Złota Piłka miała być jego, teraz śrubuje fatalną serię. Czas go sprzedać. "Ostatni moment"

Złota Piłka miała być jego, teraz śrubuje fatalną serię. Czas go sprzedać. "Ostatni moment"
Pixxmixx/Pixathlon/Sipa/Pressfocus
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 17:00
Mohamed Salah po powrocie z Pucharu Narodów Afryki strzelał gole w Lidze Mistrzów i w Pucharze Anglii, ale to dalej nie jest piłkarz, jakiego znaliśmy. Za chwilę stukną mu cztery miesiące odkąd ostatni raz trafił w Premier League. “The Reds” już wiedzą, że latem 2026 roku trzeba będzie sprzedać “Faraona” i poszukać następcy. Idealny kandydat czai się w Bundeslidze, choć na ten moment trudno wyobrazić sobie ten transfer.
Niecałe dwa tygodnie temu Anfield zgotowało mu owację na stojąco. Salah schodził z boiska w 77. minucie spotkania z Brighton (3:0) w Pucharze Anglii. Wyciągnął lewą dłoń w kierunku kibiców, dziękując za wsparcie. Uścisnął też rękę Arne Slota, a media pisały o błysku Egipcjanina. Salah dopiero trzeci raz w karierze w jednym meczu strzelił gola, zaliczył asystę i wywalczył rzut karny. To był zupełnie inny piłkarz niż ten, który dwa miesiące temu podpalił w mediach Liverpool.
Dalsza część tekstu pod wideo

Zmiana warty

Dzisiaj oczywiście można pisać, że emocje z grudnia zostały ostudzone. Salah wygląda na spokojniejszego, ale ostatni beznadziejny mecz z Nottingham Forest (1:0) znowu sprawił, że jego temat wraca. Pierwszy raz odkąd trafił do Liverpoolu w 2017 roku, przydarzyła mu się seria dziewięciu spotkań bez gola w Premier League. Nigdy na tym etapie rozgrywek, a mamy zaraz marzec, nie miał zaledwie czterech goli. Dla porównania w poprzednim sezonie uzbierał ich pod koniec lutego aż 25. Fakt, że w starciu z Forest zmienił go młodziutki Rio Ngumoha i od razu rozruszał zespół, znowu przypomina o tym, jak mocno wyhamował bohater Anfield.
Jamie Carragher w studio Sky Sports powiedział wprost: 17-letni Rio zrobił przez 15 minut więcej niż Cody Gakpo i Mohamed Salah przez cały mecz. Nastolatek faktycznie ożywił grę “The Reds”, zanotował dwa udane dryblingi, czyli o dwa więcej niż Egipcjanin, na którego formę wszyscy liczą. Salah wcześniej miał problem z Neco Williamsem na swojej stronie. Od kiedy wrócił z Pucharu Narodów Afryki, Slot zawsze wystawia go w podstawowej jedenastce. Egipcjanin zanotował w tym czasie trzy asysty w Premier League, dostał owację w Pucharze Anglii i strzelił Karabachowi w Lidze Mistrzów - to wszystko jednak nie brzmi jak stara wersja Salaha, który wcześniej wchodził jak tornado w pole karne rywali. Jego statystyki pęczniały, a on sam wyglądał na lidera, który w trudnym momencie sam wygra. Tego już dawno nie ma.
- To przestała być drużyna, która kręci się wokół Salaha - powiedział Carragher.

Inna rola

Salah po powrocie do klubu rzadziej dotyka piłkę w polu karnym (średnio 8,4 na 90 minut vs 9,6 w swoim peaku). Oddał 26 strzałów, ale tylko cztery były celne. To nie jest już ten Salah, który wchodził w pole karne jak nóż w masło, nawijał kilku rywali i pakował piłkę do siatki. Z drugiej strony ma najwięcej asyst w zespole i najwięcej stworzonych okazji dla kolegów obok Floriana Wirtza i Dominika Szoboszlaia. Pod tym względem dalej jest czołówką ligi. Stał się bardziej kreatorem niż egzekutorem. Gdyby nie ta potworna bramkowa susza, ciszej byłoby o jego zapaści.
Salah jest naturalnie zakładnikiem swojej przeszłości. Szczególnie ostatniego sezonu, kiedy pokazał, że nawet w wieku 33 lata można trząść całą Premier League, wykręcać nowe rekordy i bić się z najlepszymi o Złotą Piłkę. Ostatecznie Egipcjanin zajął czwarte miejsce w plebiscycie, na co wpływ miała słabsza gra Liverpoolu i odpadnięcie w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Niesamowite indywidualne statystyki Salaha przełożyły się na nowy kontrakt, który z dzisiejszej perspektywy zamienił się w ciężar dla klubu. Liverpool w ostatnich latach miał złą historię, jeśli chodzi o oddawanie graczy “za darmo”. Salah w 2027 roku mógłby stać się takim zawodnikiem, dlatego najbliższe lato będzie ostatnim moment, by zarobić na jego sprzedaży.

Bliski Wschód wzywa

Zwykle zawodnik w wieku 34 lat nie ma już wielkiego potencjału sprzedażowego, ale w przypadku Salaha jest inaczej, bo to od od dawna mokry sen drużyn z Arabii Saudyjskiej. W mediach nieustannie krążą nazwy Al-Ittihad i Al-Ettifaq. Liverpool mógłby w ten sposób nieźle zarobić, zejść z 400 tysięcy funtów tygodniówki i powoli przeprowadzić zmianę warty, która prędzej czy później i tak musi się wydarzyć. Salah w ciągu ośmiu sezonów tylko raz zjechał poniżej 25 bramek w sezonie. Obecnie ma ich zaledwie siedem, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Tych danych nie da się przemilczeć. Nawet jeśli ciągle kreuje sytuacje i dostarcza asysty.
Salaha mógłby zastąpić Chwicza Kwaracchelia z PSG. Inną opcją jest Michael Olise, który doskonale zna boiska Premier League, bo na głębsze wody wypływał z Crystal Palace. 24-latek w tym sezonie może pochwalić się imponującym dorobkiem 13 bramek i 25 asyst w koszulce Bayernu. W samej Bundeslidze tych asyst ma ich aż 18 i pewnie idzie po rekord Thomasa Muellera z sezonu 2019/2020, gdy Niemiec 21 razy wyłożył piłkę kolegom. To pokazuje, jak świetnie Olise zaadaptował się w Bundeslidze - rozgrywa w niej drugi sezon i jeszcze mocniej akcentuje swoją obecność.

Opcje na przyszłość

Bayern zabezpieczył Olise kontraktem do 2029 roku. Co więcej, coraz częściej pojawiają się informacje, że Bawarczycy niedługo skuszą go jeszcze wyższą i dłuższą umową. To sprawia, że na ten moment jest praktycznie nie do wyjęcia z Bayernu. Otoczenie zawodnika, cytowane przez różne media, też twierdzi, że sam Michael nie kwapi się do powrotu na Wyspy Brytyjskie. Inne cele “The Reds” to Yan Diomande z Lipska, Nico Williams, Desire Doue i Bradley Barcola. Bez względu na to, co wydarzy się z Salahem, Liverpool i tak ruszy latem po skrzydłowego. Mocniej też będzie stawiał na Rio Ngumohe, który dopiero w sierpniu skończy 18 lat. Ostatnio podczas eventu adidasa w Manchesterze wymienił trzech swoich idoli: Jeremy Doku, Noni Madueke i oczywiście Mohamed Salah.

Dyskusja

Przeczytaj również