Wielki hit fazy grupowej mundialu o... drugiej w nocy. Trzeba będzie zarwać noc

Tegoroczny mundial nie jest sprzyjający dla widzów z Europy. Większość spotkań rusza wieczorem, przy czym sporo już po północy. Jeśli zastanawiacie się, dla jakich warto zarwać noc, ta rozpiska została stworzona dla was.
Pod uwagę braliśmy wyłącznie mecze, które startują najwcześniej o 0:00 czasu polskiego. Znaczenie miały oczywiście jakość występujących drużyn, ale też kontekst danego spotkania. Większość wytypowanych spotkań pochodzi z różnych grup mundialu.
Finalnie postawiliśmy na osiem meczów. Nie brakuje starć urzędujących mistrzów, byłych czempionów, "czarnych koni", a także drużyn, na które w normalnych okolicznościach spojrzałaby garstka osób. Specyfika tegorocznego mundialu każe jednak postąpić nieco inaczej.
14 czerwca. 0:00: Brazylia – Maroko (grupa C, New Jersey)
Mecze Brazylijczyków na mundialu to zawsze święto, niezależnie od tego, jakim wynikiem się kończą. Niewiele reprezentacji wywołuje na świecie większe poruszenie, a tym razem "Canarinhos" dołożyli do swojego zestawu wielkiego trenera - Carlo Ancelotti to nie nazwisko, które często trafia na pozycję selekcjonera. Nie będzie szczególną przesadą stwierdzenie, że tym razem trener jest potężniejszy niż prowadzony przez niego zespół.
Włoch, do którego należy jeden z najpiękniejszych momentów poprzedzających start mundialu, kiedy to najlepsze życzenia złożyły wnuki 66-latka, dokonał kilku głośnych wyborów personalnych. Przede wszystkim powołał pomijanego wcześniej Neymara, a co więcej zadeklarował, że legenda zostanie w kadrze mimo kontuzji i opuszczenia spotkań towarzyskich. Nie zabrakło głosów, że to zagranie pod publiczkę, aby tylko poprawić nastroje, a te nie są najlepsze, na jedną wygraną z Panamą (6:2) przypada porażka z Japonią (2:3). Kto jednak zna się na zarządzaniu szatnią lepiej niż Ancelotti?
Brazylijczycy śnią o zdobyciu szóstego Pucharu Świata, o odskoczeniu Niemcom przynajmniej na osiem lat. Na jawę wrócą już 14 czerwca, kiedy w New Jersey rozegrają swoje pierwsze spotkanie. Rywalem będzie jedna z najmocniejszych drużyn Afryki, sensacyjny półfinalista poprzedniej edycji. W Maroku wciąż gra kilku zawodników z Kataru, lecz nie ma najgroźniejszej broni. Legendarny Walid Regragui pożegnał drużynę w marcu, a jego miejsce finalnie zajął Mohamed Ouahbi. Belg zaczął dobrze, ale niewiele jest wiary w dorównanie wynikom poprzednika - Regragui przegrał tylko cztery z 49 meczów za swojej kadencji, niestraszna była mu nawet... Brazylia.
16 czerwca. 0:00: Arabia Saudyjska – Urugwaj (grupa H, Miami)
Czy jeden z najbardziej wpływowych szkoleniowców w historii futbolu może odnieść sukces, jeśli do pierwszego składu wybiera byłego zawodnika Korony Kielce? Oczywiście, że tak. Pierwszy warunek - Marcelo Bielsa, drugi - Rodrigo Zalazar. Energiczny pomocnik znalazł się w wąskiej kadrze wyselekcjonowanej przez szkoleniowca puentującego trzy lata pracy. Argentyńczyk miał poprowadzić Urugwaj do rzeczy wielkich, póki co jednak przegrał najważniejsze spotkanie - w półfinale Copa America lepsza okazała się Kolumbia (0:1), a wcześniejsze rozbicie Brazylii (4:2) i zajęcie trzeciego miejsca po pokonaniu Kanady (2:2, 5:4 k.) to pewna forma pocieszenia. Niewystarczająca wobec innych wpadek. Bo chociaż Bielsa zaczął ciekawie, to zremisował też z Boliwią (0:0), a nade wszystko dostał łupnia od USA (1:5). Po tym spotkaniu przez kilka godzin tłumaczył się z wyników, a posada długo pozostawała zagrożona.
Ostatecznie 70-latek nie wyleciał, pozwolono mu na kontynuowanie projektu. Ten zaś nie zakładał twardego resetu, jakiego spodziewało się wielu. Owszem, w zespole brakuje już miejsca dla Luisa Suareza, Edinsona Cavaniego czy Lucasa Torreiry, ale na mundial lecą między innymi Fernando Muslera czy Giorgian de Arrascaeta. Z ostatniego spotkania Urugwajczyków szanse na występ przeciwko Arabii Saudyjskiej będzie miało 11 z 16 zawodników. Sporo.
Częściowo odmienieni "Los Charruas" staną do rywalizacji z deprecjonowaną Arabią Saudyjską. Zdystansowanemu podejściu do ekipy z Azji trudno się dziwić, ostatnie zwycięstwo w regulaminowym czasie odniosła jeszcze na początku grudnia, kiedy wyrwała triumf nad Komorami (3:1). W swoim pierwszym spotkaniu Urugwaj powinien się po oponentach przejechać, zademonstrować siłę. Problem w tym, że na osiem ostatnich meczów otwarcia zespół z Ameryki Południowej wygrał tylko raz.
16 czerwca. 3:00: Iran – Nowa Zelandia (grupa G, Los Angeles)
Nie będziemy oszukiwać, że to spotkanie szczególnie atrakcyjne, jeśli chodzi o poziom sportowy. Nowa Zelandia należy do grona najsłabszych uczestników zmagań, Iran plasuje się gdzieś w środku stawki. W tym przypadku wszystko rozbija się więc o politykę.
Udział Iranu w mistrzostwach świata bardzo długo stał pod znakiem zapytania. Atak ze strony USA oraz kategoryczne wypowiedzi Donalda Trumpa odradzającego przyjazd sprawiły, że irańscy ministrowie wprost mówili o konieczności rezygnacji. Zanosiło się na międzynarodowy skandal, na rozpaczliwe poszukiwania zastępcy dla zespołu z Azji. Nie brakowało paradnych pomysłów, aby z racji historycznych zasług wcisnąć w to miejsce Włochów, którzy chwilę wcześniej wygłupili się z Bośnią i Hercegowiną w finale baraży. Ostatecznie żaden z tych zwariowanych scenariuszy nie został zrealizowany, ale to nie oznacza, że temat Iranu zamknięto. Dość powiedzieć, że reprezentację przymuszono do gry na terenie USA, sugestie zmiany lokalizacji storpedowała FIFA.
Wszystko wskazuje na to, że znów dojdzie do politycznych gestów ze strony piłkarzy, również ze względu na brak Sardara Azmuna. Napastnika, wbrew protestom kolegów, nie zabrano na mundial, gdyż aktywność zawodnika w social mediach nie spodobała się władzom w Teheranie. Ponadto spodziewane są protesty ludności zamieszkującej Tehrangeles, jedną z dzielnic Los Angeles, zwaną też Małą Persją. Wreszcie zaś należy pamiętać, że znakomita większość reprezentantów Iranu nie zagrała meczu o stawkę od kilku miesięcy, a ich centrum treningowe przerzucono do Meksyku. Sztab Nowej Zelandii otwarcie mówi, że w razie konieczności będzie gotowy do gry z innym zespołem.
17 czerwca. 3:00: Argentyna – Algieria (grupa J, Kansas City)
Argentyńczycy tonują nastroje, Lionel Messi wskazał, że w gronie kandydatów do zdobycia tytułu są Francja, Hiszpania, Brazylia, Portugalia, a nie obrońcy mistrzostwa. Wszyscy jednak wiedzą, że brak awansu do najlepszej czwórki będzie w Argentynie traktowany jako porażka. To zespół wciąż bardzo mocny, według Lionela Scaloniego na tyle, że do ostatecznej kadry nie załapali się między innymi Emiliano Buendia, Marcos Senesi oraz Franco Mastantuono, nie mówiąc już o Alejandro Garnacho i Paulo Dybali.
Selekcjoner "La Albiceleste" jest krytykowany za część decyzji personalnych, to sytuacja zbliżona do tej z 2022 roku. A przecież już wtedy miał mocną pozycję po zajęciu trzeciego i pierwszego miejsca w Copa America. Z biegiem lat tylko ugruntował status jednego z najlepszych selekcjonerów. Nie tylko dzięki wygranemu mundialowi, ale też ponownie zwycięskiemu Copa America. Owszem, w ostatnim czasie zespołowi przydarzyły się wymęczone zwycięstwa nad Mauretanią (2:1) czy Wenezuelą (1:0), jednak nie powinny one determinować spojrzenia na ośmioletnią już kadencję.
Nie oznacza to, że "La Albiceleste " będą mieli łatwo. W swojej grupie trafili jeszcze na Austrię oraz Jordanię, a zmagania rozpoczną z Algierią. Zespołem nieprzyjemnym, wracającym na mundial po ośmiu latach oczekiwania. Z pewnością mocniejszym niż Arabia Saudyjska, która przed czterema laty spłatała późniejszym czempionom wyjątkowego figla.
23 czerwca. 2:00: Norwegia – Senegal (grupa I, New Jersey)
Każdy mundial owocuje rozpaczliwym poszukiwaniem "czarnego konia". Tym razem oczy większości zwrócone są na Norwegię, bo ta we wspaniałym stylu przeszła przez eliminacje i pierwszy raz od 1998 roku (sic!) zagra na największej ze scen. Skandynawowie nie dali szans wspomnianym już Włochom (3:0, 4:1), wyprzedzili również Izrael, Estonię i Mołdawię. W zaledwie ośmiu meczach zdobyli 37 bramek, stracili raptem pięć, wygrali wszystkie spotkania. Sam Erling Haaland strzelił 16 goli, co było wynikiem dwa razy lepszym od piłkarzy z drugiego miejsca w klasyfikacji najskuteczniejszych. Później Stale Solbakken i spółka też nie zamierzali spuścić z tonu, na początku czerwca spokojnie ograli Szwecję (3:1).
Gdyby nie wpadka z Holandią (1:2), cieszyliby się serią 15 spotkań bez ani jednej porażki. W wypadku "Landslaget" należy jednak, jak się zdaje, zwrócić uwagę na poważniejsze traktowanie meczów o stawkę. Norwegowie, jako się rzekło, pokonali słabą Szwecję, ale w sparingach dali się zatrzymać Szwajcarii (0:0) czy Nowej Zelandii (1:1), a z Finlandią wygrali bardzo skromnie (1:0). Weryfikacja tej tezy nastąpi już za kilka dni, kiedy rozpocznie się mundial.
Na start Norwegia zmierzy się z Irakiem, podejdzie do tego jako bezwzględny faworyt. 23 czerwca przyjdzie jej jednak spotkać się z Senegalem, gdzie o podobne wskazanie będzie znacznie trudniej. Na papierze to po prostu jedno z najciekawszych spotkań fazy grupowej. Ekipa z Afryki lubi narzucić swoje warunki, preferuje ofensywny styl, w ostatnich 10 spotkaniach jedynie USA było w stanie oddać więcej strzałów niż podopieczni Pape Thiawa. Przypadku nie ma, mowa przecież o kadrze z graczami Bayernu (Nicolas Jackson, Bara Sapoko Ndiaye), PSG (Ibrahim Mbaye), Como (Assane Diao), Chelsea (Mamadou Sarr), Sunderlandu (Habib Diarra), Crystal Palace (Ismaila Sarr) czy Rayo (Pathe Ciss). Mnóstwo jakości, pora ostrzyć sobie zęby, tym bardziej, że w Grupie I jest jeszcze Francja.
26 czerwca. 4:00: Turcja – USA (grupa D, Los Angeles)
USA znajdują się w bardzo dziwnym miejscu i tym razem naprawdę chodzi mi wyłącznie o reprezentację piłkarską tego kraju. Mauricio Pochettino, od blisko dwóch lat przygotowujący zespół do najważniejszej imprezy, coraz bardziej myśli o porzuceniu życia selekcjonera i powrocie na ławkę w normalnym trybie pracy. Z występem gospodarzy nikt nie wiąże większych nadziei, chociaż trafili do dość komfortowej grupy z Paragwajem, Australią oraz Turcją. Spotkanie z ekipą z Europy jest ostatnie i może przesądzić o losach Amerykanów.
W teorii to najciekawsze starcie Grupy D, oczywiście w większej mierze za sprawą jakości drużyny dowodzonej przez Vincenzo Montellę (a jednak jacyś Włosi pojawią się na mundialu). Do jego dyspozycji tabun ciekawych piłkarzy z Ardą Gulerem i Kenanem Yildizem, ale "Jankesi" też będą mieli swoje racje. Bo chociaż Pochettino musiał uznać wyższość między innymi Panamy (0:1) i Korei Południowej (0:2), przegrał finał Gold Cup z Meksykiem (1:2), dostał lanie od Szwajcarów (0:4), Belgów (2:5), a i Turcja (1:2) okazała się lepsza w zeszłorocznym sparingu, to był w stanie odpowiednio pokierować podopiecznymi choćby z Urugwajem (5:1) i chwalonym już Senegalem (3:2).
Względem Argentyńczyka wciąż jest więcej wątpliwości, a i on sam ciągle szuka odpowiedniej taktyki - ostatnio wrócił do ustawienia z trójką stoperów, stale stawia na krytykowanego Milesa Robinsona, przez uraz mięśniowy wypadł mu bardzo chwalony Tanner Tessmann - a do tego w ostatnich tygodniach zadziwił, gdy przekazał, że zawodników o powołaniach poinformował mailowo, gdyż bezpośrednią rozmowę uważa za niepotrzebną w tej sytuacji. Z Amerykanami trudno będzie o nudę.
27 czerwca. 2:00: Urugwaj – Hiszpania (grupa H, Guadalajara)
Wcześniej zachwalałem potyczkę Norwegii z Senegalem, ale obiektywnie najmocniejszym spotkaniem pod osłoną nocy pozostaje mecz Urugwaj - Hiszpania. Drużyna z Ameryki Południowej została opisana już wcześniej, lecz warto nadmienić, że w drugiej kolejce zmierzy się z Wyspami Zielonego Przylądka. Hiszpania zaś odwrotnie - najpierw Cape Verde, później Arabia Saudyjska. Obaj byli mistrzowie mają nadzieję, że do decydującego starcia stawią się z kompletem punktów. Jakikolwiek inny dorobek będzie rozczarowaniem.
Zwłaszcza, jak się wydaje, dla Hiszpanów. To zespół, w którym coraz trudniej zauważyć jakieś słabsze elementy. Nawet kontuzja tak jakościowego zawodnika jak Fermin Lopez nie wpływa destrukcyjnie na moc "La Roja". Luis de la Fuente ma komfort wyboru na poziomie nieosiągalnym dla większości selekcjonerów na świecie. Nawet na lewej obronie, często najbardziej problematycznej pozycji, są gotowi Alejandro Grimaldo oraz Marc Cucurella, który, wbrew całej Chelsea, rozegrał bardzo solidny poziom pod względem indywidualnym. Tak, niewątpliwie mecz z Urugwajem może być wyczekiwaną demonstracją siły przez Hiszpanów.
28 czerwca. 1:30: Kolumbia – Portugalia (grupa K, Miami)
Oba zespoły mogą rozpędzić się w pierwszych kolejkach, czekają na nie DR Konga oraz Uzbekistan. To potencjał na sporą wpadkę, zgubienie punktów, jednak jeśli nie dadzą rady wzmiankowanym rywalom, dlaczego mieliby pokonać najmocniejszego przeciwnika? Zakładając, że do żadnej sensacji nie dojdzie, starcie Kolumbii i Portugalii przesądzi o pierwszym miejscu w Grupie K.
Spotkania Europejczyków stoją pod znakiem ostatniego mundialu w karierze Cristiano Ronaldo, lecz ograniczanie zespołu Roberta Martineza do legendy futbolu nie ma większego sensu. To znów zespół z zatrzęsieniem znakomitych zawodników od Nuna Mendesa, przez Joao Nevesa i Bruna Fernandesa, a na Franciscu Conceicao skończywszy. Portugalia wygląda lepiej niż nieco pogubiona Kolumbia, chociaż to właśnie podopieczni Nestora Lorenzy zajęli trzecie miejsce w eliminacjach kontynentalnych i nie przegrali w nich żadnego starcia z Argentyną.