Wizjoner z Ekstraklasy. To dziś najlepszy piłkarz ligi. A przyszedł za darmo

Wizjoner z Ekstraklasy. To dziś najlepszy piłkarz ligi. A przyszedł za darmo
Marcin Bulanda / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 11:30
Powoli brakuje słów, by wyrazić zachwyt nad Bartoszem Nowakiem. Pomocnik GKS-u Katowice grał znakomicie już jesienią, a po zimowej przerwie jeszcze podkręcił tempo. Prezentuje się tak, że grzech byłoby nie dać mu szansy w reprezentacji Polski.
W każdym (!) ligowym meczu trwającej już dobre kilka tygodni rundy wiosennej Bartosz Nowak miał udział przy przynajmniej jednym golu. Wystarczyło kilka minut, by w pierwszym spotkaniu po zimowej przerwie trafił do siatki Zagłębia Lubin. Potem, jeszcze w tym samym starciu, dorzucił do swojego dorobku asystę. W swoim stylu, idealnie dośrodkowując z rzutu rożnego na głowę Arkadiusza Jędrycha.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kilka dni później znów to zrobił. Tym razem odnalazł w polu karnym drugiego ze stoperów, czyli Lukasa Klemenza, co pozwoliło GKS-owi pokonać Widzew. Użytek z kapitalnie wykonywanych stałych fragmentów zrobił też w trzecim tegorocznym meczu, tym razem dla odmiany dogrywając z rzutu wolnego do Borjy Galana. Ta bramka dała ekipie z Katowic remis w domowym starciu z Legią.
To oczywiście nie koniec wyliczanki. Czwarty mecz - asysta, bardzo przytomna, tym razem z otwartej gry, do Mateusza Wdowiaka w Gdyni. Piąte starcie - gol otwierający wynik derbowego meczu z Górnikiem. Szóste spotkanie - dośrodkowanie do Jędrycha przy zwycięskim trafieniu w meczu z Radomiakiem. Tym razem niestety dla Nowaka bez oficjalnej asysty, bo strzelec gola uderzał na raty. Raz w bramkarza, dopiero po chwili do siatki. No i w końcu ostatni do tej pory, siódmy mecz ligowy tej wiosny, zakończony przez 32-latka z fantastyczną asystą do Ilji Szkurina i przy okazji także asystą drugiego stopnia przy trafieniu na 1:0 przeciwko Lechii.
Nawet kiedy w teorii Nowak nie dał liczb, a w tym roku działo się to jedynie podczas pucharowego meczu z Widzewem, to na wielkim luzie wykorzystał rzut karny w konkursie jedenastek, pomagając drużynie w wywalczeniu awansu. Pokazał przy tym niesamowity luz i pewność siebie, bo postawił na strzał “panenką”.
Oficjalnie na wiosnę Nowak dorzucił więc do swojego ligowego dorobku dwa gole i pięć asyst w siedmiu meczach. Zostawiał ślad na każdym spotkaniu, w większości przypadków zapewniając GKS-owi bezcenne punkty, bo wygrać z katowickim zespołem w tej rundzie potrafiła jedynie Arka.
GKS w dużej mierze dzięki Nowakowi nie tylko wydostał się ze strefy spadkowej, w której przecież zimował, ale nawet włączył się do gry o puchary. W tym momencie, a jesteśmy kilka godzin przed rozpoczęciem zaległego meczu z Jagiellonią, zajmuje szóste miejsce. Jeśli wygra w Białymstoku z pogrążoną w kryzysie “Dumą Podlasia”, wskoczy na podium.
Czy natomiast tak fantastyczna dyspozycja Nowaka na wiosnę w ogóle dziwi? No raczej nie. Przecież już jesienią był znakomity. Wtedy co prawda drużynie tak nie żarło, ale on i tak regularnie zbierał bardzo dobre noty. Łącznie w tym sezonie ligowym strzelił już siedem goli i zanotował 10 asyst. Pod tym drugim względem jest oczywiście najlepszy w całych rozgrywkach. Zajmuje też drugie miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej, ustępując jedynie Tomasowi Bobckowi z Lechii Gdańsk.
Pod koniec stycznia Nowak zasłużenie odebrał nagrodę dla ligowca roku 2025 w plebiscycie tygodnika Piłka Nożna. A teraz szykuje sobie chyba grunt pod kolejne tego typu wyróżnienie. Prawdziwym skalpem byłoby natomiast dla niego powołanie do reprezentacji Polski. Zasłużył na nie bez wątpienia. Co z tego, że nie jest już młodzieniaszkiem? Co z tego, że jeszcze nigdy w reprezentacji nie grał? Jan Urban nie zamyka przecież drzwi przed piłkarzami z Ekstraklasy, powołuje ich regularnie, a na ten moment w lidze rządzi właśnie on. Bartosz Nowak. Przypomnijmy - sprowadzony za darmo.
Pomocnik GKS-u jest konkretny w liczbach, ale jakość widać po nim też po prostu gołym okiem. To wizjoner z piłką przy nodze. Gość potrafiący dograć z milimetrową precyzją. Dobrze mieć takiego do dyspozycji. Pewnie Nowak kadry dziś nie zbawi, ale można wyobrazić sobie sytuację, w której byłby w stanie, nawet jako zmiennik, pomóc biało-czerwonym. Skoro szanse z orzełkiem na piersi dostawał niedawno znacznie gorzej prezentujący się w lidze Bartosz Kapustka, to dlaczego pomijać mamy będącego w zdecydowanie wyższej formie Nowaka?
W najbliższy piątek przekonamy się, czy kosmiczną formę gwiazdy GKS-u doceni Jan Urban, który roześle powołania przed barażami do mistrzostw świata. Selekcjonerze, odwagi. Ten gość po prostu na to zasługuje.

Przeczytaj również