Zwolniony z Lecha Poznań, a robi furorę w siódmej lidze Europy! Fenomenalny bilans

Zwolniony z Lecha, a robi furorę w siódmej lidze Europy! Fenomenalny bilans
Pro Shots Photo Agency / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 06:50
Zaledwie jedna porażka w 21 kolejkach, i to z największą marką w kraju. Taki bilans ma w Twente John van den Brom. Były szkoleniowiec Lecha Poznań przejmował stery zespołu, gdy ten był na 13. lokacie, a prowadzi go do europejskich pucharów. Za jego kadencji lepiej w Eredivisie punktuje tylko dominujące PSV.
Zdobywał mistrzostwo w Belgii, kończył na podium w Eredivisie, przeniósł się na Bliski Wschód, w Polsce prowadził Lecha Poznań do ćwierćfinału Ligi Konferencji, próbował też ratować znajdujący się w kryzysie klub przed upadkiem. John van den Brom ma naprawdę interesujące CV, a teraz dodaje do niego kolejny ciekawy wpis. Jego kadencja w Twente Enschede układa się naprawdę imponująco. Zaledwie jedna porażka w 21 kolejkach, włączenie się do walki o europejskie puchary i bilans, którym jego podopieczni ustępują tylko deklasującemu konkurencję PSV Eindhoven. Trener znany z pracy przy Bułgarskiej wykręca wyniki ponad stan, ale… jego przyszłość i tak stoi pod znakiem zapytania.
Dalsza część tekstu pod wideo

Dobry wybór do walki o puchary

Po odejściu z Lecha Poznań John van den Brom przystał na ofertę pogrążonego w kryzysie, stojącego na skraju upadku Vitesse Arnhem, gdzie pracował już wcześniej jako trener, a także spędził wiele lat w roli piłkarza. Po sezonie spędzonym na zapleczu Eredivisie, w październiku, wrócił jednak do futbolu na najwyższym krajowym szczeblu..
Twente, które w ostatnich sezonach regularnie finiszowało w ligowej czołówce, zaczęło rozgrywki podobnie, jak skończyło poprzednie - słabo. W ostatnich dziewięciu kolejkach kampanii 2024/25 piłkarze z Enschede zdobyli zaledwie osiem punktów, a potem uznali wyższość AZ Alkmaar w barażu o miejsce w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Zła dyspozycja sprawiła, że pierwszy raz od trzech lat nie zajęli miejsca premiowanego awansem do eliminacji europejskich pucharów. Trzy porażki i jedna wygrana w czterech pierwszych kolejkach przypieczętowały los trenera Josepha Oostinga. Został zwolniony na początku września. Zostawił drużynę na 14. miejscu w tabeli.
Poszukiwania nowego szkoleniowca nie trwały długo. Oosting wyleciał w trakcie przerwy reprezentacyjnej, zatem tymczasowy trener potrzebny był tylko na jeden mecz. Remis z NAC Breda przesunął Twente na 13. pozycję, a następnie na De Grolsch Veste zawitał Van den Brom, który na bezrobociu spędził zaledwie dwa i pół miesiąca. Fakt, że ostatnio pracował na zapleczu Eredivisie, nic nie zmienia - to trener z bardzo dobrym CV na warunki ligi holenderskiej. Z sukcesami w Belgii i dobrymi wynikami na rodzimym podwórku, osiąganymi także z klubami o sporych ambicjach i możliwościach, jak AZ czy Utrecht.

Gdy ostatnio tak grali, zdobyli mistrzostwo

Zmiana u sterów dała efekt właściwie od razu. Pierwsze trzy mecze nowego menedżera przyniosły wygrane. Van den Brom tonował nastroje i twierdził, że “nie wydaje mu się, aby zmienił wiele”. Skupił się przede wszystkim na trafieniu do piłkarzy i wyciśnięciu z nich stu procent, zamiast redefiniować sposób gry zespołu. Efekt nowej miotły szybko jednak przestał działać.
Gdy minął pierwszy, “miodowy” miesiąc, Twente się zacięło. W kolejnych pięciu kolejkach nie wygrało ani razu. Były remisy z wymagającymi rywalami: NEC Nijmegen czy Groningen, ale również i z drużynami z dołu tabeli: Telstarem czy Volendam. No i porażka z Ajaksem. Niemniej, udało się przebrnąć przez burzliwe wody. Wspomniana przegrana z Ajaksem jest jedyną w Eredivisie za kadencji Van den Broma (poza tym przegrał jedynie z AZ w ćwierćfinale krajowego pucharu, po przejściu trzech wcześniejszych rund). Ekipa z Enschede ma aktualnie serię 16 spotkań ligowych bez porażki i wspięła się już na czwarte miejsce w tabeli. “Tukkers” ostatni raz notowali taką passę w sezonie 2009/10, gdy zdobyli mistrzostwo kraju. Nie przegrali wówczas w 21 kolejnych spotkaniach Eredivisie. Aktualnie w 10 najmocniejszych ligach Europy dłuższą serią bez porażki mogą pochwalić się tylko Sporting i Benfica w Portugalii, Fenerbahce w Turcji oraz Slavia Praga w Czechach.
W tabeli ligi holenderskiej za okres pracy Van den Broma Twente plasuje się na drugiej pozycji. Co prawda należy przyznać, że podopieczni eks-szkoleniowca Lecha zremisowali aż dziesięć z 21 ligowych meczów pod jego wodzą (najwięcej w tym okresie), więc dorobek punktowy mógłby być jeszcze bardziej okazały. Eksperci zwracają jednak uwagę, że za takie potknięcia trudno winić szkoleniowca, gdyż wynikają one głównie z nieskuteczności piłkarzy.
- Z Van den Bromem drużyna gra bardzo dobrą piłkę, ale mimo to pojawia się także sporo krytyki. Klub z Enschede często ma problem z wykorzystywaniem okazji bramkowych, przez co nie zawsze przekłada się to na wyniki - możemy przeczytać na poświęconym klubowi portalu Twenteinsite.
Efekty pracy Van den Broma i tak są imponujące. Lepiej od jego zespołu punktuje tylko dominujące PSV.
John van den Brom
Transfermarkt
Czołówka tabeli Eredivisie za okres pracy Johna van den Broma w Twente | Źródło: Transfermarkt
Widoczna jest zresztą tendencja wzrostowa. 21 spotkań można podzielić na trzy siedmiomeczowe okresy i w każdym kolejnym Twente punktuje odrobinę lepiej:
  • 6. - 12. kolejka: 3 wygrane, 3 remisy, 1 porażka: 12 punktów,
  • 13. - 19. kolejka: 3 wygrane, 4 remisy, 0 porażek: 13 punktów,
  • 20. - 26. kolejka: 4 wygrane, 3 remisy, 0 porażek: 15 punktów.
Van den Brom otrzymał zresztą nagrodę dla najlepszego menedżera Eredivisie w lutym. Wyróżnienie dało mu dziesięć oczek zdobytych w czterech kolejkach - w tym wygrana 2:0 z drugim w tabeli Feyenoordem.

Ucierają nosa bogatszym

Rezultaty osiągane przez Twente mogą imponować, bo ekipa z Enschede notuje aktualnie wyniki ponad stan. Od kiedy prowadzi ją autor awansu Lecha Poznań do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy, jest drugą siłą ligi. Tymczasem wskaźniki finansowe plasują ją zdecydowanie niżej.
Jeśli chodzi o wycenę kadry, to portal Transfermarkt klasyfikuje Twente na szóstym miejscu w lidze, szacując wartość piłkarzy na niespełna 75 milionów euro. To niemal czterokrotnie mniej od najdroższego PSV (283,2 mln euro), ale też i zdecydowanie mniej od klubów punktujących gorzej - Feyenoordu (214,4), Ajaksu (187,2) czy AZ Alkmaar (165,9).
Za jeszcze lepszy wyznacznik jakości zespołu uznaje się powszechnie wysokość kwot przeznaczanych na wynagrodzenia piłkarzy. Pod tym względem Twente plasuje się nawet niżej - na siódmym miejscu. Według danych portalu Capology ich roczne pensje na poziomie niespełna 11,5 miliona euro to mniej więcej jedna trzecia tego, ile płacą PSV czy Ajax, i ponad dwukrotnie mniej od wydatków Feyenoordu. Twente w obecnej formie bije się w wyższej kategorii wagowej, niż w teorii powinno.
Wydatki Eredivisie
Capology
Roczne wydatki na wynagrodzenia klubów Eredivisie w sezonie 2025/26 | Źródło: Capology
- Od czasu zatrudnienia Van Den Broma wszystko naprawdę ruszyło. Widać to po tym, jak grają pressingiem i stwarzają okazje. To jest dobra praca. Widać w tym rękę menedżera - chwalił trenera ekspert holenderskiego ESPN i były gracz Twente, Karim El Ahmadi.

Świetne wyniki, ale posada niepewna

Przyszłość holenderskiego szkoleniowca jak na razie nie jest jasna. Gdy obejmował stery zespołu, podpisał kontrakt do końca aktualnych rozgrywek. A latem w klubie zapanują nowe porządki. Na emeryturę odchodzi dyrektor techniczny, Jan Streuer. Jego miejsce zajmie dawny trener m.in. Ajaksu Amsterdam czy Manchesteru United, Erik ten Hag, który już ma wpływ na działania pionu sportowego. Choć pojawiają się informacje, że ruszają rozmowy w sprawie zatrzymania Van den Broma na dłużej, można zastanawiać się, czy po objęciu decyzyjnego stanowiska Ten Hag nie zechce odcisnąć swojego piętna na funkcjonowaniu klubu.
Jeśli jednak Twente utrzyma obecną formę, trudno będzie znaleźć argumenty przeciwko przedłużeniu umowy trenera. W styczniu frustrację spowodowaną sytuacją swojego klienta wyrażał w mediach jego agent, Guido Albers, lecz sam Van den Brom odciął się od tych komentarzy. Były szkoleniowiec “Tukkers”, Gertjan Verbeek, przekonywał z kolei w telewizji RTV Oost:
- Jeżeli wygra jeszcze trzy mecze z rzędu, coraz trudniej będzie wytłumaczyć, dlaczego klub nie chce z nim dalej pracować.
- Twente gra teraz bardzo dobrze, prezentuje atrakcyjny futbol, defensywa jest solidna. Okazje bramkowe zaczynają być w końcu lepiej wykorzystywane. Zawodnicy są zadowoleni, pracownicy klubu też - wtórował mu dziennikarz magazynu Voetbal International, Geert-Jan Jacobs. - (...) Pozwólcie temu trenerowi dalej pracować. Przynajmniej w przyszłym sezonie. Idzie dobrze - trzeba po prostu kontynuować ten kierunek.
I trudno się z tym nie zgodzić. Przypomnijmy: we wrześniu Van den Brom przejmował drużynę na 13. miejscu. Obecnie konsekwentnie, krok po kroku, przybliża ją do podium i potencjalnego awansu do Ligi Mistrzów. Smaku porażki w lidze nie zaznała ona od końcówki października.
Były szkoleniowiec “Kolejorza” wykonuje więc świetną robotę. Miał ratować sezon, a wyciska z niego póki co o wiele więcej.

Dyskusja

Przeczytaj również