UEFA rozdała prezenty, Polska się nie załapała. Reakcja może być tylko jedna

Letni, czwartkowy maraton pucharowy kończymy z przytupem - polskie kluby zagrają nie tylko o wejście w komplecie do fazy ligowej Ligi Konferencji, ale i dołożenie jak najwięcej punktów do rankingu UEFA. Liczy się każdy wynik, nawet przy niemal pewnym rozstrzygnięciu dwumeczu, jak u Jagiellonii czy Lecha. Jest o co walczyć! Oto najważniejsze rankingowe informacje przed finałem eliminacji Ligi Europy i Ligi Konferencji.
Zanim na boisko wybiegną drużyny z PKO BP Ekstraklasy, we wtorek i środę rozegrano w eliminacjach pucharów kilka istotnych z polskiej perspektywy meczów. Mimo że zmiany w rankingu UEFA na pierwszy rzut oka wyglądają dla Polski złowrogo (o tym nieco niżej), wyniki poszczególnych spotkań ułożyły się naprawdę nieźle, powyżej oczekiwań. We wtorek porażkę zanotowało Bodo/Glimt, a to właśnie Norwegia bezpośrednio wyprzedza 13. Polskę w tabeli. Bodo przegrało 1:2 ze Sturmem Graz po wygranej 5:0 w pierwszym spotkaniu. Wprawdzie tym samym punkty do tabeli dopisała 15. Austria, ale nad nią jest dość solidna przewaga.
W środę przyszła kolejna świetna informacja. Sparta Praga wróciła na tarczy z Łotwy, ulegając 0:1 Rydze. 10. w klasyfikacji Czesi, których doścignięcie jest realnym i najwyższym celem dla polskich ekip, na boisku nie dorzucili nic zatem do swojego koszyka. Zrobili to za to 14. Duńczycy (+0.250 pkt), dzięki wygranej FC Kopenhagi nad Basel w el. LM. Tym razem lepiej też poszło Norwegii (+0.200 pkt), bo Brann znokautowało na wyjeździe Larnakę 4:0 (Legio, a jednak się dało!). Różnica w “zarobku” skandynawskich krajów wynika z tego, że Polsce i Danii punkty liczą się inaczej niż reszcie drużyn z interesujących nas miejsc 10-16. To efekt czterech, a nie pięciu reprezentantów w europejskich pucharach. Zasady są zaś takie, że każde zwycięstwo w eliminacjach to punkt do rankingu dzielony przez liczbę reprezentantów, a remis - pół punktu dzielone przez liczbę reprezentantów. Czyli: Polsce i Danii wygrana daje 0.250 pkt (remis: 0.125), a Czechom, Grecji, Norwegii, Austrii i Szwajcarii 0.200 (remis: 0.100).
UEFA rozdaje prezenty, konkurencja ucieka
Wspomnieliśmy, że ranking po wtorku i środzie może być niepokojący dla polskich kibiców, a w przypadku Czechów podkreśliliśmy brak punktów na boisku. O co chodzi? A o to, że UEFA rozdaje zasłużone prezenty, czyli "płaci" za Ligę Mistrzów bonusem 6.000 punktów do rankingu, które są dzielone przez liczbę pucharowiczów z każdego kraju. Stąd Polska, której przedstawiciel (Lech) odpadł, została z niczym, zaś Dania (cztery kluby na starcie sezonu gry w eliminacjach) zyskała dodatkowe 1.500 pkt za awans Kopenhagi, a Czechy, Grecja i Norwegia (pięć klubów) po 1.200 pkt za kolejno awans: Slavii, Olympiakosu (zapewniony z góry w obu przypadkach) oraz Bodo. W efekcie Dania sporo odrobiła do Polski, a pozostała trójka powiększyła przewagę. Czwartkowa reakcja ekstraklasowiczów może być tylko jedna - nabicie jak największej liczby punktów w rewanżach IV rundy kwalifikacyjnej.
Obecny ranking, przed nadchodzącymi meczami, prezentuje się następująco i zawiera punkty za pięć ostatnich sezonów (wliczając ten obecny), zsumowany ich dorobek oraz liczbę klubów, które ma w pucharach każdy z wymienionych krajów.
Ranking UEFA, stan na 27 sierpnia
(źródło grafiki: rankinguefa.pl)
Wielki Czwartek: Akt ostatni. Może być pięknie
Polska nie jest już też liderem klasyfikacji za obecny sezon. Na czele tabeli, po wtorkowym awansie Pafos do LM, znów znajduje się Cypr, a podium uzupełniają Dania i Portugalia. Przypominamy, że UEFA nagradza dwa najwyższe miejsca dodatkowym biletem do kolejnej edycji Ligi Mistrzów, choć oczywiście z biało-czerwonej perspektywy to ciekawostka. Do gry zaraz wejdą bowiem giganci z pięciu najsilniejszych lig i to oni powinni podzielić się tym solidnym kawałkiem tortu.
Niemniej, wynik Polski i tak jest imponujący. Wszyscy czterej jej reprezentanci dołożyli do tego cegiełkę - pozwoliło to odrobić straty do miejsc 10-12 i powiększyć przewagę nad tandemem Austria - Szwajcaria z miejsc 15-16. Jeśli w czwartek nie zrealizuje się wyjątkowo pechowy scenariusz, zaraz pole widzenia będziemy mogli ograniczyć maksymalnie do 14. Danii, bez oglądania się dalej w dół tabeli. Przypomnijmy, że przed sezonem Polska zajmowała 15. pozycję, jej awans na 13. to efekt usunięcia z tabeli nieudanego dla niej sezonu 2020/21 - klasyfikacja zawsze obejmuje obecny sezon i cztery ostatnie.
Co więcej, “haczyk” całej rankingowej-pucharowej bitwy polega na łatwiejszym punktowaniu w słabszych rozgrywkach. Czyli przykładowo awanse Bodo/Glimt do Ligi Mistrzów i Brann do Ligi Europy wcale nie utrudniają Polsce misji przegonienia Norwegii, szczególnie przy prawdopodobnych czterech “szablach” w Lidze Konferencji.
Z plusów warto także zwrócić uwagę na ubytki u niemal wszystkich bezpośrednich przeciwników. Polska wystawiła do gry cztery zespoły i żaden jeszcze nie odpadł - co więcej, na dzisiaj każdy inny wynik niż cztery ekipy w fazie ligowej Ligi Konferencji będzie rozczarowaniem. Ponadto z lokat od 10. do 16. jeszcze tylko Czesi nie stracili nikogo w eliminacjach. Grecja, Norwegia, Dania, Austria i Szwajcaria mają już jedną drużynę mniej w stawce. A po czwartkowych rewanżach IV rundy cięcia powinny być jeszcze szersze. Wyniki pierwszych meczów powodują, że możemy przystąpić do ostatniego w tym sezonie Wielkiego Czwartku Eliminacji z optymizmem.
Czwartkowy rozkład jazdy
Polskie granie w czwartkowy wieczór zaczną o 20:00 Raków i Lech. O 20:45 ma rozpocząć się mecz Jagiellonii, a o 21:00 danie główne, czyli starcie Legii z Hibernian przy Łazienkowskiej. W ubiegłym tygodniu ekstraklasowy kwartet przyniósł do rankingu 0.750 pkt. Teraz podobny wynik bralibyśmy w ciemno. Pamiętajmy, że liczy się każdy mecz, każdy wynik, dlatego nawet we właściwie rozstrzygniętych już dwumeczach “Kolejorza” (do odrobienia jest 1:5) i “Jagi” (zaliczka 3:0) warto grać o pełną pulę. Cel pozostaje niezmienny: wspólnymi siłami punktować i czekać na potknięcia przeciwników. Jak na razie polskim klubom idzie więcej niż dobrze.
Prezentujemy czwartkowy rozkład jazdy - kto przystąpi do rywalizacji wśród klubów z krajów sklasyfikowanych w rankingu UEFA na miejscach 10-16? Polecamy ze szczególną uwagą śledzić te mecze, nie tylko polskich drużyn. Pamiętajmy, że porażka w dwumeczu el. Ligi Konferencji oznacza odpadnięcie danego zespołu z pucharów i koniec jego punktowania w tym sezonie, a porażka w dwumeczu el. Ligi Europy - spadek do fazy ligowej Ligi Konferencji. Jak zwraca uwagę analityk Piotr Klimek, dużo będzie ważył mecz Banika Ostrawa z Celje. Banik musi gonić wynik - jeśli odpadnie, to przy czterech polskich klubach w LK wzrosną szanse na przegonienie Czechów.
10. Czechy (40.300 pkt)
Sigma - Malmoe (Liga Europy, 18:30, pierwszy mecz 0:3)
Banik - Celje (Liga Konferencji, 20:00, 0:1)
***
11. Grecja (37.012 pkt)
Samsunspor - Panathinaikos (Liga Europy, 19:00, 1:2)
PAOK - Rijeka (Liga Europy, 19:30, 0:1)
AEK - Anderlecht (Liga Konferencji, 20:00, 1:1)
***
12. Norwegia (36.687 pkt)
Fredrikstad - Crystal Palace (Liga Konferencji, 18:00, 0:1)
Mainz - Rosenborg (Liga Konferencji, 21:00, 1:2)
***
13. Polska (35.125 pkt)
KRC Genk - Lech (Liga Europy, 20:00, 5:1)
Arda - Raków (Liga Konferencji, 20:00, 0:1)
Dinamo Tirana - Jagiellonia (Liga Konferencji, 20:45, 0:3)
Legia - Hibernian (Liga Konferencji, 21:00, 2:1)
Relacja ze wszystkich “polskich” meczów oczywiście na Meczyki.pl.
***
14. Dania (34.981 pkt)
KUPS - Midtjylland (Liga Europy, 17:00, 0:4)
Broendby - Strasbourg (Liga Konferencji, 20:00, 0:0)
***
15. Austria (31.650 pkt)
Omonia - Wolfsberger (Liga Konferencji, 18:00, 1:2)
Rapid - Gyor (Liga Konferencji, 19:00, 1:2)
***
16. Szwajcaria (30.100 pkt)
Young Boys - Slovan (Liga Europy, 20:00, 1:0)
Besiktas - Lausanne (Liga Konferencji, 19:00, 1:1)
Servette - Szachtar (Liga Konferencji, 21:00, 1:1)
O co gramy? O Ligę Mistrzów!
O jak najlepszy wynik na koniec sezonu, czyli, realnie patrząc, nawet o grę mistrza Polski w fazie ligowej Ligi Mistrzów bez konieczności przebijania się w eliminacjach! Ten optymistyczny scenariusz może zostać zrealizowany jeszcze w tym sezonie i dałby profit za dwa lata. Korzyści wynikające z wyniku wykręconego w obecnych rozgrywkach zobaczymy bowiem w sezonie 2027/28, gdyż w rankingu UEFA zawsze patrzymy dwa lata naprzód. Jak dotąd polskie zespoły punktują imponująco i sprawiają, że możemy realnie liczyć na coś, co niedawno wydawało się odległym marzeniem.
Wynika to stąd, że za każdym miejscem w rankingu kryją się konkretne benefity. Polska zakończyła poprzednie rozgrywki na pozycji 15., dzięki czemu w sezonie 2026/27 w europejskich pucharach zagra pięć polskich zespołów, w tym dwie w eliminacjach Ligi Mistrzów. Aktualnie jest 13., co już UEFA nagradza dodatkowymi bonusami, a wymarzony bezpośredni awans mistrza kraju do fazy ligowej LM dałoby wejście do TOP10.
Oto, co daje osiągnięcie poszczególnej pozycji w krajowym rankingu UEFA na koniec sezonu:
13. lub 14. - mistrz Polski wchodziłby do gry dopiero w ostatniej, IV rundzie eliminacji LM, a nie w II! Miałby do rozegrania tylko jeden dwumecz, a w przypadku niepowodzenia byłby pewny miejsca w fazie ligowej Ligi Europy.
11. lub 12. - to co za 13. lub 14. + dwie drużyny w eliminacjach Ligi Europy (i jedna w el. LK), dodatkowo przywilej gry zwycięzcy Pucharu Polski (lub trzeciej drużyny Ekstraklasy) w IV rundzie el. LE (pewna gra w fazie ligowej Lidze Konferencji).
10. - automatyczny awans mistrza kraju do fazy ligowej Ligi Mistrzów
Warto mierzyć jak najwyżej. W czwartkowy wieczór siadamy, sprawdzamy wyniki, notujemy, analizujemy, kibicujemy polskim drużynom i… przeciwnikom konkurencji. A po zakończonym graniu zapraszamy oczywiście na Meczyki.pl, gdzie pojawi się najnowsza aktualizacja rankingu UEFA wraz z obszerną analizą.
Na koniec warto rzucić okiem na to, jak prezentują się najbardziej prawdopodobne koszyki przed piątkowym losowaniem fazy ligowej Ligi Konferencji: