Zachwycili na starcie mundialu, a potem dno. "Brutalny, przedziwny zjazd"

Zachwycili na starcie mundialu, a potem dno. "Brutalny, przedziwny zjazd"
Lucio Tavora / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 18:00
To chyba póki co najdziwniejsza transformacja w trakcie mundialu. Korea Południowa zmagania za oceanem rozpoczęła znakomicie, pokonała w naprawdę dobrym stylu Czechy, wyglądała na zespół poukładany i mający niezwykle dużo jakości. Po czym rozegrała dwa bardzo słabe mecze, spadła na trzecie miejsce w “grupie marzeń” i dziś drży o awans do fazy pucharowej.
Jeśli ktoś po pierwszej kolejce tegorocznego mundialu powiedziałby, że ostatecznie RPA zakończy zmagania w grupie A nad Koreą Południową, kazałbym mu puknąć się w czoło. Podczas gdy ekipa z Czarnego Lądu w meczu otwarcia zaprezentowała się katastrofalnie i w tamtym momencie była nawet określana najgorszym zespołem całego turnieju, Azjaci ze znakomitej strony pokazali się na tle Czechów, zgarniając cenne trzy punkty. To, co wydarzyło się później, trudno logicznie wytłumaczyć.
Dalsza część tekstu pod wideo
Niewiele zespółów na starcie mistrzostw świata zrobiło na mnie tak dobre wrażenie, jak właśnie Korea Południowa. Podopieczni Myung-bo Honga w meczu z Czechami (2:1) prezentowali się znakomicie. Byli wybiegani, świetnie wyglądali i w ataku pozycyjnym, i w kontrze, potrafili imponująco odwrócić wynik meczu, a tacy piłkarze jak Kang-in Lee z PSG, Min-jae Kim z Bayernu czy In-beom Hwang z Feyenoordu zasłużenie zebrali bardzo dobre noty. Czesi potrafili odgryźć się jedynie ze stałych fragmentów. To było starcie ekip z dwóch zupełnie różnych światów.
Nie ukrywam, w tamtym momencie widziałem w Koreańczykach nie tylko kandydata do absolutnie pewnego awansu, ale być może nawet wygrania grupy kosztem Meksykanów, którzy w meczu otwarcie wcale nie zachwycali. Rzeczywistość jednak mocno zweryfikowała moje przypuszczenia. Ale coś mi się wydaje, że nie tylko moje.
Porażkę ze wspomnianym Meksykiem w drugiej kolejce fazy grupowej można jeszcze zrozumieć. Nigdy nie gra się łatwo z gospodarzem, który w dodatku dysponuje naprawdę silną kadrą. Wiele do życzenia pozostawił natomiast styl, w jakim Koreańczycy dali się pokonać. Drużyna w pierwszym meczu szalenie ofensywna, aktywna, mająca mnóstwo chęci i pomysłów, tym razem była wyjątkowo ospała, a najlepszą okazję do strzelenia gola stworzyła sobie w samej końcówce meczu. Wcześniej straciła bramkę po banalnym błędzie, ostatecznie przegrywając 0:1.
Powodów do wielkiej paniki wtedy jeszcze nie było. Nie dość, że Koreańczycy nadal mieli cenne trzy punkty na koncie, to w perspektywie mecz ze wspomnianym już RPA, na starcie mundialu jednym z najsłabszych zespołów w całej stawce. Łatwo było wskazać faworyta, wydawało się, że to Azjaci bez problemu sięgną po trzy punkty, a jeśli jakimś cudem nie - ugrają przynajmniej remis, który zapewni im awans do 1/16 finału.
Tyle teoria. A praktyka? Korea z RPA przegrała. I to przegrała jak najbardziej zasłużenie. Może i miała wyraźnie większe posiadanie piłki, ale w bardziej istotnych statystykach musiała już uznać wyższość rywala. 13:8 w strzałach, 4:3 w strzałach celnych, 1,16 do 0,91 w xG (gole przewidywane). Koreańczycy mieli niezły początek spotkania, szybko stworzyli sobie dwie szanse, ale potem spuścili z tonu. I w końcu, gdy na tablicy wyników wybiła 63. minuta, stracili gola na 0:1. Po nim nie byli w stanie się podnieść.
Ekipa złożona w dużej mierze z piłkarzy naprawdę poważnych klubów, przegrała z zespołem, który w swoich szeregach ma w większości graczy rodzimej, nieszczególnie cenionej ligi. Teraz Koreańczycy mogą za to naprawdę słono zapłacić, bo w grupie z dorobkiem trzech punktów zajęli ostatecznie dopiero trzecie miejsce. Muszą czekać zatem na rozstrzygnięcie w kolejnych grupach, żeby dowiedzieć się, czy będą wśród ośmiu najwyżej notowanych ekip z trzecich lokat. Tylko wówczas awansują do 1/16 finału, która przecież wydawała się dla nich formalnością.
Nawet jeśli ostatecznie urwą się ze stryczka, fazę pucharową mogą rozpocząć od meczu z Niemcami (inna opcja to zwycięzca grupy G - zapewne Egipt lub Belgia). Być może karę za tak przedziwny zjazd zapłacą więc z minimalnym opóźnieniem. Gdyby z RPA ugrali chociaż remis, w 1/16 finału rywalizowaliby z Kanadą (na terenie USA). To byłby zdecydowanie lepszy scenariusz, szczególnie w zestawieniu z ewentualną rywalizacją przeciwko podopiecznym Juliana Nagelsmanna.
Kilka zespołów mocno rozczarowało w fazie grupowej, ale większość z nich kłopoty miała już od samego początku turnieju. Tu zobaczyliśmy zupełnie inny przypadek. Po pierwszej kolejce kibice z Korei mogli być wielkimi optymistami, ale wyjątkowo szybko zostali sprowadzeni na ziemię.

Przeczytaj również