Nieprawdopodobne wieści ws. bohatera Bodo/Glimt. On naprawdę to zrobił. "Nie żałuję decyzji"

Nieprawdopodobne wieści ws. bohatera Bodo/Glimt. On naprawdę to zrobił. "Nie żałuję decyzji"
SPP / pressfocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 10:30
Nie jest to historia o wielkim talencie, diamencie norweskiego futbolu czy przyszłej gwieździe. Sondre Fet w przyszłym roku skończy 30 lat i pewnie już nie zrobi kariery w dużych klubach. Ale jego nietuzinkową historią można by było opisać wiele biografii innych zawodników. Co ważniejsze, jego najlepsza przygoda trwa, a nowy rozdział może zostać napisany już dzisiaj.
Jeśli mowa o sportowych wyczynach, zdobycie bramki w starciu przeciwko finaliście Ligi Mistrzów, i to nie honorowej, ale dającej wygraną w barażowym, pucharowym spotkaniu, z pewnością mogłoby się znaleźć na liście marzeń wielu piłkarzy. Tak się składa, że Sondre Brunstad Fet z Bodo/Glimt tę jedną linijkę już zdołał odhaczyć. Od zeszłej środy, kiedy norweski środkowy pomocnik pokonał Yanna Sommera po wybitnej akcji zespołowej, należy do bohaterów rewelacji tegorocznej Champions League. Bohaterem z trzeciego lub nawet czwartego szeregu.
Dalsza część tekstu pod wideo

Co by było, gdyby?

Tak naprawdę, gdyby nastrzelał Włochom kilka goli i to nie na dalekiej północy kontynentu, a w Mediolanie, to nawet to osiągnięcie byłoby drobnostką w porównaniu do tego, co zrobił w wieku juniora. Zdecydowanie jest się czym chwalić, zwłaszcza dzisiaj, gdy kontekst został pogłębiony po zakończonych w niedzielę zimowych igrzyskach olimpijskich. Otóż, Fet w wieku 14 lat, jako młody i utalentowany biegacz narciarski, w zawodach juniorskiej rangi pokonał króla biegów narciarskich Johannesa Klaebo, dziś już 11-krotnego mistrza olimpijskiego i zdobywcę sześciu złotych krążków w Cortinie.
O Klaebo mówi się, że jest fenomenem w swojej dyscyplinie, legendą, a jednak dziś to Fet mógłby być bezkonkurencyjny, gdyby 15 lat temu nie rzucił nart dla piłki nożnej. Osobą, która wyjawiła tę informację, był niedawno sam trener Bodo/Glimt, Kjetil Knudsen.
- Wyobrażam sobie sytuację, że Klaebo teraz cieszyłby się z paru srebrnych medali i z dumą patrzyłby na swojego kolegę, który staje się olimpijskim herosem. Na szczęście dla nas Sondre skupił się całkowicie na futbolu. Musimy do tego podejść z humorem, a wy, dziennikarze, przynajmniej będziecie mieli całkiem dobry nagłówek na pierwszych stronach gazet - oświadczył ze uśmiechem trener Norwegów.
Brzmi to jak mit, zwykła plotka, ale researcherzy dotarli do archiwów. I faktycznie, Fet i o rok młodszy Klaebo rywalizowali ze sobą w mistrzostwach centralnej Norwegii i w istocie, co najmniej raz, w 2010 roku, Fet pokonał przyszłego arcymistrza w biegu sprinterskim na dystansie około dwóch kilometrów. Wyczyn, który z perspektywy czasu wydaje się niemożliwy, nawet jak na tamte czasy, wyraźnie dowodził umiejętności technicznych, ale też wydolności zawodnika, który na boisku często biega 11 kilometrów mecz w mecz.

Zlatan w głowie dziecka

Na początku swojej kariery, grając jeszcze w Aalesund, tłumaczył się z wyboru dyscypliny sportu.
- Jedno jest pewne, nie żałuję swojej decyzji. Wysiłek fizyczny podczas treningów i zawodów w biegach narciarskich stał się nie do zniesienia, w efekcie trenowałem za dużo. I zbyt wiele też musiałem poświęcić - mówił.
Narty i futbol chodziły za nim całe życie. Norwegowie zdradzili, że w młodości najbardziej cenił Ole Einara Bjoerndalena, legendarnego biathlonistę, który, co ciekawe, łączył starty w biathlonie z “czystymi” biegami. Tak świetnie radził sobie na trasach narciarskich, że zrzucał karabin i ścigał się z wyczynowcami. Trenerzy wstawiali go do sztafety, a on sam potrafił zajmować miejsca na podium Pucharu Świata. Podobnie jak Bjoerndalen, także i Fet długo nie potrafił się zdecydować na jedną dyscyplinę.
Jako uczeń podstawówki Sondre był tak zafascynowany futbolem, że niemal każdy projekt szkolny kręcił się wokół sportu. W jednym z wywiadów wspomniał, że swoją najważniejszą pracę pisemną poświęcił Zlatanowi Ibrahimoviciowi. Co ciekawe, Fet prezentuje styl gry zupełnie inny niż szwedzki napastnik, który bazował na indywidualizmie. Pomocnik Bodo/Glimt to typowy pracuś i gracz zespołowy. Skromny i pokorny “silnik” drużyny, element większej całości. Mimo że pozbawiony boiskowego “ego”, zawsze podziwiał mentalność zwycięzcy u swojego idola, "Ibry".

Powstał z “martwych”

Kariera Feta naznaczona jest szczęściem i pechem. Szczęściem, bo nie trafiłby do zespołu mistrza Norwegii, gdyby nie przypadkowa rozmowa… na wakacjach. Podczas urlopu w Tajlandii spotkał ówczesnego zawodnika Glimt, Fredrika Bjorkana. Ten pół żartem namawiał go na transfer, wiedząc, że nie ma przecież władzy sprawczej. Krótko po powrocie do kraju, kiedy Aalesund spadło z Elitserien, działacze drużyny zlokalizowanej za kołem podbiegunowym faktycznie zgłosili się po Feta. Od sześciu lat należy do najbardziej wartościowych aktywów klubu.
Ale spora część kadencji w Bodo to walka o zdrowie. Kilka lat temu przeszedł bardzo rzadką i skomplikowaną operację przeszczepu łąkotki. Przez niemal dwa lata był praktycznie wyłączony z profesjonalnej gry. Wielu ekspertów sądziło, że nie wróci na najwyższy poziom. Tymczasem nie tylko znów pojawił się na boisku, ale został kluczowym elementem ekipy z powodzeniem występującej w europejskich pucharach.
W środowisku ma opinię zawodnika, którego nie da się nie lubić. Znany z niezwykłej uprzejmości wobec kibiców, mediów oraz pracowników klubu. Trener Knutsen wielokrotnie podkreślał, że Sondre to “klej”, spajający szatnię razem.
Kiedy zdrowie mu dopisuje, jest koniem pociągowym żółto-czarnych. W zeszłym sezonie nie wyszedł na plac raptem w kilku spotkaniach, łącznie zaliczając prawie dwa tysiące minut we wszystkich rozgrywkach, strzelając siedem goli i asystując przy czterech. Obecnie liga norweska czeka na wiosnę i nowy ligowy start, ale Fet już ma, jak to mówią Amerykanie, “gorącą stopę”. W dziewięciu meczach Ligi Mistrzów trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców.
Historia piłkarza równa się wspaniałej przygodzie jego drużyny. Bodo/Glimt gra na nosie tym, którzy skreślali klub jeszcze przed pierwszym pojedynkiem z “Nerazzurrimi”. Norwegowie zyskali przewagę, a dziś mogą osiągnąć to, co w niedzielę zrobił Johannes Klaebo. Biegacz otrzymał porcję braw od kilkudziesięciotysięcznej publiczności na San Siro, gdy odbierał swoje szóste, ostatnie złoto. Jeśli Fet potrafił w dawnych czasach pokonać mistrza, to tym bardziej wieczorem stanie na rzęsach, by sprawić niespodziankę i zatrzymać klubowego wicemistrza Europy.

Dyskusja

Przeczytaj również