Wisła Kraków z nowym napastnikiem? To on powinien zastąpić Rodado
Angel Rodado nie zagra do końca sezonu, kontuzjowany jest też Jordi Sanchez. W efekcie Wisła Kraków pozostała bez klasycznego napastnika. Czy to jednak duży problem? Niekoniecznie. Nie dość, że “Biała Gwiazda” prawie zapewniła już sobie awans, to w kadrze ma piłkarza, który w razie potrzeby, a taka nastaje, potrafi wcielić się w rolę snajpera.
Angel Rodado od dłuższego czasu miał problem z barkiem, ale póki sytuacja Wisły Kraków w tabeli nie była wystarczająco bezpieczna, pomagał drużynie na murawie i odkładał potencjalną operację. W tym sezonie, podobnie jak w kilku poprzednich, stanowił o sile ekipy z Reymonta. Tylko w rozgrywkach ligowych strzelił 21 goli w 26 meczach.
Czas najwyższy
Gdy jednak męczący go uraz podczas ostatniego meczu z Górnikiem Łęczna znów dał o sobie znać, w klubie podjęto odwlekaną w czasie decyzję. Po konsultacjach z samym piłkarzem zadecydowano, że to właśnie teraz jest najlepszy moment na przeprowadzenie zabiegu.
- Sztab medyczny, w porozumieniu z zawodnikiem, podjął decyzję o przeprowadzeniu operacji lewego barku. Zabieg zaplanowany jest na przyszły tydzień. W najbliższych dniach zawodnik przejdzie dodatkowe badania. Zgodnie z aktualnymi diagnozami, nasz napastnik będzie wyłączony z gry do końca sezonu - poinformowała Wisła.
Trzeba przyznać, że to najlepsza możliwa decyzja. Gdyby Rodado zwlekał z nią do końca rozgrywek, po pierwsze mógłby do tego czasu uraz pogłębić, po drugie pewnie nie wykurowałby się na start kolejnej kampanii. A wszystko wskazuje na to, że Wisła rozpocznie ją już w Ekstraklasie.
Awans formalnością
To zresztą kluczowy argument w tej dyskusji. Właśnie obecna sytuacja “Białej Gwiazdy”. Iście wyborna, pozwalająca na to, by świadomie rozegrać finisz sezonu bez najważniejszego piłkarza. Jak wylicza Piotr Klimek, znany z tego typu analiz, klub z Reymonta wywalczy bezpośredni awans na… 99,7%.
Cuda w piłce się oczywiście zdarzają, ale to chyba nie ten przypadek. Wisłę musiałby spotkać niesamowity kataklizm, żeby w tym sezonie nie wywalczyła promocji szczebel wyżej. Aby spać już całkowicie spokojnie, podopieczni Mariusza Jopa potrzebują sześciu punktów w ostatnich siedmiu kolejkach. A i warianty mniej optymistyczne jak najbardziej powinny wystarczyć. Nawet cztery oczka, a więc jedno zwycięstwo, remis i aż pięć porażek, dają 93% szans na awans.
Tu więc nic już się nie wydarzy. Wisła wywalczy awans, a zasadne pozostaje jedynie pytanie - kiedy to nastąpi.
Nic zatem dziwnego, że “Biała Gwiazda” priorytetowo traktuje teraz zdrowie Rodado, nie zaś kolejne wyniki. Bez Hiszpana powinna spokojnie przyklepać wyczekiwany awans. W normalnych okolicznościach 29-latka zastąpiłby jego rodak, Jordi Sanchez, ale i on ma ostatnio problemy zdrowotne. Czy wróci do gry w tym sezonie? To wciąż niewiadoma. Mówi się o kilku tygodniach pauzy związanej z urazem więzadeł w stawie skokowym.
Kto zagra w ataku?
Szkoleniowiec “Białej Gwiazdy” staje więc przed sporym dylematem, bo w najbliższym czasie będzie musiał radzić sobie bez klasycznego napastnika. W kadrze jest oczywiście Ardit Nikaj, który nawet w tym sezonie grywał na “dziewiątce”, ale to akurat dość uniwersalny typ zawodnika, przed przenosinami do Krakowa występujący głównie jako skrzydłowy. Poza tym nie cieszy się on wielkim zaufaniem Jopa. Trzy ostatnie spotkania przesiedział w całości na ławce, a w tym roku spędził na murawie łącznie 11 minut.
Wisły nie zbawi też raczej 19-letni Szymon Kawała. W pierwszej kolejce rundy wiosennej wszedł on na murawę jako zmiennik, szybko dostał czerwoną kartkę, a gdy wygasła mu już kara zawieszenia, i tak nie wrócił do łask Jopa. Regularnie lądował poza kadrą meczową. Trudno uwierzyć w to, by to on miał nagle wejść w buty Rodado czy Sancheza.
Najbardziej prawdopodobny wydaje się zatem wariant, w którym w rolę najbardziej wysuniętego piłkarza wcieli się Frederico Duarte. W przeszłości grywał on już na tej pozycji w greckim Panetolikosie, a i po przenosinach do Krakowa zdarzyło mu się wskoczyć na “dziewiątkę”. Taką rolę pełnił podczas pucharowego meczu z Polonią Warszawa w poprzednim sezonie. Efekt? Dwa strzelone gole.
Teraz Portugalczyk zgłasza gotowość, by w razie potrzeby zagrać jako napastnik.
- Grywałem czasem na tej pozycji. Zobaczymy, jaką decyzję ostatecznie podejmie trener - stwierdził w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Wymienność zaskoczy rywali?
Jeśli Jop faktycznie postawi na taki manewr, będzie musiał wówczas załatać lukę na skrzydle, gdzie ostatnio, też z dobrym skutkiem, radził sobie Duarte. To natomiast żaden problem. Do dyspozycji są przecież Maciej Kuziemka, Marko Bozić i uniwersalny Julius Ertlthaler.
Możliwe zresztą, że “Biała Gwiazda” postawi na dużą wymienność w ofensywie, a zatem w zależności od konkretnej sytuacji i potrzeb w rolę napastnika będzie wcielał się ktoś inny. Choćby wspomniany Ertlthaler, który i tak często operował wyżej niż lubiący zejść po futbolówkę Rodado.
Najbliższa okazja, by przekonać się, jak Wisła poradzi sobie w nowej rzeczywistości, już w najbliższą niedzielę. Rywalem, w Bytomiu, tamtejsza Polonia.