W Arabii rządzi on, nie Ronaldo. Gra kosmiczny sezon, a nie pojedzie na mundial?

W Arabii rządzi on, nie Ronaldo. Gra kosmiczny sezon, a nie pojedzie na mundial?
Paul Chesterton / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 16:30
Strzela gola za golem, zarabia grube miliony funtów, a przy okazji wywołuje skandale. Chociaż wypisał się z gry na topowym poziomie w Europie, wciąż może pojechać na mundial, broniąc barw kandydata do mistrzostwa. Ivan Toney jest jedyny w swoim rodzaju.
Zainteresowanie ligą saudyjską w dużej mierze skupia się wokół osoby Cristiano Ronaldo. Wielu kibiców śledzi pogoń legendarnego Portugalczyka za tysięczną bramką w karierze. Obecnie CR7 ma ich na koncie 965, zatem niewykluczone, że jeszcze w tym roku przekroczy magiczną granicę. Co może delikatnie zaskakiwać, gwiazdor Al-Nassr, który regularnie kolekcjonuje trafienia, wcale nie jest w Arabii liderem klasyfikacji strzelców. Po tytuł najskuteczniejszego piłkarza zmierza Ivan Toney. Zawodnik, który nierzadko zachwyca umiejętnościami i szokuje zachowaniem.
Dalsza część tekstu pod wideo

Afera goni aferę

Niewiele brakowało, aby Toney grał obecnie w Manchesterze United, Chelsea czy innym angielskim gigancie. Topowe marki miały ustawić się po niego w kolejce, kiedy w sezonie 2022/23 huknął 20 goli w 33 meczach Premier League. Problem w tym, że w maju 2023 roku został zawieszony na osiem miesięcy z powodu obstawiania zakładów u bukmachera. Dziennikarze Sky Sports informowali, że w latach 2017-2021 piłkarz naruszył przepisy 262 razy. Nie było szans na łagodny wyrok.
- Przeżyłem trudne chwile. W takim momencie mogłem się obrazić na cały świat, albo skupić na piłce nożnej i stać się silniejszy. Wybrałem tę drugą opcję. Wyciągnąłem z tego lekcję, wiem, że już nie mogę robić żadnych tego typu bzdur. Skupiam się już tylko na tym, aby stać się lepszym piłkarzem Teraz znów czuję się wolny - mówił Toney.
Snajper wykorzystał wolny czas, którego miał pod dostatkiem. W czasie zawieszenia regularnie podróżował do Stanów Zjednoczonych, aby trenować wykończenie pod okiem Allana Russella, byłego członka sztabu reprezentacji Anglii. Założył on markę Superior Striker, która wspiera profesjonalnych napastników. Bardzo długa przerwa nie wpłynęła negatywnie na umiejętności lidera Brentford. W pierwszym meczu po powrocie przywitał się z kibicami piękną bramką z rzutu wolnego przeciwko Nottingham. Niedługo potem dołożył jeszcze trafienia z Tottenhamem czy Liverpoolem. Pokazał, że co go nie zabije, to wzmocni.
Latem 2024 roku Toney ponownie był łączony z Tottenhamem. “Spurs” nie mogli jednak konkurować z niezwykle lukratywną ofertą, którą Anglik otrzymał od Saudyjczyków. Skusił się na propozycję z Al-Ahli, gdzie zarabia obecnie 400 tys. funtów tygodniowo, czyli ponad 20 milionów rocznie. Przenosiny na Bliski Wschód nie ostudziły gorącego temperamentu tego zawodnika. W Arabii potrafił już wzbudzić kontrowersje, sugerując sędziemu meczu z Al-Nassr, że jest niewidomy lub wdając się w przepychankę z Jamalem Harkassem, zawodnikiem Damac FC. Ich “trash talk” wykroczył poza boisko.
Pod koniec ubiegłego roku napastnik na moment wrócił do Anglii i wziął udział w kolejnym skandalu. Podczas zabawy w klubie inny mężczyzna rozpoznał piłkarza i złapał go za kark, chcąc zrobić zdjęcie. Według relacji brytyjskich mediów Toney poczuł się zaatakowany, więc sam wyprowadził uderzenie głową. Policja zatrzymała zawodnika pod zarzutem napaści i udziału w bójce. 29-latek niezbyt się tym przejął. Wyszedł za kaucją, a następnego dnia trenował już w Arabii wraz z pozostałymi zawodnikami Al-Ahli.

Ivan Groźny

Patrząc na przebieg kariery Toneya, można spokojnie uznać, że futbol w pewien sposób uratował mu życie. Gdyby nie zdolności piłkarskie, pewnie nie wszystkie wybryki mogłyby mu ujść w miarę na sucho. Ale trzeba też podkreślić, że posiadane przez niego umiejętności są naprawdę wyjątkowe. Od wielu lat kolekcjonowanie goli przychodzi mu z ogromną łatwością. I to niezależnie od tego, czy naprzeciw siebie ma rywali z Arabii czy wcześniej klasowe marki z Premier League. Zawsze potrafi znaleźć drogę do bramki.
W tym sezonie zebrał już 31 trafień i dziewięć asyst w 35 spotkaniach. Średnio bierze udział przy bramce co 72,5 minuty. W 23 kolejkach ligowych huknął 23 gole. 60% jego celnych strzałów (23 z 38) ląduje w siatce. To zawodnik, który znakomicie rozumie swoją rolę, nie jest żadną fałszywą “dziewiątką”, nie sili się na rozegranie, w całym sezonie zaliczył zaledwie cztery udane dryblingi. Od sztuczek i kreacji są Galeno, Riyad Mahrez czy Enzo Millot. Napastnik ma korzystać z ich pracy, co robi bez zarzutu.
Al-Ahli to jeden z czterech klubów należących do Saudyjskiego Funduszu Inwestycyjnego (PIF). W latach 2023-24 poza Toneyem do drużyny sprowadzono m.in. Mahreza, Edouarda Mendy’ego, Rogera Ibaneza, Meriha Demirala i Francka Kessiego, czyli graczy z poważną przeszłością w Europie. Co istotne, zadbano też o odpowiedni wybór szkoleniowca. Od prawie trzech lat zespół prowadzi Matthias Jaissle, czyli jeden z przedstawicieli nowej szkoły niemieckich trenerów. 37-latek przedwcześnie zakończył karierę piłkarską z powodu poważnej kontuzji. Niedługo potem trafił pod skrzydła Ralfa Rangnicka, który wprowadził go do stajni Red Bulla. Najpierw pracował z ekipami młodzieżowymi w Lipsku, później objął Salzburg. Teraz pisze historię w Arabii.
W poprzednim sezonie Al-Ahli po raz pierwszy w dziejach wygrało Azjatycką Ligę Mistrzów. Jednym z architektów tego sukcesu był oczywiście Toney, który w tamtej kampanii zebrał sześć trafień i dwie asysty. Teraz podopieczni niemieckiego szkoleniowca walczą o mistrzostwo, mając obecnie tylko dwa punkty straty do liderującego Al-Nassr. Nikogo nie powinno zdziwić, jeśli w najbliższych latach Jaissle wróci do Europy i to niekoniecznie do klubu ze średniej półki.
- Poziom w Arabii jest bardzo wysoki. Może niektórzy zawodnicy nie są tak znani jak w Premier League, ale potrafią grać. Wystarczy spojrzeć na to, że Al-Hilal wygrało z City na Klubowych Mistrzostwach Świata. Gdyby Al-Ahli grało w lidze angielskiej, bylibyśmy blisko zajęcia miejsca w TOP4. Ludzie nie powinni kręcić nosem na rozgrywki w Arabii - stwierdził Toney w wywiadzie dla The Guardian.

Sprawa wagi państwowej

Toney strzela na tyle często, że w angielskich mediach sporo mówi się o potencjalnym powołaniu na mundial. Naturalnie nie do pierwszego składu, ponieważ pozycja numer dziewięć jest zajęta przez fantastycznie spisującego się Harry’ego Kane’a. Ale już pozostali angielscy napastnicy raczej nie imponują formą. Liam Delap nie został gwiazdą Chelsea. Ollie Watkins rozgrywa taki sobie sezon (osiem goli w 38 występach dla Aston Villi). Trudno zatem przejść obojętnie wobec kandydatury byłego lidera Brentford.
- Thomas Tuchel nie kontaktował się ze mną w sprawie Ivana. Nie wiem, czy planuje to zrobić. Ja skupiam się na tym, aby wydobyć najlepszą wersję Ivana. Aby mógł otrzymać powołanie, musi strzelać jak najwięcej goli. Jeśli będzie to nadal robił, myślę, że zwiększy swoje szanse na grę w kadrze - przyznał Jaissle w rozmowie z portalem Givemesport.
Tuchel na razie dość chłodno podchodzi do kwestii postawienia na Toneya. Dał mu szansę tylko w jednym meczu, którym był czerwcowy sparing z Senegalem. Napastnik dostał wówczas dwie minuty z ławki. We wrześniu jego nazwisko nie pojawiło się na liście powołanych, co zszokowało kibiców i ekspertów z Wysp. Trener podkreślał, że ma odpowiednią liczbę opcji w ofensywie, ale jego tłumaczenia nie wszystkim przypadły do gustu.
- Mamy sporo opcji w ataku. Mogą tam grać Harry Kane, Watkins, Rashford. Mamy też Jarroda Bowena. Anthony Gordon czasem gra w Newcastle na środku ataku, Foden czy Rogers również mogą tam wystąpić - wymieniał selekcjoner przed meczem z Serbią. - Te słowa Tuchela są niedojrzałe i głupie. Myślę, że tu chodzi bardziej o konflikt osobowości. Przecież on nie wymienił żadnej “dziewiątki”, Rashford czy Rogers to nie są napastnicy. Zostają Kane i Watkins, czyli w przypadku ewentualnego potknięcia na mundialu masz już gotową wymówkę - nie było wystarczającej liczby napastników - grzmiał dla Talksport Darren Bent, były reprezentant Anglii.
Trudno przewidywać, czy Tuchel finalnie ugnie się i powoła Toneya na mundial. Na pewno ewentualne pominięcie zawodnika, który w drugim sezonie z rzędu strzela co najmniej 30 goli, wzbudziłoby dyskusje. Sam zainteresowany jedyne, co może zrobić, aby przekonać do siebie selekcjonera, to dołożyć jeszcze kilkanaście trafień na finiszu rozgrywek. Zwłaszcza, że walczy nie tylko o miejsce w kadrze, ale też potencjalny powrót do gry w topowej lidze.
- Powrót do Premier League? Nie mogę niczego wykluczyć. Ale na razie mam niedokończone sprawy w Arabii. Chcę wygrać mistrzostwo, kilka innych trofeów i zostać królem strzelców. Jednak w piłce nigdy nic nie wiadomo. Nie wiesz, co przyniesie jutro. Na razie czuję się komfortowo tu, gdzie jestem - przyznał na antenie Sky Sports.
Chciałoby się jeszcze obejrzeć 29-latka na poziomie Premier League. To zawodnik, który potrafi prowokować, irytować, niejednokrotnie w życiu miał już na bakier z przepisami. Ale wynagradza to naprawdę elitarnymi umiejętnościami czysto piłkarskimi. Nie przez przypadek w tym sezonie ligowym przebija nawet samego Cristiano Ronaldo. Korona króla strzelców, powołanie na MŚ, a później transfer powrotny do Anglii? Być może tak wygląda wymarzona lista życzeń Ivana Toneya.

Dyskusja

Przeczytaj również