Wisła Kraków z rekordem transferowym? "Może przynieść wielkie pieniądze"
Drybluje najlepiej w lidze, jest szybki, potrafi dograć na nos, uderzyć z dystansu, wykończyć akcję nogą czy, jak pokazał ostatni mecz, także głową (choć do olbrzymów nie należy). Jest przy tym wyjątkowo skromny, pokorny, naprawdę dobrze ułożony. Maciej Kuziemka wyrasta na jednego z najciekawszych piłkarzy młodego pokolenia w Polsce. Ma dopiero 19 lat, ale na murawie wygląda jak stary wyga.
Jak często zdarza się, że mierzący 176 cm wzrostu skrzydłowy w ciągu dwóch minut strzela dwa gole głową? Czy to sytuacja jedna na milion? Pewnie tak. Dla Macieja Kuziemki, jak widać, nie ma jednak rzeczy niemożliwych. 19-letni piłkarz Wisły Kraków w meczu z GKS-em Tychy postanowił dorzucić do swojego piłkarskiego repertuaru, i tak już wyjątkowo bogatego, kolejny atut.
Coraz bardziej wszechstronny
Tam nie było przypadku. Piłka od głowy jednego z niższych piłkarzy na murawie nie odbijała się fartem. Kuziemka doskonale wiedział, co robi. Wykazał się doskonałym timingiem i czuciem przestrzeni, a i same strzały, które oddał, trzeba docenić, bo nie należały do najłatwiejszych z technicznego punktu widzenia. Mówił o tym w trakcie transmisji na antenie TVP Sport Grzegorz Mielcarski, niegdyś znakomity napastnik.
Dla Kuziemki były to trafienia numer pięć i sześć w tym sezonie. Wśród graczy Wisły częściej niż on bramki zdobywa jedynie Angel Rodado. A żeby tego było mało, 19-latek ma też na koncie sześć asyst. Brał więc już bezpośredni udział przy 12 trafieniach klubu z Reymonta. Przypomnijmy, mowa o zawodniku, który jeszcze kilka miesięcy temu grał głównie w trzecioligowych rezerwach. U Mariusza Jopa, już w pierwszym zespole, debiutował co prawda w poprzednim sezonie, ale wówczas zaliczył tylko kilka krótkich epizodów jako zmiennik. Gdy na starcie obecnej kampanii wskoczył do jedenastki, niemal od razu stał się jej kluczowym ogniwem.
Imponuje to, jak bardzo konkretny jest Kuziemka. Nie robi sztucznego wiatru, nie jest jeźdźcem bez głowy, jakich wśród skrzydłowych mnóstwo. Podnosi głowę, myśli na boisku, emanuje odwagą w pojedynkach. Jasne, czasami podejmie jeszcze złą decyzję, ale zdecydowanie częściej z wyborami trafia w środek tarczy. Widać to gołym okiem, widać też po liczbach. Są gole, są asysty, jest najwięcej udanych dryblingów (86) w całej Betclic 1 Lidze.
Najlepszy skrzydłowy od lat
Odkąd Wisła spadła z Ekstraklasy, na jej zapleczu nie miała jeszcze tak konkretnego w statystykach skrzydłowego (jeśli ograniczymy się do liczby goli oraz asyst z jednego sezonu). A przecież mamy dopiero początek lutego! Przed “Białą Gwiazdą” aż 14 ligowych spotkań. Będzie więc sporo okazji, żeby podreperować i tak już solidny dorobek. Kto wie, może Kuziemka pokusi się o double-double, czyli przynajmniej 10 goli i 10 asyst. To dla chłopaka rozgrywającego na tym poziomie pierwszy sezon w karierze byłby wynik iście spektakularny.
Najwięksi entuzjaści talentu Kuziemki już teraz wołają - powołajcie go do kadry! Na taki ruch jest mimo wszystko raczej za wcześnie, ale… to tylko kwestia czasu. Za moment 19-latek awansuje z Wisłą do Ekstraklasy i jeśli tam potwierdzi jakość (a zapewne to zrobi), stanie się pełnoprawnym kandydatem do gry z orzełkiem na piersi. Póki co dostaje swoje szanse w kadrze U21, niedawno został nawet bohaterem meczu z Włochami.
O przyszłość polskich skrzydeł chyba nie musimy się więc martwić. Oczyma wyobraźni widzimy już duet Oskar Pietuszewski - Maciej Kuziemka. Ten pierwszy na lewej flance, drugi na prawej. Obaj są młodzi i piekielnie utalentowani. Do tego, takie przynajmniej sprawiają wrażenie, naprawdę rozsądni, świadomi, skupieni na celu. Może i Kuziemka jest teraz trochę w cieniu młodszego o dwa lata kolegi, ale ma w zasadzie wszystko, by niebawem pójść jego śladem.
Wisła zarobi krocie?
A Wisła? Na razie cieszy się tym, że zmierza do elity grając Kuziemką, Krzyżanowskim, Letkiewiczem czy Dudą. Młodymi chłopakami przywiązanymi do tych barw. Oni nie tylko dają jej wyniki, ale w przyszłości mogą przynieść wielkie pieniądze. Tych, w bardzo dużej skali, “Biała Gwiazda” na transferach nie zarobiła od dawna. Co ciekawe, najdroższa transakcja wychodząca w historii klubu ma już prawie 16 lat. Marcelo Guedes odchodził wówczas za 3,8 mln euro do PSV Eindhoven. Teraz powoli na horyzoncie zaczynają pojawiać się poważni kandydaci do zluzowania Brazylijczyka z pozycji lidera takiego zestawienia.