Stare demony dopadły gwiazdę PSG. To koniec pięknej bajki? "Nie tylko jego wina"

Stare demony dopadły gwiazdę PSG. To koniec pięknej bajki? "Nie tylko jego wina"
Icon Sport / PressFocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 09:36
Po znakomitym sezonie zwieńczonym zdobyciem Złotej Piłki, Ousmane Dembele znacząco obniżył loty. Czy to klątwa nagrody od France Football? Kontuzje? A może wypalenie lub po prostu ponadprzeciętne wyniki z poprzedniego sezonu, których nie da się już powtórzyć? Powodów jest dużo.
PSG zapewniło sobie ogromny zastrzyk energii przed kluczowym etapem sezonu. Najpierw w bratobójczej bitwie rozprawiło się z Monaco w 1/16 finału Ligi Mistrzów, a potem przyszła nawet lepsza informacja. Ousmane Dembele, aktualny zdobywca Złotej Piłki, wrócił do treningów i oczekuje się, że nie tylko znajdzie się w kadrze meczowej na spotkanie z Chelsea, ale też zagra przynajmniej kilkanaście minut, podobnie jak kilka dni temu w ligowym spotkaniu. Dostępność Francuza będzie miała niebagatelne znaczenie w kontekście dwumeczu, którego stawką jest awans do ćwierćfinału elitarnych rozgrywek. O ile znów Dembele nie pokaże swojej gorszej wersji.
Dalsza część tekstu pod wideo

Kiedy zgasły światła

Uśmiechy, wiwaty, czerwony dywan i wreszcie statuetka, o której marzą wszyscy piłkarze na świecie. Złota Piłka przyniosła Dembele splendor, ale on sam mówił po przyjęciu tego zaszczytnego wyróżnienia, że nie zamierza spocząć na laurach.
- Chcę w każdym meczu udowodnić, że zasługiwałem na tę nagrodę. Nigdy nie stawiałem Złotej Piłki jako celu nadrzędnego. Pracowałem dla drużyny, by wygrać Ligę Mistrzów - mówił oślepiany z każdej strony reflektorami w Theatre du Chatelet.
Sezon 2024/2025 wydawał się być tym, w którym paryski numer “10” w końcu poskładał wszystkie puzzle, by wydobyć pełnię swojego potencjału. Rekordowa kampania z 35 golami i 16 asystami w 53 meczach we wszystkich rozgrywkach, w tym bramkowe “oczko” w samej Ligue 1 oraz tytuł króla strzelców tych rozgrywek - to musiało zrobić wrażenie na obserwatorach. Bezlitosne wykończenie, konsekwencja i niezawodność wpisywały się w nowy obraz Ousmane’a Dembele. Nie przypominał on już tego zagubionego skrzydłowego sprzed lat, który miał duże problemy choćby z podejmowaniem odpowiednich decyzji.
Tymczasem nowy sezon to zejście ze świateł jupiterów prosto do cienia. Miesiąc miodowy najwyraźniej skończył się jeszcze przed wkroczeniem na scenę po upragnione trofeum, w noc finału Klubowych Mistrzostw Świata, kiedy najlepszy gracz PSG błąkał się po boisku, gdy w tym samym czasie gracze Chelsea “ładowali” jego drużynie bramkę za bramką. Następne miesiące, po wznowieniu krajowych i europejskich rozgrywek, potwierdziły, że nie jest sobą. Dziewięć goli i pięć asyst w lidze francuskiej nie wygląda jeszcze najgorzej, ale zaledwie jedna bramka w Champions League i konieczności walki w tamtejszych barażach każe zadawać pytania o formę nie tylko całego PSG, ale i najlepszego piłkarza świata z sezonu 2024/25.

Wraca stare

Cała wina bynajmniej nie leży wyłącznie po stronie Dembele. Długi i wyczerpujący sezon najwyraźniej obudził w nim stare demony: kontuzje. Podobnie jak kilku innych zdobywców Złotej Piłki, choćby Rodri rok temu, gwiazdor z Paryża również poczuł, że jego ciało domaga się przerwy. W tym sezonie były gracz Barcelony i Borussii Dortmund doznał trzech urazów, przez co opuścił 13 meczów. Dwa razy ucierpiała ta sama łydka, innym razem naderwał ścięgno podkolanowe, które wykluczyło go z połowy gier.
Warto równocześnie zauważyć, że problemy Dembele wynikają przede wszystkim z przeciążeń mięśniowych, a zatem trzeba je przypisać nagromadzonemu wysiłkowi treningowemu i meczowemu. To powtarzający się motyw w jego całej karierze. Nie licząc chorób, napastnik ma na swojej karcie medycznej już 19 zdrowotnych absencji przez całą karierę, z czego niemal dokładnie 80 procent to typowe “mięśniówki”. Innymi słowy, Dembele jest typem piłkarza, który potrzebuje więcej odpoczynku niż inni.
W takim klubie jak PSG, gdzie musisz być dostępny co trzy dni, grając na trzech lub czterech frontach, przerwa na regenerację musi być podstawą. Przez cały obecny sezon paryski sztab konsekwentnie przywracał Francuza do gry, decydując się na stopniowy powrót. Ale kiedy on ponownie znajdował się na boisku, mijało nieco czasu, a znów lądował w lekarskich gabinetach. Proces, który w ostatnich miesiącach powtarzał się kilkukrotnie.
Drobne, powracające urazy, znów dały o sobie znać. To te same dolegliwości, które wykluczyły go ze 139 meczów (!) w ciągu sześciu sezonów gry dla Barcelony. Teraz Luis Enrique może (chwilowo?) cieszyć się z obecności Francuza, ale staje przed trudnym zadaniem. Odpowiednio wykorzystać 28-latka na murawie, jednocześnie dbając o to, by ten - kolokwialnie ujmując - się nie zajechał.
- To zawsze dobra wiadomość, gdy znów mogę skorzystać z takich graczy jak Ousmane. Jeśli pytacie, czy się cieszę, tak, cieszę się bardzo. Musimy jednak ocenić dokładny stan zdrowia każdego piłkarza - mówił w przededniu meczu PSG z Monaco w Parku Książąt Luis Enrique, mając świadomość, że “zdrowy Dembele” to nie taki częsty widok na jego sesjach treningowych.

Nie “czy”, a “kiedy”

Na szczęście dla Francuza, to akurat jeden z obszarów, w którym zrobił największe postępy w porównaniu właśnie z okresem spędzony w stolicy Katalonii. Progres Dembele w kwestii przygotowania się do spotkań ocenił w programie RMC jego dawny kolega z drużyny, Samuel Umtiti.
- To zupełnie inny człowiek. Ludzie zapominają, ile rozegrał meczów bez kontuzji, jak dawno nie miał długiego urlopu. Piłkarze nie są robotami i nie mogą być w topowej formie przez kolejnych 60 meczów z rzędu - podkreślił były obrońca Barcelony i reprezentacji Francji.
Podczas gdy kibice i eksperci zastanawiają się, która wersja Dembele była prawdziwa, ta obecna czy z zeszłego sezonu, należy wyjaśnić pewną kwestię. Skrzydłowy nigdy nie czarował na przestrzeni całego sezonu. Mocne zakończenie tego poprzedniego przyćmiło fakt, że jesień 2024 roku w jego wykonaniu również nie porywała. Pomiędzy pierwszym spotkaniem 14 września przeciwko Le Havre, a grudniowym z Lens strzelił osiem goli we wszystkich rozgrywkach. W następnych sześciu dołożył już 15 trafień w Ligue 1 i osiem w Lidze Mistrzów. Niebo a ziemia.
To przykład, że 28-latek starannie dobiera momenty, by być kluczowym zawodnikiem. Najważniejsze, że zachowuje pełne zaufanie Luisa Enrique i kolegów z drużyny. Oni wiedzą, że nie jest zasadnym pytać, czy Dembele odzyska pewność siebie i będzie w stanie rozegrać kapitalne mecze w Lidze Mistrzów. Pytanie powinno brzmieć jedynie: kiedy?

Dyskusja

Przeczytaj również