Urban na wylocie? Jest oczywisty następca. "Niespełnione marzenie Kuleszy"

Urban na wylocie? Jest oczywisty następca. "Niespełnione marzenie Kuleszy"
Tomasz Jastrzebowski / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 12:10
Wydawało się, że w relacjach selekcjonera z PZPN-em panuje wręcz rodzinna atmosfera. Okazuje się jednak, że z tą rodziną też dobrze tylko na zdjęciach, a najmniejszy błąd może zostać rozdmuchany do tego stopnia, że ojciec nosi się z zamiarem wydziedziczenia.
Jan Urban nie jest wymarzonym selekcjonerem. Po obiecującym początku kadencji szybko dopadła go osławiona selekcjoneroza. Coraz więcej wypowiedzi nastawionych było na konfrontację, niewiele zaś na argumenty. Reprezentacja zaś wcale nie wyglądała dobrze pod kątem piłkarskim.
Dalsza część tekstu pod wideo
Spotkanie ze Szwecją zostało zawalone, mit pięknego meczu mógł utrzymywać się chwilę po końcowym gwizdku, ale z perspektywy czasu widać, że w niezrozumiały sposób zaprzepaściliśmy kapitalną szansę na awans na mundial. Być może ostatni stwarzający pozory normalności, patrząc na to, jakie pomysły przedstawia Gianni Infantino.
Urban okazał się niechętny do stawiana na młodych zawodników, zaproszenie Oskara Pietuszewskiego i Kacpra Potulskiego trzeba było wręcz wymusić. Selekcjoner sam nie zbudował, nie odkrył żadnego nowego zawodnika, może poza Filipem Rózgą, chociaż ten póki co nie czaruje w narodowych barwach. Jana Ziółkowskiego szybko zepchnięto na boczny tor wobec kłopotów w Romie. O Kryspinie Szcześniaku nikt już chyba nie pamięta, stoper sensacyjnie powołany na Holandię i Maltę wylądował teraz w Radomiaku.
Z dziesięciu meczów Urbana trzy były towarzyskie - to niewiele - ale przecież graliśmy jeszcze z Litwą i Maltą. Mimo wszystko znalazły się okazje do testów, ale my po tych spotkaniach nie wiemy o reprezentacji wiele więcej niż wiedzieliśmy przed rokiem, kiedy Urban zaczynał swoje rządy. Nie wiemy, czy Karol Czubak może być choćby częściowym ratunkiem dla kulejącego ataku, bo chociaż ostatnio został powołany, to wpuszczono go na sekundy. Nie wiemy nawet, czy biało-czerwoni nie odnajdą się lepiej w systemie z czterema obrońcami. Szkoleniowiec uparcie powtarza, że brakuje mu lewego defensora, a Jakubowi Kiwiorowi i, przede wszystkim, Michałowi Gurgulowi szansy nie da, bo nie. Zadziwiające, zarazem przykre, biorąc też pod uwagę fatalne występy z Ukrainą i Nigerią.
Do Ligi Narodów, kluczowej przecież dla późniejszych rozstawień i eliminacji, podchodzimy z gigantyczną liczbą znaków zapytania. Musimy grać o wynik, a, kuriozalne, nikt nie ma przekonania, że będziemy faworytami w starciach z Bośnią, Szwecją i Rumunią. Ta kadra nie wykonuje progresu, ona nawet nie stoi w miejscu. Od remisu z Holandią cofamy się mentalnie, ale też taktycznie. Wyrw w środku pola i obronie nie da się zrzucić na karb przypadku, pecha. W tych dziesięciu spotkaniach straciliśmy aż 13 bramek, czyste konto udało się zachować jedynie z Litwą i Nową Zelandią. Nigdy nie będę nawoływał do defensywnego grania, ale w tym przypadku nie ma nawet mowy o ofensywie przynoszącej wymierne korzyści.
Już w momencie porażki ze Szwecją godziłem się z myślą o konieczności poszukania nowego selekcjonera. Można było wycofać się z tego pomysłu bez większego ambarasu, biorąc pod uwagę konstrukcję kontraktu. PZPN uznał jednak, że trzeba działać inaczej. Cezary Kulesza wyszedł, ogłosił, że nie zawsze wynik ma najważniejsze znaczenie i Urbanowi dał nową umowę. Teraz zaś, po czterech miesiącach, zaczęto rozważać zwolnienie selekcjonera.
Piotr Wołosik, Łukasz Olkowicz i Zbigniew Boniek zgodnie podali, że atmosfera w reprezentacji i całym PZPN-ie jest, delikatnie mówiąc, taka sobie. Problem w tym, że to nie efekt dokładnej analizy ostatnich meczów albo zatrudnienia jako asystenta Kibu Vicuni, lecz szukania pretekstu. Doczepienie się braku wyjazdu na mundial, żeby oglądać w akcji Bośniaków i Szwedów, trudno traktować inaczej. Do Urbana można mieć wiele uwag, ta jednak wydaje się najbardziej błaha. Ma przy tym największe szanse na przelanie czary goryczy.
- Jest zniecierpliwienie, nie są zadowoleni. (...) Sądząc po nastrojach i rozmowach, które przeprowadziłem, zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli wyniki w Lidze Narodów okażą się falstartem, w nowy rok wejdziemy z nowym selekcjonerem. Pozycja Jana Urbana jest tak słaba - powiedział Wołosik, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Zarazem pożegnanie szkoleniowca na wypadek niesatysfakcjonujących wyników w trakcie trzytygodniowego zgrupowania, podczas którego słabe rezultaty wydają się całkowicie prawdopodobne, nie byłoby niczym zdrożnym. Jeśli po roku pracy nie potrafimy dać sobie rady z Bośnią, Szwecją i Rumunią, to czego szukamy? Jeśli po czasie jest tylko gorzej, po co marnować go jeszcze więcej? To całkiem logiczne podejście, gdyby nie jedna kwestia, której nie da się zmarginalizować.
Kolejnego selekcjonera znów będzie wybierał Cezary Kulesza i jego świta. Patrząc na dotychczasowe decyzje, boję się tego nieco bardziej niż dalszej pracy Urbana. W tle czai się oczywiście Maciej Skorża - niespełnione marzenie obecnych włodarzy PZPN-u - ale czy będzie chciał wchodzić do reprezentacji właśnie teraz?

Przeczytaj również