Znany trener brutalnie wyjaśniony. Po trzech miesiącach szatnia zaczyna bulgotać

Znany trener brutalnie wyjaśniony. Po trzech miesiącach szatnia zaczyna bulgotać
IMAGO / pressfocus
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 20:30
Liam Rosenior przychodził do Chelsea z etykietą jednego z najbardziej perspektywicznych trenerów świata, ale już po trzech miesiącach widać, że Premier League go przerosła. “The Blues” przegrali cztery mecze z rzędu. Nie grają już w Lidze Mistrzów, a zespół wygląda tak, jakby przestał wierzyć. Nawet lider Enzo Fernandez publicznie uderza we właścicieli, mówiąc, że błędem było styczniowe zwolnienie Enzo Mareski.
Było pewne, że kiedy Liamowi Roseniorowi powinie się noga, media oraz kibice wywloką pewne obrazki. Na przykład ten, który przedstawia, jak trener Chelsea w samej końcówce meczu z PSG intensywnie wypisywał instrukcje Alejandro Garnacho, choć wynik w dwumeczu brzmiał 2:8, a sam zawodnik czuł się, jakby grał w jakimś skeczu. Innym razem gracze Chelsea przed spotkaniem z Newcastle (0:1) zrobili tzw. kółeczko, otaczając piłkę tak, jak wymyślił Rosenior. Pech chciał, że na środku stał też sędzia. Znalazł się centralnie między ramionami zawodników, więc wyszło komicznie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Gadki z korporacji

Narracja jest krótka: Chelsea prowadzi trener z LinkedIn. David Brent z serialu “The Office”. Ostatnio Kevin Kilbane, który grał z Roseniorem w Hull City, powiedział, że nie poznaje byłego kolegi.
- Wygląda jakby połknął podręcznik motywacyjny. Gada, jakby ktoś go zaprogramował - podsumował Irlandczyk.
W Strasburgu, kiedy Francja zachwycała się obecnym trenerem Chelsea, to inteligentne podejście do piłki wzbudzało szacunek. Znowu jednak okazało się, że w futbolu narracje zawsze pisze wynik. Kiedy go nie ma, atuty Roseniora stają się wadami. Wytyka mu się, że ma wygląd kujona, skupia się na opowiadaniu bajek, zamiast wziąć piłkarzy za mordy. Tam, gdzie wcześniej był innowatorem i myślicielem, teraz jest korporacyjnym nerdem.
Rosenior miał bardzo dobre wejście do Chelsea, kiedy zastępował Enzo Marescę. W pierwszych siedmiu spotkaniach przegrał tylko z Arsenalem, resztę meczów wygrał. Ogólnie “Kanonierzy” mocno psują mu bilans, bo poległ z nimi trzy razy. Do marca wyniki Chelsea trzymały ją blisko czołówki, a potem przyszło brutalne lanie od PSG w Lidze Mistrzów i porażki z Newcastle oraz Evertonem.
Chelsea w ostatnich trzech spotkaniach nie strzeliła gola, choć oddała ponad 50 strzałów. Pojawia się coraz więcej porównań do Grahama Pottera, którego nowi właściciele ściągali jako wielką nadzieję z Brighton, by wkrótce zamienić go w jednego z najgorszych trenerów w całej historii Chelsea. Potter w pierwszych 19 spotkaniach przegrał siedem razy. Taki sam bilans ma dzisiaj Rosenior.

Zbieranina z ulicy

Łączy ich też to, że są trenerami na dobrą pogodę. Jeśli atmosfera jest miła, a wyniki zadowalające, pojawią się teksty o świetnej komunikacji i wysokich umiejętnościach miękkich. Ale kiedy coś zaczyna się sypać, od razu na wierzch wypływa zbytnia ugodowość. Piłkarze nie biegali za Pottera. I w tym momencie wygląda to tak, jakby nie chcieli umierać za Roseniora. W meczu z Evertonem (0:3), który był kompromitacją, pochowali się wszyscy liderzy. W trudnych momentach ten zespół rozlatuje się na kawałki, wygląda jak zbieranina przypadkowych ludzi. Chelsea pod wodzą nowego trenera jest drużyną, której w tym momencie bliżej do strefy spadkowej niż do lidera tabeli.
W tym momencie atmosfera zrobiła się taka, że każda stopklatka z meczu jest podwójnie analizowana. Przykłady? Jeden to zawodnicy odwracający głowy od trenera przy podziękowaniach, drugi - Cole Palmer, który przez kilkanaście minut woli machać rękami, zamiast wrócić do gry. Roseniorowi zarzuca się, że nie ustalił jasnej hierarchii bramkarzy. Przed ważnym meczem z PSG odsunął Roberta Sancheza i postawił na Filipa Jorgensena, co nie było dobrą decyzją. Trzeba pamiętać, że to szkoleniowiec, który ma 41 lat, i który wcześniej nie funkcjonował pod taką presją. Naturalnie popełnia błędy. Znalazł się jednak w klubie, który choćby przez fakt wydania od 2022 roku ponad dwóch miliardów funtów na piłkarzy, nie daje czasu na naukę.

Niepokój w szatni

Chelsea zajmuje w tym momencie szóste miejsce w Premier League. Nie jest to jeszcze dramat, ale trzeba wziąć pod uwagę, że tabela w środku jest bardzo płaska i za chwilę równie dobrze może to być miejsce 12. Poza tym Rosenior ma jeden z trudniejszych kalendarzy do końca sezonu. Po przerwie na kadrę gra z Manchesterem City, a potem z Manchesterem United. Po drodze ma też m.in. Liverpool na Anfield. Spotkania z walczącymi o utrzymanie Nottingham Forest oraz Tottenhamem to też nie będą spacery.
Rosenior na początku kadencji twierdził, że nie zmieniał dużo względem schematów Mareski. Wtedy akurat zespół notował wyniki. Kiedy jednak Francuz przeszedł do własnych pomysłów, zaczęły się komplikacje. Enzo Fernandez powiedział wprost, że poprzedni trener "miał jasną tożsamość w graniu i trenowaniu". Potem oczywiście bagatelizowano te słowa. Mówiło się o “złym zrozumieniu”. Swoją drogą jednak, jeśli takie zdania padają przez kamerami, to można sobie tylko wyobrazić, co mówi się w szatni.

Dreptanie w miejscu

Chelsea w pięciu ostatnich spotkaniach straciła 14 goli. Do tego razi nieskutecznością. Nie ciągną jej liderzy, jak Cole Palmer, po którym widać coraz większą frustrację. Projekt Todda Boehly’ego i Clearlake Capital za chwilę będzie miał cztery lata, ale poza przebłyskami, wygraniem Klubowych Mistrzostw Świata i Ligi Konferencji, nie osiągnął nigdy poziomu, do którego dąży. Kiedy wydawało się, że “The Blues” wreszcie idą w górę, to popadli w konflikt z Marescą. Chcieli trenera, którym łatwiej można sterować i Rosenior zgodził się na taką rolę. 41-latek jest całkowicie podporządkowany armii dyrektorów sportowych, którzy mają władzę bez odpowiedzialności.
To też jest dyskusja na temat modelu klubu. BlueCo nie buduje niczego trwałego, wręcz przeciwnie, rozmontowuje klub cegła po cegle. Kupowanie młodych i sprzedawanie z zyskiem może działać finansowo, ale nie buduje zwycięskiej drużyny na boisku. To, że zespół kręci się w kółko, nie jest winą Roseniora, który pracuje w Londynie dopiero trzeci miesiąc. Być może za szybko dostał swoją szansę. Premier League nie takich jak on brutalnie sprowadzała na ziemię. Z drugiej strony Chelsea ciągle gra jeszcze w Pucharze Anglii, gdzie pokonanie Port Vale w ćwierćfinale to formalność. Przerwa na mecze kadry przyszła w dobrym momencie. Chelsea potrzebuje resetu. Brak awansu do Ligi Mistrzów byłby finansową katastrofą.

Dyskusja

Przeczytaj również