Wrze po występie Zalewskiego. Te komentarze kibiców mówią wszystko. "Jak mogli?"

Wrze po występie Zalewskiego. Te komentarze kibiców mówią wszystko. "Jak mogli?"
IMAGO / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 06:30
W tym sezonie Nicola Zalewski nie ma zniewalających liczb - nigdy takich nie miał - i z Borussią znów nie dołożył gola lub asysty. Ale to między innymi dzięki jego intensywności i przebojowości Atalanta zagrała swoje, a następnie awansowała w Lidze Mistrzów. Raffaele Palladino znów miał pomysł na Polaka, a ten odwdzięczył się kapitalnym występem.
Transfer Zalewskiego do Atalanty nie był gigantyczny. 17 milionów euro uplasowało Polaka na piątym z dziesięciu miejsc, jeśli chodzi o wzmocnienia ekipy z Bergamo w tym sezonie. Jednocześnie kwota wydawała się racjonalna, bo chociaż Zalewski miał za sobą niezły okres w Interze i Romie, to nie poparł go liczbami. Poprzednie rozgrywki zakończył z golem i trzema asystami. Teraz jest dwukrotnie lepiej.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zalewski - podobnie jak cała drużyna - złapał rytm, gdy za stery chwycił Raffaele Palladino. Przed kadencją Włocha Polak miał na koncie gola i asystę. Od listopada dołożył kolejne trafienie oraz pięć ostatnich podań. Co jednak najważniejsze - wydaje się, że w końcu odnalazł swoją pozycję. Bywa jeszcze ustawiany na lewej stronie pomocy, ale najczęściej i najlepiej sprawdza się jako "dziesiątka". Mecz z Borussią dostarczył kolejnego dowodu w sprawie.
Dość powiedzieć, że 24-latek wypadł na tyle dobrze, że kibice włoskiej piłki zachodzą w głowę, jakim cudem Inter mógł wymienić (z dopłatą, dodajmy) reprezentanta biało-czerwonych na Luisa Henrique. Po spotkaniach 1/16 finału Ligi Mistrzów na Brazylijczyka spadła fala krytyki, natomiast na drugiego zawodnika fala pochwał. Nie był to odosobniony przypadek w tym sezonie.
- Piero Ausilio musi wyjaśnić, dlaczego sprzedał Zalewskiego i zatrudnił tego drania Luisa Henrique - czytamy na platformie X. - Sprzedaż Zalewskiego i kupno Luisa Henrique za 25 milionów to jedna z najgorszych decyzji podjętych przez Inter w ostatnich czasach - dodaje kolejny kibic.
Gdyby Borussia miała drzwi, to Zalewski wszedłby razem z nimi już na początku spotkania. Polak od pierwszych minut napędzał ataki Atalanty. Najpierw oddał groźny strzał, piłka nieznacznie minęła słupek bramki Gregora Kobela. Później zaś walnie przyczynił się do zdobycia bramki. W piątej minucie opanował piłkę i posłał prostopadłe podanie do Lorenza Bernasconiego. Dogranie Włocha do Gianluki Scamacci niefortunnie przecinał jeszcze Ramy Bensebaini, wobec czego nie można mówić o asyście drugiego stopnia, ale nie ulegało wątpliwości, że 24-latek zrobił w tej akcji wiele dobrego.
W kolejnych minutach Zalewski świetnie uzupełniał się ze strzelcem otwierającego gola. W 25. minucie Niemców znów uratował Kobel, który znakomicie sparował strzał Polaka. Ale nie tylko jego ciąg na bramkę robił wrażenie. Zalewski, do spółki z Davide Zappacostą, wręcz terroryzował obrońców przyjezdnych. Bensebaini, Emre Can, Daniel Svensson i Julian Ryerson nie tyle nie mieli łatwego życia, co nie mieli go wcale. Włoch i Polak wysoko pressowali, potrafili zagrać pod faul. Zabiegali przeciwników, co miało wpływ na błędy defensywy BVB. Tych nie brakowało.
Po zmianie stron gospodarze wcale nie zwolnili tempa. Ba, w 57. minucie prowadzili już 3:0, a Zalewski był bezpośrednio zaangażowany w zdobycie bramki. Paradoksalnie jednak zrobił mniej niż przy pierwszym trafieniu - tym razem jedynie podał do stojącego obok Martena De Roona, a ten wrzucił na nos Mario Pasaliciowi.
Polak został na boisku do 87. minuty, kiedy wymęczony został zmieniony przez Kamaldeena Sulemanę. W całej Atalancie nikt nie oddał więcej strzałów niż Zalewski. 24-latek był ponadto czwarty w zespole pod względem kontaktów z piłką, pierwszy pod względem liczby wygranych pojedynków, pierwszy w wywalczonych faulach, trzeci w podaniach w strefę obrony Borussii, a na dodatek pierwszy w odbiorach. Harował jak wół.
Dowodem na to "rozlana" mapa aktywności na boisku. W całej Atalancie bardziej wszędobylscy byli bodaj tylko De Roon i Isak Hien.
Zalewski heatmapa vs Borussia
Screen Sofascore
Nic więc dziwnego, że Sky Italia oceniło Polaka na "7,5", Il Mattino na "7", Calcio Mercato na "7,5", a Il Messaggero na "7". Bardziej zaskakująca jest nota włoskiego Eurosportu - "6,5", a do tego zwrócenie uwagi na częste dyskusje z arbitrem. Cóż, być może wynikały one z tego, że kadrowicz Jana Urbana był jednym z najczęściej atakowanych na boisku.
Miło patrzyło się na poczynania 24-latka, ale powoli wypada się do tego przyzwyczaić. Przestawienie go na zawodnika stricte ofensywnego to dość oczywisty, w pełni trafiony pomysł Palladino. Stwierdzenie, że Zalewski z Lazarem Samardziciem tworzą jeden z najciekawszych duetów "dziesiątek" we Włoszech to nie żadna przesada. Po przebojach z Ivanem Juriciem wydawało się to trudne do uwierzenia.

Dyskusja

Przeczytaj również