Zawalił finał Ligi Mistrzów, dziś jest najlepszy na świecie. Idzie na absolutny rekord

Zawalił finał Ligi Mistrzów, dziś jest najlepszy na świecie. Idzie na absolutny rekord
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 14:40
Teoretycznie jest obrońcą, chociaż zawstydza nawet ofensywne gwiazdy. Liczb, które wykręca, mogliby mu zazdrościć najlepsi pomocnicy świata. Federico Dimarco w tym sezonie po prostu przesadza.
W bieżących rozgrywkach tylko trzech piłkarzy zaliczyło dwucyfrową liczbę asyst w ligach TOP5. Nikogo raczej nie zdziwi, że w tym gronie znajdują się Michael Olise i Bruno Fernandes. Francuz jest najbardziej kreatywnym zawodnikiem Bayernu Monachium, a Portugalczyk to serce, płuca i dusza Manchesteru United. Trzecie nazwisko nie jest już takie oczywiste. Federico Dimarco nie jest ani skrzydłowym, ani dziesiątką. Chociaż Inter na krajowym podwórku gra dość ofensywnie, to lewy wahadłowy nie może zapominać o obowiązkach w defensywie. A jednocześnie wykręca liczby, od których może zakręcić się w głowie. Kto wie, czy za kilka tygodni nie zostanie najlepszym asystentem w pojedynczym sezonie Serie A. Naprawdę go na to stać.
Dalsza część tekstu pod wideo

Defensywne harakiri

O tym, że Dimarco dysponuje smykałką do gry ofensywnej, wiedzą prawie wszyscy i to od wielu lat. Problem polegał na tym, że często jego popisy pod polem karnym rywali nie wystarczały, aby zatuszować braki w obronie. W poprzednim sezonie zanotował cztery bramki i 11 asyst w 52 występach, co zdecydowanie można uznać za pozytywny wynik. Tych otwierających podań i tak było jednak za mało w porównaniu z akcjami, w których po prostu przeszkadzał swojej drużynie.
Włoch zawodził w najważniejszych momentach ubiegłorocznej kampanii. W półfinale Ligi Mistrzów Lamine Yamal wrzucił go na prawdziwą karuzelę i to ustawiając najwyższy poziom wirowania. W tamtym dwumeczu Inter zdołał jeszcze się wykaraskać, pokonując Barcelonę 7:6. Ale PSG nie miało już litości. Mistrzowie Francji wygrali 5:0 z dużą “pomocą” Dimarco. W pierwszej połowie grał katastrofalnie, gubił krycie, łamał linię spalonego, był współodpowiedzialny za utratę dwóch bramek. Po ostatnim gwizdku wylała się na niego fala krytyki. Fala, na którą sam sobie zapracował..
- Dimarco przeżył horror w finale. Nie radził sobie z presją wywieraną przez napastników PSG. Doue czy Hakimi potrafili zbyt łatwo korzystać z wolnych przestrzeni. W niektórych sytuacjach Włoch podejmował fatalne decyzje - ocenił wówczas portal Sempreinter.com. - Jego brak koncentracji okazał się bardzo kosztowny dla całej drużyny. Grał jak dziecko we mgle. Każda piłka na jego stronie stwarzała zagrożenie - wtórowalo The Sun. - Absolutnie katastrofalny występ Dimarco - pisali twórcy Goal.com, wystawiając “dwójkę”. Od dziennika L’Equipe dostał “jedynkę”.
W letnim okienku raczej nie pojawił się temat potencjalnego odejścia Dimarco. Wiadomo jednak było, że po tak słabej końcówce sezonu w pewien sposób jest na cenzurowanym. Musiał już pod wodzą nowego trenera udowodnić, że wciąż stać go na bycie jednym z najlepszych wahadłowych świata. Przy czym nie zadowolił się miejscem w szeroko pojętej czołówce na swojej pozycji. On został numerem jeden.

Renesans

Kadencja Chivu rozpoczęła się średnio, od trzech punktów w trzech pierwszych kolejkach. Z biegiem czasu Mediolańczycy zaczęli jednak nabierać rozpędu. Od dłuższego czasu wyglądają jak dobrze naoliwiona maszyna, która prędzej czy później zgarnie Scudetto. A jednym z ojców ewentualnego sukcesu będzie zawodnik prezentujący absolutnie życiową formę.
Dotychczasowy rekord asyst w jednym sezonie Serie A należy do Papu Gomeza, który wykreował 16 goli w kampanii 2019/20. Dimarco po 25 kolejkach ma na koncie 14 otwierających podań. W czterech ostatnich kolejkach asystował kolegom aż siedem razy. Drugi w ligowej klasyfikacji Nico Paz zebrał sześć asyst, ale od początku rozgrywek. Przy czym trzeba podkreślić, że te liczby nie biorą się znikąd. Zawodnik Interu jest liderem Serie A pod względem kluczowych podań (62), stworzonych tzw. dużych okazji (24) i oczekiwanych asyst (6,8 xA). W klasyfikacji kanadyjskiej zebrał 19 punktów i jest pod tym względem ligowym numerem jeden.
Jak on to robi? Sam zainteresowany zasugerował, że w piłce nie ma żadnych sekretów czy cudów. Nikt z dnia na dzień nie staje się topowy. Potrzebna jest baza umiejętności, którymi wyróżniał się już w poprzednich latach. W oparciu o fundamenty można było zbudować coś znacznie większego. Do tego niezbędna była ciężka praca, którą wykonał w przerwie między sezonami. Włoskie media już latem ujawniały, że 28-latek wyróżnia się przygotowaniem fizycznym na tle kolegów. Znakomicie ułożoną nogę miał zawsze, ale doszły do tego jeszcze większe możliwości motoryczne. Dziś mało który prawy obrońca na Półwyspie Apenińskim jest w stanie zatrzymać mediolańską strzałę.
- Czy jestem najlepszy na świecie na swojej pozycji? Szczerze mówiąc, niezbyt mnie to interesuje. W piłce bywa tak, że jednego dnia jesteś fenomenem, a kiedy ci nie idzie, to stajesz się najgorszy. Mnie interesuje przede wszystkim to, aby grać na równym poziomie i żeby w maju drużyna mogła świętować tytuły - podkreślił na antenie DAZN. - Bardzo ciężko pracowałem podczas okresu przygotowawczego. Był miesiąc, kiedy odciąłem się od wszystkiego, zniknąłem nawet dla przyjaciół. Liczyła się tylko praca. Odizolowałem się, żeby skupić na tym, co mogę poprawić. Chciałem rozpocząć nowy sezon z zupełnie inną energią i myślę, że mi się udało - dodał.
Warto dodać, że postęp Dimarco nie ograniczył się do poprawy statystyk ofensywnych. W obronie również prezentuje się znacznie pewniej niż za kadencji Simone Inzaghiego. Poprawił się pod kątem udanych interwencji defensywnych na mecz (3,5 w tym sezonie, a 2,3 w poprzednim), skuteczności pojedynków (51% do 45%) i wygranych posiadań w ofensywnej tercji (0,7 do 0,3). Włoch jest dziś znacznie lepszym piłkarzem niż w ubiegłym roku. I to praktycznie pod każdym względem.
- Dimarco od kilku miesięcy jest nie do zatrzymania. Strzela, notuje hurtową liczbę asyst, mocniej pomaga w defensywie. Gra w stylu Roberto Carlosa - zachwycała się La Gazzetta dello Sport. - Liczy się przede wszystkim kolektyw, ale czasem trzeba powiedzieć więcej o konkretnym piłkarzy. Federico jest niesamowity, potrafi decydować o losach spotkań - chwalił Lautaro Martinez. - Dla mnie Dimarco jest najlepszym piłkarzem w tym sezonie Serie A, na pewno najlepszy na świecie na swojej pozycji - rzucił Hernanes, były pomocnik Interu.

Rola trenera

Skąd taki nagły wzrost formy? Dimarco może być jednym z wielu zawodników, którzy zyskali na zmianie trenera. Inzaghi potrafił notować sukcesy, ale jednak cieniem kładzie się tylko jedno mistrzostwo podczas jego czteroletniego pobytu na Giuseppe Meazza. Poprzedni trener miał pewne problemy z wydobyciem pełni potencjału z całej kadry. Piotr Zieliński już kilka razy zwracał uwagę na to, że Cristian Chivu zapewnił mu większą pewność siebie, umiał trafić do większej grupy piłkarzy.
Inzaghi miał kilkunastu ulubieńców, z których korzystał prawie w każdym meczu. Rezerwowi byli zepchnięci na bardzo daleki plan. Dimarco pod wodzą obecnego opiekuna Al-Hilal miał miejsce w podstawowym składzie, ale bardzo często był pierwszy do zmiany. Kiedy wybijała 60. minuta, zazwyczaj musiał kierować wzrok w stronę linii bocznej i tylko patrzeć, czy wchodzi za niego Matteo Darmian czy może Nicola Zalewski. W poprzednim sezonie tylko w 11 meczach zagrał powyżej 80 minut. Pod wodzą Chivu już w 18 spotkaniach występował od pierwszej do ostatniej minuty. Efekty są piorunujące.
- Czuję się o wiele pewniej. Moim zdaniem im więcej grasz, tym lepiej się prezentujesz. W poprzednich latach trudniej było mi utrzymać pewność siebie, kiedy wiedziałem, że nadejdzie 60. minuta i zapewne zostanę zmieniony. Teraz gram więcej i z pomocą trenera mogę osiągnąć wyższy poziom - zaznaczył Dimarco, cytowany przez Sportmediaset. - Dlaczego Federico gra tak dobrze? Nie wiem, musicie go zapytać. Od lat wszyscy wiedzą, jakim talentem dysponuje. My możemy tylko się cieszyć, mając piłkarza o takich możliwościach, który zawsze jest gotów pomóc drużynie - ocenił Chivu.
Nie jest to pierwszy przypadek piłkarza, który zyskał na możliwości regularnej gry od deski do deski. Raphinha wielokrotnie wściekał się na Xaviego, który niemal zawsze zmieniał go w drugiej połowie. Hansi Flick kiedy tylko może, trzyma Brazylijczyka na murawie, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, ile może on zaoferować. Dobrze wiemy, że to właśnie pod wodzą Niemca skrzydłowy prezentuje absolutnie najlepszą wersją siebie. Z Dimarco jest bardzo podobnie.
- Zawsze go krytykowałem, ale zmieniłem zdanie. Tylko głupcy go nie zmieniają. Teraz bardzo mi imponuje. Fede stał się bardziej regularny, zawsze potrafi dograć odpowiednią piłkę. A ten “geniusz” Inzaghi kazał nam wierzyć, że trzeba go zmieniać po godzinie gry - ocenił w swoim stylu Antonio Cassano na antenie Viva El Futbol. - Za czasów poprzedniego trenera Inter miał 13-14 zawodników, którzy robili różnicę. Teraz liczą się praktycznie wszyscy. Przykład Dimarco to potwierdza, dziś to najlepszy boczny obrońca na świecie - powiedział Stefano Sorrentino, były bramkarz m.in. Juventusu.
Teraz głównym zadaniem włodarzy Interu powinno być zabezpiecznie przyszłości Dimarco. Jego obecny kontrakt wygaśnie w połowie przyszłego roku, a choćby angielskie media już spekulują na temat zainteresowania ze strony Manchesteru United. Każda kolejna asysta powinna tylko zwiększyć liczbę chętnych na jego usługi. La Gazzetta dello Sport podała, że klub niedługo złoży piłkarzowi ofertę prolongaty do 2029 roku. Wszyscy w czarno-niebieskiej części stolicy Lombardii liczą na pomyślny przebieg negocjacji.
Raczej nikt nie zaprzeczy, że PSG ma obecnie najlepszą parę bocznych obrońców na świecie. Achraf Hakimi i Nuno Mendes regularnie sieją postrach wśród wszystkich rywali. Interowi trudno będzie konkurować w rywalizacji duetów, biorąc pod uwagę spore problemy zdrowotne Denzela Dumfriesa. Ale już na lewej stronie spokojnie można rozpocząć debatę, w której żadna ze stron nie stoi na straconej pozycji. Stwierdzenie, że Federico Dimarco jest najlepszy na swojej pozycji, to żadna przesada.

Przeczytaj również