Wisła Kraków i Królewski idą va banque! Czas na ruch PZPN-u. "To byłaby katastrofa"

Wisła i Królewski idą va banque! Czas na ruch PZPN-u. "To byłaby katastrofa"
Krzysztof Porebski / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiWczoraj · 22:18
Jak zapowiedział, tak zrobił. Jarosław Królewski poinformował, że Wisła Kraków nie pojedzie na mecz ze Śląskiem Wrocław. To ruch wyjątkowo odważny, ale w obecnej sytuacji jak najbardziej zrozumiały. Trzeba bowiem prawdziwego wstrząsu, by w końcu ktoś (w domyśle PZPN) raz na zawsze ukrócił problem związany z bezzasadnym niewpuszczaniem fanów “Białej Gwiazdy” na spotkania wyjazdowe.
To trwa po prostu zbyt długo. Przez wiele miesięcy, a w zasadzie nawet lat, fani Wisły Kraków musieli mierzyć się (i jak widać czasami wciąż muszą) z absurdalnym traktowaniem ze strony rywali, którzy - naciskani przez swoje grupy kibicowskie - podejmują decyzje o niewpuszczaniu sympatyków klubu z Reymonta na rozgrywane u siebie mecze. Czasami tłumaczą to względami bezpieczeństwa, czasami magicznie muszą przeprowadzić akurat jakiś remont na trybunie gości, ale cel mają ten sam - uniemożliwić kibicom “Białej Gwiazdy” obejrzenie meczu z perspektywy trybun. By przypadkiem nie podpaść u swoich “kibiców”.
Dalsza część tekstu pod wideo
Przez bardzo długi czas Wisła w zasadzie wszystkie wyjazdowe mecze, oprócz tych z klubami zaprzyjaźnionymi, jak na przykład z Ruchem Chorzów, musiała grać bez wsparcia swoich fanów. Nikt z tym nic nie robił, czasami PZPN pogroził palcem i wlepił jakieś kary, ale były one na tyle skromne, że zupełnie nie rozwiązywały problemu. W międzyczasie pojawiło się kilka światełek w tunelu:
  • W styczniu 2025 roku PZPN zmodyfikował prawo. Do tamtego momentu rywale Wisły mogli decydować się na niewpuszczenie jej kibiców (tłumacząc to na przykład względami bezpieczeństwa), a dopiero po spotkaniu istniała możliwość złożenia wniosku o postępowanie dyscyplinarne wobec takiego gospodarza. Od ponad roku, dzięki nowelizacji ustawy, jest już inaczej. PZPN powinien jeszcze przed meczem sprawdzić, czy decyzja o niewpuszczeniu kibiców gości ma odpowiednie uzasadnienie. Jeśli stwierdzi, że nie, wówczas spotkanie powinno odbyć się z sympatykami obu drużyn na trybunach.
  • W sierpniu 2025 roku PZPN zareagował natomiast, gdy Wisła zaczęła tracić cierpliwość, szum wokół sprawy robił się już ogromny, a absurdalnie tłumaczył się GKS Tychy. Przeprowadzono wówczas specjalną kontrolę, nakazano przedstawienie odpowiedniej dokumentacji, zagrożono procesem dyscyplinarnym, a to skłoniło GKS do zmiany zdania i wpuszczenia 300 kibiców Wisły na trybuny. To doprowadziło do przełomu, a fani "Białej Gwiazdy" po dłuższym czasie zaczęli pojawiać się na starciach wyjazdowych.
Problem został załagodzony, ale nie całkowicie rozwiązany. W najbliższą sobotę Wisła miała zagrać we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. No właśnie - miała. “Wojskowi” poinformowali bowiem, że ze względów bezpieczeństwa spotkanie ma odbyć się bez udziału kibiców gości. Powołali się przy tym na tzw. ustawę wyjazdową. Daje ona gospodarzowi możliwość podjęcia takiej decyzji, gdy istnieją uzasadnione i udokumentowane przesłanki zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Czy to taki przypadek? No nie. Owszem, mecz zakwalifikowano jako ten z kategorii “podwyższonego ryzyka’, na co powoływał się też Śląsk, ale nie jest to żadna nadzwyczajna łatka. Dostaje ją wiele piłkarskich widowisk. I zazwyczaj kibice gości oglądają je bez problemu z trybun. Klub z Wrocławia tłumaczył się też na inne sposoby, ale wszystkie były co najmniej dziwne i mało przekonujące. “Bo inni też nie wpuszczali”, “Bo policja tak zalecała” - wybrzmiewało mniej lub bardziej oficjalnie.
O ile ten pierwszy argument można z miejsca skwitować milczeniem, tak drugi w teorii mógłby być sensowny, gdyby nie… stanowisko drugiej strony. Wrocławska Policja zaprzeczyła bowiem, jakoby faktycznie rekomendowała niewpuszczanie na trybuny kibiców Wisły Kraków. Potem do głosu doszła nawet Komenda Główna Policji.
- Polska Policja czuwa nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników imprez masowych bez względu na ich przynależność klubową. Ponadto informuję, że polska Policja działa w granicach i na podstawie przepisów prawa. W tego typu sprawach rolą Policji jest wyłącznie zgodne z procedurami oszacowanie zagrożeń i wskazanie ich organizatorowi. Jednocześnie nie godzimy się, by opinii publicznej przekazywane były nieprawdziwe informacje, które godzą w wizerunek naszej formacji - przekazała w rozmowie z WP Sportowe Fakty podkom. Lucyna Rekowska, p.o. Naczelnika Wydziału Prasowo-Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej KGP.
Narracja Śląska posypała się więc jak domek z kart, a prezes Wisły w międzyczasie zaczął domagać się respektowania przepisów PZPN i przyznania walkowera ekipie z Reymonta. Do tego momentu nie doczekał się jednak reakcji piłkarskich władz, dlatego zgodnie z zapowiedzią poinformował, że Wisła na mecz do Wrocławia nie pojedzie. Nie rzucał więc słów na wiatr i doprowadził do sytuacji bez precedensu. Sytuacji, która musi mieć swój ciąg dalszy, bo teraz PZPN zostanie niejako przyparty do muru. Jeśli ludzie w centrali myśleli, że ostatecznie Królewski i Wisła zrobią krok w tył, na mecz i tak pojadą, po czym wszystko rozejdzie się po kościach, to jak widać byli w ogromnym błędzie.
Klub z Reymonta idzie odważnie, bo wszystko wskazuje na to, że zostanie teraz ukarany walkowerem. Choć to Śląsk nie wytłumaczył sensownie (co według przepisów powinien zrobić i udokumentować), dlaczego w zasadzie nie chce wpuścić na trybuny kibiców “Białej Gwiazdy”.
Wisła pewnie nie zdecydowałaby się na tak odważny ruch, gdyby w tabeli nie wypracowała sobie komfortowej przewagi. Nawet jeśli ostatecznie to ona straci na tej batalii i zostanie z punktowym zerem, wciąż będzie liderem Betclic 1 Ligi z całkiem przyjemną przewagą. Taka decyzja, o ile Śląsk magicznie nie wyciągnie z szafy papierów uzasadniających jego postępowanie (w co chyba nikt nie wierzy), byłaby natomiast dla polskiej piłki katastrofą i przyzwoleniem na to, by rządzili nią kibole.
To właśnie teraz PZPN powinien ukrócić ten przeciągający się, bezsensowny proceder. Dać do zrozumienia wprost - jeśli nie macie poważnego powodu, by blokować kibiców gości, a mimo wszystko to robicie - liczcie się z potężnymi karami. Nie w dziesiątkach tysięcy złotych, nawet nie w setkach, a w milionach. To w tym momencie jedyne sensowne wyjście.
[AKTUALIZACJA 22:38]: Jak informuje redaktor naczelny Meczyki.pl, Tomasz Włodarczyk:
- PZPN analizuje sytuację i według wstępnych opinii kluby mogą zostać ukarane obustronnym walkowerem (dopisane -3 gole), a Śląsk dodatkowo wysoką karą finansową (do 5 mln zł, ale rozważana jest na poziomie 1 mln zł)

Przeczytaj również