Zadziwił na mundialu, zmienia klub za 60 mln euro! Zagra z Polakiem
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Mundial, jak co cztery lata, pokazał nam nowe postacie, dla których występ na turnieju stał się oknem wystawowym. W tym roku również takowych odkryć nie zabrakło. Przed wami kilka nieoczywistych nazwisk, które dzięki świetnym występom na MŚ wygrały najwięcej.
Każdego z poniższych zawodników łączy to, że mundial przyniósł im znaczący wzrost rozpoznawalności. Teraz zapewne czeka ich obiecująca przyszłość - wielkie transfery, duże kontrakty czy wyraźna zmiana statusu w kadrze narodowej. W każdym razie, na turnieju w Ameryce Północnej to właśnie oni grali pierwsze skrzypce, choć nie każdy się tego po nich spodziewał.
Vozinha (Wyspy Zielonego Przylądka)
Nie można było zacząć tej listy od nikogo innego. Do tego, by świat na punkcie Vozinhi oszalał, wystarczył tak naprawdę jeden mecz. Cabo Verde w swoim debiucie na mundialu zremisowało 0:0 z Hiszpanią, a 40-latek wykonał siedem udanych interwencji. I choć na równie dużą, a nawet większą pochwałę zasługiwali obrońcy (którzy przez cały mecz popełnili zaledwie jeden faul), to kibice upatrzyli sobie tylko jednego bohatera.
Zaczęło się niepozornie, jak to w social mediach. Internet przejęły powielane w nieskończoność wpisy o kapitalnym występie Vozinhi, nagłaśniające postać bramkarza portugalskiego Chaves. Później zaś internetowa fascynacja wybiła poza skalę, stając się prawdziwym fenomenem społecznym. W kilka dni profil 40-latka na Instagramie nieprawdopodobnie wystrzelił. I rośnie dalej - przed turniejem obserwowało go zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób, podczas gdy dziś mówimy o niemal 30 milionach. To dwa razy więcej niż w przypadku m. in. Giannisa Antetokounmpo czy Manuel Neuera. Mniej obserwacji ma nawet Iker Casillas, do niedawna najpopularniejszy bramkarz na platformie.
Historię napędzały kolejne sensacyjne wyniki Kabowerdeńczyków. “Błękitne Rekiny” płynęły z nurtem rzeki - w drugiej kolejce zatrzymały Urugwaj (2:2), a tuż po wyjściu z grupy postraszyli Argentynę, która dopiero po dogrywce przypieczętowała zwycięstwo 3:2. Vozinha na zawsze pozostanie w pamięci kibiców, ale jego historia będzie miała jeszcze jeden sportowy happy-end. Wygląda na to, że golkiper pół miesiąca po wygaśnięciu umowy z Chaves znajdzie nowy zespół. Według Fabrizio Romano z Vozinhą negocjuje CAD Colo Colo - najbardziej utytułowany klub w Chile, mający na koncie 34 mistrzostwa kraju. Wcześniej pojawiało się też zainteresowanie ze strony klubów brazylijskich.
Orlando Gill (Paragwaj)
Stworzenie zestawienia odkryć MŚ 2026 w formie standardowej boiskowej jedenastki, nie miałoby prawa bytu. Z prostego powodu - ten mundial był turniejem bramkarzy. Mieliśmy Orjana Nylanda z Norwegii zatrzymującego Brazylię, Eloya Rooma dającego Curacao punkt z Ekwadorem, a także Irańczyka Alirezę Beiranvanda, którego nie dała rady pokonać ofensywa faworyzowanej Belgii. Tym, który poza Vozinhą wygrał między słupkami najwięcej, był jednak Orlando Gill.
Paragwajczyk przed turniejem nie był postacią znaną szerszej publice. W przeciwieństwie do wyżej wymienionej czwórki, nigdy nawet nie grał w Europie - większość kariery spędził w rodzimym CS San Lorenzo, a od dwóch lat gra w argentyńskim klubie o tej samej nazwie. W jego życiu nie zawsze było kolorowo. Gdy w 2022 roku na świat przyszedł jego syn Lautaro, piłka szybko zeszła na dalszy plan. Chłopiec był wcześniakiem, a sytuacja finansowa rodziny Gilla była na tyle zła, że piłkarz musiał sprzedać m. in. swoją koszulkę z reprezentacji U-20, by zdobyć pieniądze na leczenie. Grał wtedy w drugiej lidze paragwajskiej, więc jego kariera stanęła w miejscu.
Dopiero we wrześniu zeszłego roku Gill zadebiutował w seniorskiej kadrze Paragwaju. Przed MŚ miał w jej barwach jedynie sześć występów, z czego zaledwie jeden w meczu o stawkę. Na samym turnieju został zaś bohaterem. W fazie grupowej zatrzymał ofensywę Turków i zachował czyste konto z Australią, lecz najgłośniej zrobiło się o nim po meczu 1/16 finału z Niemcami. Paragwaj doprowadził w nim do serii rzutów karnych, w której Gill wybronił dwie “jedenastki”, dając drużynie sensacyjny awans. Później, z Francją, też zaliczył dobry występ, ale przyćmiony przez niezwykle brutalną postawę całej drużyny.
Luc De Fougerolles (Kanada)
Kto by pomyślał, że jednym z najlepiej grających obrońców w pierwszej fazie mundialu będzie zawodnik z Kanady, który przed turniejem zakończył dopiero swój pierwszy sezon w seniorskiej piłce. Luc De Fougerolles to wychowanek Fulham, który kampanię 2025/26 spędził na wypożyczeniu w belgijskim Dender. Urodził się w Londynie i posiada obywatelstwo angielskie, ale w 2023 roku podjął decyzję o reprezentowaniu Kanady.
W power rankingu piłkarzy FIFA, opartym na szczegółowych danych meczowych, 20-latek został uznany za najlepiej broniącego piłkarza w fazie grupowej MŚ 2026. Wyprzedził między innymi Rodriego, Aymerica Laporte’a, Elliota Andersona czy Casemiro. I choć takie zestawienia zdecydowanie należy traktować z przymrużeniem oka, to wciąż mówimy o zawodniku, który nie ma na koncie nawet 30 występów w dorosłym futbolu. A to bez dwóch zdań może robić wrażenie. Fani Premier League w następnym sezonie będą mieli na kim zawiesić oko.
Johan Manzambi (Szwajcaria)
Trudno uznać Manzambiego za jednoznaczne odkrycie MŚ, bo brylował na europejskich boiskach już wcześniej. W ubiegłym sezonie był absolutną gwiazdą Freiburga, z którym dotarł do wielkiego finału Ligi Europy. I choć tam niemiecki klub przegrał 0:3 z Aston Villą, to po mundialu ta sama Aston Villa postanowiła 20-letniego pomocnika pozyskać. Anglicy wyłożyli na stół 60 milionów euro.
Biorąc pod uwagę, w jakim momencie jest obecnie kariera Szwajcara, absolutnie nie jest to przesadzona kwota. Wręcz przeciwnie - Manzambi ma zadatki na kapitalnego piłkarza, więc szybko może okazać się, że zaczną śledzić go giganci europejskiej piłki. Zresztą, dzieje się tak pewnie już teraz, bo mundial w jego wykonaniu był kapitalny. Zaczął od dubletu przeciwko Bośni i Hercegowinie, później dołożył gola i asystę w kluczowym starciu z Kanadą, a także kolejny świetny występ z Algierią, również okraszony ostatnim podaniem przy bramce jednego z kolegów. Niestety, na jednym z późniejszych treningów pomocnik doznał poważnej kontuzji kolana, która całkowicie wykluczyła go z reszty turnieju. Wyszło na to, że nie grał w najważniejszych meczach kadry z Kolumbią i Argentyną, ale i tak trudno pominąć go w zestawieniu wygranych imprezy.
Gustavo Puerta (Kolumbia)
Włączając mecze Kolumbii w środku nocy, trudno było znaleźć ukojenie w występach znanego i dobrze wspominanego z MŚ 2014 Jamesa Rodrigueza. W szeregach “Plantatorów Kawy” grało jednak wielu innych zawodników, na których zdecydowanie warto było zawiesić oko. Poza Luisem Diazem czy Danielem Munozem wyróżniał się również mniej znany Gustavo Puerta.
22-latek ma za sobą bardzo owocny okres w piłce klubowej. Był kluczowym elementem środka pola Racingu Santander - drużyny, która w zeszłym sezonie wywalczyła upragniony awans do La Liga po 14 latach. Aż trudno uwierzyć, że Puerta osiem miesięcy przed startem MŚ nadal czekał na swoje debiutanckie powołanie. Tym bardziej, że do swojego obecnego klubu miał trafić… przypadkiem.
- Gdy Racing pozyskał Puertę, bardzo niewielu słyszało o nim wcześniej. To była prawdziwa niespodzianka, że tam trafił. Stało się to niemal przez przypadek. Bayer chciał go sprzedać do Rosji, ale z powodu międzynarodowych sankcji niemieckie kluby nie mogły prowadzić interesów z rosyjskimi, więc sprawa utknęła w martwym punkcie - zdradził dziennikarz Fran Diez, w rozmowie z portalem Noticias Caracol.
Dla niezmordowanego pomocnika MŚ 2026 były bardzo udanym turniejem. Kto wie, czy nie czeka go kolejny transfer. Mówi się między innymi o zainteresowaniu włoskiej Bolonii.
Ismael Saibari (Maroko)
Saibari to dość podobny przypadek do Manzambiego. Piłkarskiemu światu przedstawił się bardzo dobrze jeszcze przed mundialem, ale sam turniej wniósł go na wyższy poziom rozpoznawalności. I choć nie dograł imprezy do końca przez kontuzję, to udało mu się dopiąć transfer do większego klubu.
Do niedawna Saibariego mogliśmy oglądać w barwach PSV, gdzie był integralną częścią piłkarskiej maszyny Petera Bosza. Klub z Eindhoven przejął tron Eredivisie, zdobywając trzy mistrzostwa kraju z rzędu. Marokańczyk miał udział w każdym z nich. I choć początkowo grał na pozycji środkowego pomocnika, to z czasem zaczął być wystawiany wyżej. W ten sposób został autorem 15 goli i ośmiu asyst w sezonie 2025/26, a selekcjoner Mohamed Ouahbi dostrzegł w nim potencjał na pierwszego napastnika kadry.
Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Saibari strzelił dla Maroka trzy gole w fazie grupowej MŚ, dokładając sporą cegiełkę do awansu dalej. Co więcej, jeszcze przed końcem fazy grupowej za 50 milionów euro wykupił go Bayern Monachium. Bawarczykom potrzebne było kolejne wzmocnienie ofensywy, szczególnie przy kontuzji Lennarta Karla i odejściu Nicolasa Jacksona, więc zdecydowali się na jeden z najbardziej oczywistych wyborów.
Julian Quinones (Meksyk)
Cristiano Ronaldo, Karim Benzema, Joao Felix, Ivan Toney - każdy z nich chciał ścigać się o koronę króla strzelców sezonu 2025/26, ale żadnemu nie udało się jej zdobyć. Wszyscy przegrali z Julianem Quinonesem. Urodzony w kolumbijskim Magui Payan napastnik okazał się asem w rękawie Javiera Aguirre podczas tych mistrzostw.
Meksyk rozpoczynał mundial w nadziei na odkucie się po fatalnym występie cztery lata temu w Katarze. Miała mu pomóc nie tylko własna publiczność, ale i zupełnie nowe rozdanie - na turniej została powołana bowiem ustabilizowana po wymianie pokoleniowej kadra z nowymi twarzami, których na MŚ 2022 nie widzieliśmy. Quinones był jedną z nich. I trzeba przyznać, że spadł Meksykanom z nieba - przy słabej dyspozycji Santiago Gimeneza “La Tri” potrzebny był kolejny napastnik, a przecież sam 35-letni Raul Jimenez całej ofensywy nie pociągnie.
Połączenie Jimenez - Quinones było już zaś na mundialu zabójcze. Ten pierwszy strzelił cztery gole, drugi dorzucił od siebie kolejne trzy. Był to zdecydowanie jeden z ciekawszych ofensywnych duetów do oglądania na tym turnieju, i kto wie, czy nie zachwyciłby nas jeszcze kilka razy, gdyby Meksyk wykorzystał przewagę w meczu z Anglią.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google