Z papierowych składów do pewniaka na EURO. Wielki wygrany baraży. "Kadra wreszcie jest mu pisana"

Z papierowych składów do pewniaka na EURO. Wielki wygrany baraży. "Kadra wreszcie jest mu pisana"
Marcin Karczewski / pressfocus
Samuel - Szczygielski
Samuel Szczygielski28 Mar 2024 · 17:00
To jeden z wygranych ostatniego zgrupowania reprezentacji. Baraże o mistrzostwa Europy, a zwłaszcza mecz Walia - Polska, pokazały, że nasza obrona z Pawłem Dawidowiczem w składzie jest pewniejsza i szczelniejsza. Wreszcie go mamy, całego i zdrowego.
Gdy dziennikarze dyktowali życzeniowe składy reprezentacji i stawiali na Pawła Dawidowicza, zarzucano im, że obrońca Hellasu jest przeceniany, a wcale niesprawdzony. Plus że są naiwni, jeśli myślą, że on coś w naszej grze obronnej zmieni. Te głosy można zrozumieć, bo wynikały ze zniecierpliwienia.
Dalsza część tekstu pod wideo

Zdrowia i jeszcze raz zdrowia

Opuścił on aż dziewięć zgrupowań reprezentacji Polski ze względu na kontuzje:
  • Wrzesień 2020
  • Październik 2020
  • Marzec 2022
  • Wrzesień 2022
  • Czerwiec 2023
  • Wrzesień 2023
  • Październik 2023
  • Listopad 2023
Dawidowicz mówił nam w ostatnim listopadzie, że dziwnie się to nakłada, że zawsze łapie kontuzje przed kadrą. I zapewniał, że nie ma w głowie blokady, że wychodząc na mecz nie myśli o tym, żeby tylko nic mu się nie stało. I że gdy następnym razem po urazie w klubie będzie czuł gotowość na 80%, da sobie więcej czasu, zamiast mówić sztabowi, że jeśli jest taka potrzeba, to zagra.
Aż tym razem pech poczekał do ostatniej prostej. Wszystko było dobrze do jednego dnia przed zgrupowaniem. Dawidowicz z kontuzją i bólem wymalowanym na twarzy zszedł w meczu z Milanem 17 marca. Można było się załamać. Ale obrońca do Warszawy standardowo przyleciał, zbadał go doktor reprezentacji i Dawidowicz niestandardowo pozostał na zgrupowaniu. Zagrał 210 minut, możliwe maksimum w naszych barażach.
Wprowadził pewność grając w centrum polskiej defensywy. Na treningach przed meczem z Estonią Michał Probierz próbował obu wariantów - z Janem Bednarkiem na środku, a Pawłem Dawidowiczem po prawej stronie (co wydawało się bardziej naturalne). Ale postawiono na opcję z zawodnikiem Hellasu szefującym na środku.

Żołnierz w Cardiff

W barażach o mistrzostwa Europy w Niemczech Dawidowicz zaliczył występ na takim poziomie, że - gdy będzie zdrowy - może czuć się pewniakiem do gry na kolejnym zgrupowaniu. Już nie tylko na papierze u ekspertów, ale w boiskowym składzie Michała Probierza.
W Cardiff zaprezentował się bardzo dobrze. Według WyScout zanotował dziewięć wygranych pojedynków, 94 podania (z tego 95% celnych), do tego siedem długich podań, z których ponad połowa (57%) doszła do adresata. Bo i wyprowadzenie piłki to coś, w czym czuje się dobrze.
Jego występ zapamiętaliśmy też z wybloku, gdy w 57. minucie zajmując się obrońcą zrobił Robertowi Lewandowskiemu miejsce, by ten przy rzucie rożnym urwał się i uderzył głową na bramkę, niestety nad poprzeczką. Oraz z wypowiedzi pomeczowej… Dawidowicz w wywiadzie dla TVP Sport powiedział, że dobrze, że Wojtek Szczęsny obronił strzał w serii rzutów karnych, bo on był następnym w kolejce do strzelania. Miał podejść jako szósty strzelec, ale już nie musiał.

Relacja z Michałem Probierzem

Selekcjoner reprezentacji Polski sam wspomniał na jednej z konferencji prasowych podczas minionego zgrupowania, że to coś szczególnego spotkać w kadrze zawodnika, na którego 10 lat temu stawiał w Ekstraklasie, gdy ten miał 18 lat. Dawidowicz zagrał u Probierza w barwach Lechii w 26 spotkaniach. Potem trener pracował jeszcze w Jagiellonii Białystok, Cracovii i młodzieżowej kadrze U-21 (plus całe dwa dni był oficjalnie w Termalice Nieciecza), a sam Paweł objechał trochę świata: Benfica, z niej wypożyczenia do VfL Bochum, US Palermo i w końcu do Hellasu Werona, który go wykupił i jest w nim do teraz.
Ale już latem zeszłego roku Tomasz Włodarczyk informował o zainteresowaniu Dawidowiczem klubu z Premier League, a tej zimy Włosi pisali o możliwym transferze do Atalanty Bergamo. Nie wiemy, co wydarzy się po sezonie, może Polak pozostanie w Weronie, ale na brak zainteresowania klubów narzekać nie będzie. Niewykluczone, że zdecyduje się na awans sportowy. Świetnie, że przedtem poparty awansem na EURO 2024. Kadra wreszcie jest mu pisana.

Dyskusja

Przeczytaj również