Zadziwiające słowa Urbana. Znów poszło o Pietuszewskiego. Trudno to zrozumieć

Jan Urban przyjął osobliwą taktykę medialnego traktowania Oskara Pietuszewskiego. Nie wiem, czy okaże się ona skuteczna. Wiem natomiast, że dotychczasowe wypowiedzi selekcjonera powodują co najwyżej gremialne niezrozumienie.
To nie tak, że Jan Urban wzbrania się przed powołaniem zawodników niedoświadczonych. Kryspin Szcześniak pojechał na kadrę, pojechał też Mateusz Kochalski, Jan Ziółkowski zagrał w trzech meczach, natomiast Filip Rózga w dwóch. Przy żadnym z tych piłkarzy Urban nie opowiadał o uwagach, nie podchodził do nich z dystansem, z którym wciąż traktuje Oskara Pietuszewskiego.
Być może dlatego, że 17-latka się do reprezentacji wciska, chociaż z drugiej strony jak ma być inaczej, skoro wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z talentem gigantycznym w skali historii polskiej piłki? Jagiellonia Jagiellonią, ale Pietuszewski pojechał do naprawdę mocnego klubu i odgrywa bardzo dużą rolę. AbsurDB z Weszło wyliczył, że żaden (!) nastolatek nie pełni tak ważnej roli w klubie zbliżonym rangą i siłą do FC Porto. Nie chodzi więc o piłkarza, który wyjechał i potrzebuje czasu. Pietuszewski wyjechał i gra, i strzela, i zachwyca, bo jest diabelsko utalentowanym piłkarzem, zdecydowanie zasługującym na to, aby sprawdzić się w pierwszej kadrze, a nie znów w młodzieżówce.
Selekcjoner tymczasem tonuje nastroje. Tonuje je tym mocniej, im więcej zachwytów nad postawą wychowanka "Jagi". Ale tak przecież było od samego początku. Cofnijmy się do października 2025 roku i dwóch kontrastujących wypowiedzi Urbana. Jedna Pietuszewskiego docenia, druga wskazuje, że przejście z kadry młodzieżowej mogłoby stanowić problem.
- Nie będę zmieniał zdania [że Pietuszewskiemu nie dzieje się krzywda - przyp. red.]. Już przy innej okazji mówiłem, że podziwiam go i jestem bardzo zaskoczony jego postawą zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach. (...) Pozostaje kwestia dyskusji, czy już teraz powinien otrzymać szansę w pierwszej reprezentacji. Ja uważam, że na pewno nie dzieje mu się krzywda, iż gra w Jagiellonii i reprezentacji młodzieżowej. (...) Uważam, że gra bardzo dużo jak na jego wiek i trzeba przypilnować tego, żeby nie było tej gry za dużo - stwierdził na początku października. - Potocznie mówi się, że kadra U-21 to zaplecze pierwszej reprezentacji, natomiast ja uważam, że przepaść jest ogromna. Każdy, kto się trochę zna na piłce, dostrzega tę różnicę. (...) Nie jestem przekonany, że dokładnie w tym momencie jest mu potrzebna "zmiana szkoły". (...) Proszę sobie wyobrazić sytuację, że na boku nie mamy kim zagrać. Wtedy powołujemy Pietuszewskiego, ale taka sytuacja obecnie nie ma miejsca - oceniał już na koniec miesiąca.
To wszystko przy powołaniach dla kilku zawodników z Ekstraklasy, między innymi dla Kamila Grosickiego. Lider Pogoni, chwilę wcześniej oficjalnie żegnający się z narodowymi barwami i czyniący z tego przedziwny spektakl, prezentował się w tamtym okresie dobrze - przynajmniej pod względem liczb - ale kolejne miesiące pokazały, że to zawodnik, choćby z racji wieku, któremu trudno będzie utrzymać maksymalną wydolność przez dłuższy okres. W perspektywie lat Grosicki nie zbawi kadry. A Pietuszewski może.
Zdziwię się, jeśli piłkarza Porto nie będzie we właściwej kadrze na spotkanie z Albanią. Musimy pamiętać o braku Nicoli Zalewskiego, wobec czego Pietuszewski wydaje się naturalnym wyborem. Wydaje się jednak określonej grupie osób, ale czy samemu Urbanowi? Pewności nie ma. Bo znów - szkoleniowiec chwalił skrzydłowego w rozmowie z portugalskimi mediami, ale już u Romana Kołtonia zapowiadał, że baraże to niewłaściwy moment na eksperymenty.
- We wszystkich dyskusjach, o tym, czy ten, czy tamten zawodnik ma być powołany, powinniśmy sobie odpowiedzieć na jedno pytanie - czy to jest ten moment?! Czy tu i teraz - w kontekście baraży - rozważać zmiany? W moim przekonaniu nie jest to ten moment - stwierdził. To zaś niebezpiecznie kieruje nas w stronę zawodników z kadrą otrzaskanych, ale prezentujących mniej niż 17-latek.
W ślad za tą wypowiedzią podążyła kolejna. Tym razem dla Wprost, gdzie Urban zaznaczył, że nie przeszkadza mu ani nie zaskakuje go "presja" ze strony mediów. Jednocześnie porównał przypadek Pietuszewskiego do mitycznych "innych", o których przestało się mówić. Teza odważna, ja ze swojej strony nie przypominam sobie podobnej grzałki w ostatnich latach. Krystian Bielik i mu podobni to nie ta półka.
- Dzisiaj na tapet jest wzięty Oskar, wcześniej byli też inni, o których teraz już przestało się mówić. Wszystko w zależności od tego, jaką dyspozycję prezentowali. Natomiast ja tak szybko się nie podniecam, że ktoś ma kilka meczów dobrych, pół rundy, czy nawet pół roku. I od razu musi grać w reprezentacji Polski? W moim przekonaniu tak to nie działa - powiedział selekcjoner.
- Choćby nie wiem ile razy jeszcze dziennikarze pytali mnie o powołanie Oskara Pietuszewskiego na mecze barażowe o mundial, nie zmieni to jego sytuacji. Decyzja w tej sprawie wciąż nie zapadła. Obserwujemy postępy Pietuszewskiego, jak każdego innego kandydata do kadry. Być może uznamy, że warto powołać go na baraże, ale tak samo prawdopodobne jest, że będzie nadal grał w zespole młodzieżowym. Jak już wspominałem: sytuacja w piłce zmienia się szybko - opowiadał dla Sport.pl kilka dni przed rozmową z Wprost.
Uważam, że ten sceptycyzm jest wyjątkowo na siłę. Że Pietuszewskiemu krzywdy nie wyrządzą publiczne pochwały pozbawione wszelkich "ale". W dodatku selekcjoner sam stawia się w niewygodnej pozycji, w której łatwo mu coś zarzucić. To niepotrzebne komplikowanie już naprawdę skomplikowanego zawodu. Pietuszewski wygląda jak gość do pierwszego składu. Od kilku miesięcy nie tyle utrzymuje formę, co ona stale zwyżkuje. Komplementy są naturalne.
A jednak nad młodym piłkarzem otworzono przepastny parasol ochronny, żeby tylko za mocno się nim nie zachwycić. Nie rozumiem tego podejścia tym bardziej, że Pietuszewski na żadnym etapie kariery nie pokazał skłonności do odlatywania. Dotyka trawy nie tylko stopami. Choćby fakt, że do Porto przeprowadził się z mamą, a nie osiem lat starszą partnerką, wannabe modelką z Instagrama. Choćby fakt, że wybrał właśnie Porto - markę wielką, ale nie żaden klub TOP5. Choćby fakt, że Pietuszewski dobrze czuje media i nastroje kibiców - kilka tygodni w Portugalii wystarczyło do opanowania bardzo podstawowego języka.
Mamy kapitalnego piłkarza, wykorzystajmy to. Pozwólmy się pocieszyć piłką.