Upadły gigant wstaje z kolan. Jeden ruch zmienił wszystko. "On jest geniuszem"

Upadły gigant wstaje z kolan. Jeden ruch zmienił wszystko. "On jest geniuszem"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 08:30
“Stara Dama” stara się wrócić na właściwe tory. Juventus oczywiście jeszcze nie jest drużyną na miarę tej sprzed dekady, kiedy turyńczycy dominowali Serie A i potrafili dochodzić do finałów Ligi Mistrzów. Ale już teraz widać, że zatrudnienie Luciano Spallettiego było słuszną decyzją.
Niedawno Juventus zdobył 16 punktów w sześciu kolejnych meczach ligowych. Udana passa została przerwana w miniony weekend, kiedy “Bianconeri” przegrali 0:1 z Cagliari. Niekorzystny wynik mógłby sugerować, że obudziły się stare demony, jednak rezultat ten niemal kompletnie nie oddawał przebiegu rywalizacji. Podopieczni Luciano Spallettiego mogli mówić o naprawdę dużym pechu. Przeważali, kontrolowali piłkę, oddali 21 strzałów przy tylko trzech próbach rywali. Opta wyliczyła, że “Juve” został pierwszym zespołem w Serie A od sezonu 2004/05, który nie wygrał meczu, mając co najmniej 78% posiadania piłki. Nie da się tego sprawdzić, ale pewnie na dziesięć takich spotkań Cagliari wygrałoby tylko jeden raz. Mimo wszystko widać, że ekipa ze stolicy Piemontu zmierza w odpowiednim kierunku. Powoli, ale do celu.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Dziś wynik jest, jaki jest, ale generalnie to nie był zły występ, patrząc na samą grę. Zabrakło nam po prostu gola. Jednak nadal wierzymy w nasz sposób gry - ocenił Manuel Locatelli po porażce.

Potworny kryzys

Juventus potrzebował zmiany po naprawdę fatalnym starcie sezonu. Po 11 meczach pod wodzą Igora Tudora zespół miał na koncie zaledwie trzy zwycięstwa. Seria ośmiu spotkań bez wygranej przelała czarę goryczy. Ten projekt nie funkcjonował, nie działał, drużyna wyglądała jak zbiór jednostek, po raz pierwszy widzących się na murawie. Turyńczycy potrzebowali fachowca, który poukłada z pozoru niepasujące do siebie puzzle.
Klub postawił na najlepszą możliwą opcję. Luciano Spalletti zjadł zęby na calcio. Jest w trenerskiej czołówce, jeśli chodzi o liczbę zwycięstw na poziomie Serie A, poprowadził w karierze ponad 1000 meczów. Niezbyt udana kadencja w reprezentacji Włoch oczywiście wpłynęła negatywnie na wizerunek 66-latka, jednak wciąż mówimy o jednym z największych specjalistów na Półwyspie Apenińskim. A przede wszystkim o osobie, która uwierzyła w turyński projekt. Już na początku kadencji “Spal” podkreślił, że zespół ma potencjał, ale wcześniej nie do końca potrafił go wykorzystać. To musiało się zmienić.
- Jestem jedyną osobą w klubie, która nie potrzebuje kontraktu. Takie sprawy mnie nie interesują. Dla mnie największe znaczenia ma to, żeby widzieć zawodników, którzy podążają za określoną ideą i gwarantują emocje, które odczuwam od dziecka - mówił trener na jednej z konferencji. - Jesteśmy w dobrym momencie, ale musimy iść naprzód. Nie bez powodu jesteśmy Juventusem. Musimy okazywać szacunek naszym przeciwnikom, ale też samym sobie, naszej historii, którą reprezentujemy i nadal tworzymy. Nie możemy się tego bać - zaznaczał.

Na fali

Spalletti dość szybko wprowadził nowe porządki. W debiucie niespodziewanie wystawił Teuna Koopmeinersa w roli pół-lewego stopera. Rzadko zdarza się, aby ofensywny pomocnik, który za Tudora grał nawet jako podwieszony napastnik, był cofany tak głęboko. Eksperyment się jednak powiódł, Holender potrafił wykorzystać umiejętności w zakresie rozegrania i stronił od większych błędów w obronie. Cały zespół zaczął zresztą lepiej wyglądać po zmianie trenera. Wyniki początkowo o tym nie świadczyły, ponieważ szybko przytrafiła się seria trzech remisów ze Sportingiem, Torino i Fiorentiną. Ale w każdym z tych starć “Bianconeri” optycznie prezentowali się nieźle, mieli co najmniej dwa razy wyższy wskaźnik oczekiwanych goli. Widać było zalążki progresu w samej grze, co w ostatecznym rozrachunku musiało też przełożyć się na suche rezultaty.
Juventus faktycznie zaczął punktować na znacznie wyższym poziomie niż za kadencji Tudora. Od momentu przejęcia zespołu przez Spallettiego tylko Inter zdobył więcej punktów w Serie A oraz wykręcił więcej strzałów i oczekiwanych goli. Przy czym mediolańczycy zdają się odjeżdżać całej lidze, zatem bycie gorszym wyłącznie od nich nie jest żadną ujmą.
- Juventus nie grał tak pięknie od czasów zdobycia Scudetto, kiedy byli tam Buffon, Chiellini, Bonucci, Barzagli itd. Ludzie mówili, że Spalletti jest skończony, kiedy opuszczał kadrę, ale on po raz kolejny udowodnił, że jest geniuszem. To topowy opiekun, ze mnie też uczynił znacznie lepszego piłkarza - zachwalał Radja Nainggolan dla La Gazzetta dello Sport.
- Wpływ trenera Spallettiego jest oczywisty. Poza kilkoma remisami zespół radzi sobie fantastycznie, widać, że drużyna się rozwija. Gdyby to był początek sezonu, myślę, że Juventus miałby wszystko, czego potrzeba, aby walczyć o Scudetto. Ale zaczął ze stratą do odrobienia, a to skomplikowane, kiedy musisz gonić Napoli czy Inter - przyznał Gianluigi Buffon. - Trener pokroju Luciano Spallettiego po prostu robi różnicę. Scudetto? Juventus zawsze musi mierzyć wysoko. Tabela na szczycie jest dość płaska, a drużyna się rozwija. Myślę, że wszystko jest możliwe - dodał Miralem Pjanić.

Odbudowa szatni

W ostatnich miesiącach Juventus stał się drużyną, a nie Kenanem Yildizem i dziesięcioma innymi piłkarzami. Za Spallettiego już 12 różnych zawodników trafiało do siatki. Zespół prezentuje się solidnie w ataku pomimo wielu problemów z “dziewiątkami”. Dusan Vlahović i Arkadiusz Milik są kontuzjowani, a Lois Openda na razie nie zachwyca w barwach “Bianconerich”. Nic dziwnego, że klub intensywnie pracuje nad transferem Jeana-Philippe’a Matety z Crystal Palace. Na razie natomiast trener “szyje” z tego, co ma. Stara się wyciągnąć maksimum z Jonathana Davida, którego forma faluje. Kanadyjczyk na początku roku mógł zapewnić zwycięstwo z Lecce, ale zmarnował rzut karny. Nie załamał się jednak, dostał kolejne szanse i niedługo potem strzelał z Sassuolo i Cremonese.
Życiową dyspozycję zdaje się osiągać Weston McKennie, który u Spallettiego strzelił już cztery gole. Po zwalczeniu problemów zdrowotnych znów liderem defensywy stał się Bremer. Yildiz robi swoje, będąc jednym z najbardziej ekscytujących graczy do oglądania w Serie A. Nawet zawodnik, na którym wielu postawiło już krzyżyk, czyli Fabio Miretti, powoli budzi się z zimowego snu. W trzech ostatnich kolejkach brał udział przy dwóch golach. Włoska prasa regularnie chwali Manuela Locatellego, który dyryguje środkiem pola. Idąc pozycja po pozycji, trener konsekwentnie stara się budować lidera w każdej formacji.
- Trener bardzo często mówi mi, żebym grał z podniesioną głową. Teraz staram się zwracać na to większą uwagę niż wcześniej. Pomocnik musi wiedzieć gdzie chce zagrać i co zrobić z piłką jeszcze zanim ją otrzyma - zauważył Khephren Thuram. - Świetnie dogaduję się z trenerem. To znakomity fachowiec, jego kariera mówi sama za siebie. Jako zawodnicy staramy się podążać za tym, co nam wskaże - wtórował Bremer.
- Jesteśmy zjednoczoną grupą, rodziną. Mamy fantastycznego szkoleniowca, który wie, jak wyciągnąć z nas maksimum. Spalletti odbywa bardzo dużo rozmów indywidualnych z piłkarzami, buduje relacje, zwraca uwagę na detale, które inni trenerzy by pominęli. To pomaga - dodał Weston McKennie na antenie Sky Sports.

Niezbędna stabilizacja

Juventus nie jest jeszcze naturalnie gotowym projektem. Pewnie w kolejnych miesiącach będą zdarzały się tak frustrujące mecze, jak niedawna porażka z Cagliari. Jednak kluczowe pozostaje to, aby turyńczycy kontynuowali grę w stylu, który długoterminowo powinien przynieść efekty. Drużyna ma predyspozycje do tego, aby prezentować ofensywną filozofię. Jeśli doda się do tego konkretne wzmocnienia w postaci np. Matety, to efekty mogą być jeszcze bardziej okazałe.
- Spalletti tworzy małe arcydzieło. Wśród "Bianconerich" umacnia się przekonanie, że mogą rywalizować z każdym. Nowy trener nie tylko przywrócił Juventus na właściwe tory, ale też nadał drużynie utraconą tożsamość. Zwycięstwa są przekonujące, zespół strzela sporo goli i radzi sobie z presją w trudniejszych momentach. Jak on to robi? Stawiając na porządek, dyscyplinę i odpowiedzialność. Potrafi żartować w szatni, ale też wpaść w furię, jeśli zawodnikowi trzeba coś ciągle powtarzać - opisał Lorenzo Aprile z Tuttosport. - Pod wodzą Spallettiego zespół odnalazł równowagę. Trener bierze na siebie presję, która być może przytłaczała zawodników. Widać, że drużyna gra ze znacznie większą płynnością - dodał Hernanes, były pomocnik “Juve”, w rozmowie z Tuttomercatoweb.
Juventus potrzebował oddechu po naprawdę trudnym okresie. Końcówka drugiej kadencji Massimiliano Allegriego nie należała do udanych. Thiago Motta miał przywrócić iskrę, radość z gry, jednak nic z tego nie wyszło. Z kolei okres panowania Igora Tudora najlepiej podsumowuje słowo przeciętność. Po tylu zawirowaniach włodarze nie mogli pomylić się przy wyborze kolejnego trenera. I wszystko wskazuje na to, że postawili na odpowiedniego “konia”.
Spalletti podpisał w październiku kontrakt do końca sezonu. Decydujące rozstrzygnięcia dopiero nadejdą, ale klub już ma być zdecydowany na kontynuowanie tej współpracy. La Gazzetta dello Sport informowała, że toczą się zaawansowane negocjacje w sprawie prolongaty do 2028 roku. “Bianconeri” chcą zabezpieczyć przyszłość, która rysuje się w ciepłych barwach. W ciągu trzech miesięcy trener wylał fundamenty pod większy projekt. “Stara Dama” już dawno nie była tak piękna.

Przeczytaj również