozstania. W 2017 roku opuścił młodzieżówki “Dumy Katalonii”, a cztery kolejne lata spędził w ekipie CF Damm.
- Od zawsze był bardzo wszechstronnym skrzydłowym, świetnie radził sobie na obu flankach. Ma znakomity drybling, jest skuteczny w sytuacjach jeden na jeden, a przy tym nigdy nie zapomina o obowiązkach w defensywie. Z kolei poza boiskiem to cichy, introwertyczny chłopiec. Żaden trener nie miał z nim najmniejszych problemów. Nie przebił się w Barcelonie, ale przenosiny do naszego klubu pomogły mu w rozwoju - przyznał dla Diari Ara Genis Sampietro, który prowadził go w Damm.
W 2021 roku Munoz przeniósł się do Realu Madryt. Przełomowy okazał się dla niego poprzedni sezon, w którym brylował pod okiem Raula Gonzaleza. W 34 meczach rezerw “Los Blancos” zanotował 11 goli i siedem asyst. Obiecujące występy zaowocowały debiutem w seniorach. Carlo Ancelotti wpuścił go w końcówce El Clasico, kiedy Barcelona prowadziła 4:3. W 89. minucie skrzydłowy stanął oko w oko z Wojciechem Szczęsnym, mógł zostać bohaterem, ale nie wytrzymał. Posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. “Blaugrana” zdobyła wówczas komplet punktów, co właściwie przesądziło o losach tytułu. Młodziutki zawodnik przekonał się wówczas, jak okrutny potrafi być futbol. Chociaż nie był głównym winowajcą porażki, to na niego wylało się wiadro pomyj. Liczba obraźliwych komentarzy za zmarnowaną “setkę” była tak duża, że na jakiś czas usunął wszystkie konta w mediach społecznościowych.
- Widziałem, że był przybity po zmarnowanej okazji. Powiedziałem mu: “Nie myśl o niewykorzystanej sytuacji, ale o następnych, w których będziesz mógł strzelić”. Takie rzeczy się zdarzają, w piłce wszyscy popełniamy błędy - ocenił wtedy Ancelotti.
Bestia z Nawarry
Przed startem tego sezonu zapadła decyzja o odejściu Munoza. Był on bowiem zbyt dobry, aby nadal grać w rezerwach, ale jeszcze niegotowy na pierwszy zespół. Dokonał zatem słusznego wyboru, przechodząc do klubu, gdzie poziom wymagań jest zawieszony znacznie niżej niż na Bernabeu. Osasuna zapłaciła za niego 5 mln euro, przy czym Real zachował 50% praw do piłkarza.
- Cieszymy się, że Victor staje się częścią naszej rodziny. Wiemy, że to zawodnik z talentem, potencjałem i determinacją, który będzie chciał odcisnąć piętno w naszym klubie. Wyróżnia go też pokora. To człowiek, który nie czeka, aż drzwi same się przed nim otworzą, ale ciężko pracuje, aby samemu to zrobić - mówił Luis Sabalza, prezes Osasuny, kiedy Munoz podpisał kontrakt.
Munoz trafił do klubu, który lubi stawiać na dynamicznych lewoskrzydłowych. W poprzednich sezonach na tej pozycji brylowali tam Ez Abde czy Bryan Zaragoza. Teraz to 22-latek jest drugim najgroźniejszym graczem Osasuny po Ante Budimirze. Trener Alessio Lisci zapewnił Hiszpanowi swobodę i możliwość popełniania błędów. Średnio na mecz notuje on ponad 13 strat, ale ma pozwolenie na ciągłe wdawania się w dryblingi, szukanie okazji na zrobienie przewagi przy linii bocznej. O jego sile przekonał się choćby Real, który w lutym przegrał na El Sadar 1:2. Były gracz “Los Blancos” wrzucił wówczas Daniego Carvajala na karuzelę, wygrał w tamtym meczu siedem pojedynków na 11 prób, dołożył do tego cztery dryblingi, dwa strzały i dwa kluczowe podania. Pokazał, że jest już innym, znacznie lepszym zawodnikiem niż przed rokiem. W tamtym momencie nikt w Realu nie mógł wątpić, że młodzieniec dorósł do wielkiej piłki.
22-latek to taki typ piłkarza, którego nie można przedwcześnie oceniać w danym spotkaniu. Przez 80 minut może grać niczym jeździec bez głowy, żeby finalnie przeprowadzić decydującą akcję bramkową. W 35 występach dla Osasuny zebrał sześć goli i pięć asyst, co można uznać za solidny start. Średnio w tym sezonie wykonuje 2,2 udanego dryblingu na mecz i jest to szósty najlepszy wynik w całej La Liga. W rywalizacji z Rayo mijał rywali 12 razy, bijąc tegoroczny rekord w ligach TOP5. Do tego jest drugim najszybszym graczem w Hiszpanii po Andreiu Ratiu z Rayo. Biorąc to wszystko pod uwagę, mówimy o jednym z najciekawiej zapowiadających się skrzydłowych na Półwyspie Iberyjskim.
- Dołączenie do Osasuny to najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Od pierwszego dnia tutaj poczułem się jak w domu. Dostałem przestrzeń i możliwość rozwoju. W każdym meczu czuję ogromne wsparcie kolegów z drużyny i kibiców. Jeśli chodzi o przyszłość, to nie zawracam sobie głowy różnymi doniesieniami. Skupiam się na tym, co tu i teraz - zaznaczył na łamach Diario de Navarra.
Mundial i transfer?
Jakość Munoza została doceniona przez Luisa de la Fuente. W marcu selekcjoner powołał skrzydłowego, który wcześniej nie grał w żadnej kadrze młodzieżowej. Przez lata kolejni trenerzy nie dostrzegali jego talentu, ale wreszcie to się zmieniło. 22-latek zadebiutował w sparingu z Serbią i już po dziewięciu minutach trafił do siatki. Przy okazji został dopiero drugim zawodnikiem Osasuny w XXI wieku, który strzelił gola w seniorskiej kadrze Hiszpanii.
- Munoz to bestia w bezpośredniej grze. Jeśli zostawisz mu wolną przestrzeń, to bezlitośnie ją wykorzysta. Zapewnia szybkość, drybling i gole. Jego talent jest brutalny. Taki zawodnik może przydać się na mundialu, aby wejść z ławki i odmienić obraz meczu - ocenił Albert Ortega z El Confidencial. - To wszystko dzieje się tak szybko, że nie mam nawet czasu, aby przesadnie to analizować. Staram się cieszyć tym procesem, zdobywać doświadczenie i nadal rozwijać. Idę krok po kroku w klubie i teraz w kadrze. Cieszę się, że zostałem tak miło powitany przez tę fantastyczną grupę zawodników - zaznaczył sam zainteresowany po udanym debiucie.
Kolejne dobre występy Munoza sprawiły, że coraz głośniej mówi się o potencjalnym transferze. Kontrolę nad nim ma Real Madryt, który zapewnił sobie opcję odkupu za 8 mln euro oraz połowę wpływów ze sprzedaży do innego klubu. Klauzula dla pozostałych drużyn wynosi 40 mln euro. Ramon Alvarez de Mon informował już, że “Los Blancos” chcieliby ponownie sprowadzić skrzydłowego. Zainteresowanie jego usługami wykazuje też Barcelona, która poszukuje zawodnika o dokładnie takim pakiecie umiejętności. Filarem “Blaugrany” na lewej flance pewnie pozostanie Raphinha, ale potrzebuje on zmiennika, który gwarantowałby szybkość, przebojowość i umiejętność wygrywania pojedynków.
- Barcelona naprawdę lubi Munoza, jego profil spełnia wymagania Katalończyków. Wątpię jednak, żeby udało się go pozyskać, ponieważ Real ma dużą kontrolę nad sytuacją - podał Albert Fernandez na antenie Radio Marca.
Na dziś trudno prognozować, gdzie Munoz spędzi kolejne lata. Real pewnie nie chciałby pozwolić, aby wylądował on w Barcelonie. Sam zainteresowany mógłby jednak preferować bycie pierwszym zmiennikiem Raphinhi niż konieczność rywalizacji z Viniciusem, Rodrygo i nawet Mbappe, który przecież też lubi czasem operować bliżej lewego skrzydła. Pewnym jest natomiast, że gracz o takim potencjale nie zabawi długo w Pampelunie.
Obecnie 22-latek dochodzi do zdrowia po urazie mięśnia płaszczkowatego. Kontuzja delikatnie zmniejszyła jego szans na występy podczas tegorocznego mundialu, choć wciąż tli się nadzieja. Jeśli złapie minuty przed końcem sezonu ligowego, spokojnie będzie mógł być brany pod uwagę przez Luisa de la Fuente. A jeśli dostanie powołanie i zagra na turnieju, jego wartość rynkowa może tylko podskoczyć. Już teraz klauzula na poziomie 40 mln euro zdecydowanie nie jest wygórowana.
Losy Munoza pokazują, że nigdy nie warto się poddawać. Po czterech latach w La Masii usłyszał, że nie ma już tam dla niego miejsca. Wymarzony debiut w Realu zakończył się koszmarnym pudłem w El Clasico. Dziś ten sam zawodnik, którego Barcelona i “Królewscy” pożegnali dość lekką ręką, jest pożądany przez oba te kluby. Jak to wszystko może się zmienić, kiedy talent idzie w parze z uporem.