Dwie bolesne absencje w starciu z Albanią. Może być problem. "Nigdy nie grał w takim meczu"
To już dziś! Reprezentacja Polski rozpoczyna zmagania w barażach do mistrzostw świata, a jej pierwszym (oby nie ostatnim) rywalem w walce o przepustkę na tegoroczny mundial będzie na etapie półfinału Albania. Co słychać u biało-czerwonych oraz ich rywali? Na kogo postawi Jan Urban? Czy mamy się kogo bać? Czas odpowiednio zapowiedzieć nadchodzące wielkimi krokami widowisko.
Przez długie lata nie mieliśmy okazji do kibicowania reprezentacji Polski w jakichkolwiek barażach, a gdy w końcu nastąpił w tej kwestii przełom, to teraz na trzeci z rzędu turniej próbujemy dostać się właśnie taką drogą. Dwie pierwsze próby były jak najbardziej udane. Najpierw, po ograniu Szwecji, biało-czerwoni wywalczyli przepustki na mundial w Katarze, a potem ograli Estonię i Walię, meldując się na EURO 2024.
Czy teraz Robert Lewandowski i spółka ustrzelą barażowego hat-tricka? Taką mamy nadzieję. Trzeba jednak przyznać, że zadanie będzie najprawdopodobniej trudniejsze niż we wcześniejszych dwóch przypadkach. Za pierwszym razem udało się bowiem w ogóle uniknąć gry w półfinale (wykluczona została Rosja), w drugim zaś reprezentacja Polski na tym samym etapie zagrała ze słabiutką Estonią. Teraz tak łatwo nie będzie.
Albania jest groźna
Albania to naprawdę nie jest chłopiec do bicia. Przekonaliśmy się o tym zresztą podczas eliminacji do EURO 2024, gdy ekipa z Bałkanów nie tylko ograła biało-czerwonych w Tiranie (2:0), ale też zakończyła grupę przed nimi i Czechami, zajmując pierwszą lokatę. Potem na samym turnieju wstydu nie przyniosła. Ugrała remis z Chorwacją (2:2), a w meczach z potęgami - Włochami i Hiszpanią - przegrywała minimalnie, kolejno 1:2 i 0:1.
Świetną robotę jako selekcjoner reprezentacji Albanii wykonuje Sylvinho. Były piłkarz Barcelony, Arsenalu czy Manchesteru City dobrze odnalazł się także w roli trenera, a ekipę naszego barażowego rywala prowadzi już od stycznia 2023 roku. To więc pod jego wodzą Albańczycy zagrali nam na nosie przy okazji wspomnianych już eliminacji do mistrzostw Europy. Ostatnio nie dali też plamy w grupie kwalifikacyjnej do tegorocznego mundialu, bo zakończyli ją tylko za Anglią, a przed zawsze groźną Serbią.
Przez ostatnie lata “Orły” zrobiły naprawdę duży progres. W ich kadrze znaleźć można wielu piłkarzy z klubów znanych i cenionych. To choćby Elseid Hysaj z Lazio, Berat Djimsiti z Atalanty, Ardian Ismajli z Torino FC czy Armando Broja z Burnley. Nie brakuje też “polskich akcentów”, bo powołania na baraże otrzymali Juljan Shehu (Widzew Łódź), Bujar Pllana (Lechia Gdańsk) i Ernest Muci (w przeszłości Legia Warszawa).
Uważać trzeba zwłaszcza na tego ostatniego. Co prawda wraca on do reprezentacji po dziewięciu miesiącach, ale w tym sezonie robi prawdziwą furorę jako zawodnik tureckiego Trabzonsporu. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. Być może to on okaże się tajną bronią w ekipie prowadzonej przez Sylvinho.
Urban tchnął w kadrę życie
Tyle jednak o naszym półfinałowym rywalu, bo jemu bliżej przyjrzymy się w innym artykule, który opublikujemy już niebawem. Czas skupić się na biało-czerwonych. Nawet szanując bowiem klasę rywala, trzeba przyznać jedno - to Polska jest faworytem meczu. Ma nie tylko więcej piłkarskiej jakości i doświadczenia w meczach o tak dużą stawkę, ale też zagra u siebie, a to niezwykle duży atut. Gdyby spotkanie odbywało się na tętniącym do granic możliwości stadionie w Tiranie, byłoby znacznie trudniej.
Powodów do optymizmu jest zresztą więcej. Jan Urban, który w trakcie grupowych eliminacji do tego mundialu przejął schedę po Michale Probierzu, szybko posprzątał bałagan, jaki zastał. Uratował sytuację i wywalczył z drużyną przepustkę do baraży, co w momencie zmiany selekcjonera wcale nie było oczywiste. Dwukrotne zatrzymanie naszpikowanej gwiazdami Holandii dało jasny sygnał - tę drużynę stać na wiele.
Nawet jeśli można stawiać spore znaki zapytania przy niektórych decyzjach personalnych Urbana czy jego medialnych wystąpieniach, póki co broni on się wynikami. One zapewniły mu kredyt zaufania. U piłkarzy, kibiców, włodarzy PZPN. Czy zostanie on wyczerpany, jeśli biało-czerwoni nie przebrną baraży? Na ten moment trudno powiedzieć. Wiele będzie pewnie zależało od okoliczności, stylu, konkretnego wyniku/wyników. Teraz to jedynie gdybanie.
Liderzy w formie, szansa Pietuszewskiego?
Przed meczem z Albanią nie ma też co narzekać na ostatnią formę poszczególnych piłkarzy. Jasne, nie każdy gra regularnie, nie każdy jest w znakomitej dyspozycji, ale o trzon drużyny nie powinniśmy się martwić. Jan Bednarek i Jakub Kiwior odżyli w FC Porto i tworzą tam świetnie funkcjonujący duet, Piotr Zieliński w Interze rozgrywa najlepszy sezon od wielu lat, a Robert Lewandowski kilka dni temu potwierdził w Lidze Mistrzów, że mimo upływającego czasu nadal potrafi strzelać gole. Do zdrowia wrócił Matty Cash, we Francji rozkręca się Sebastian Szymański, Jakub Moder w końcu gra bardzo regularnie w Feyenoordzie, a Jakub Kamiński zbiera świetne recenzje za występy na boiskach Bundesligi.
Jest też oczywiście on. Oskar Pietuszewski. Fenomenalny 17-latek, który szturmem wdarł się do jedenastki wielkiego FC Porto i zachwycił w zasadzie całą Europę. Strzela gole, notuje asysty, popisuje się efektownymi zagraniami. Przed powołaniem go długo wzbraniał się przesadnie ostrożny Urban, ale w końcu musiał zaprosić przebojowego skrzydłowego na zgrupowanie. Nie brakuje głosów, że Pietuszewski powinien od razu wskoczyć do pierwszej jedenastki kadry na mecz z Albanią. I nie jest to pozbawione logiki. Tym bardziej, że z powodu zawieszenia za kartki nie zagra Nicola Zalewski.
Brak piłkarza Atalanty to na pewno jedna z tych gorszych wiadomości. Drugą jest mimo wszystko absencja Łukasza Skorupskigo, podstawowego bramkarza w hierarchii Urbana. Zastąpi go najprawdopodobniej Kamil Grabara, o którego w teorii nie powinniśmy drżeć, wszak to zawodnik chwalony za swoje występy w Bundeslidze. Z drugiej jednak strony w narodowych barwach zagrał tylko trzy razy, z czego dwukrotnie o punkty. Nigdy z orzełkiem na piersi nie występował w aż tak ważnym meczu. Pozostaje trzymać kciuki, że udźwignie presję.
Początek meczu Polska - Albania o godzinie 20.45. Jeśli biało-czerwoni okażą się lepsi, w finale barażowej rywalizacji powalczą ze Szwecją lub Ukrainą. Najpierw jednak trzeba zrobić swoje w starciu z bałkańskimi “Orłami”.