Reprezentant Polski bije rekordy w topowej lidze. "Bohater. Bez wątpienia najlepszy" [POLACY ZA GRANICĄ]

Reprezentant Polski bije rekordy w topowej lidze. "Bohater. Bez wątpienia najlepszy" [POLACY ZA GRANICĄ]
Marcin Bulanda/PressFocus
Autor: Mateusz Hawrot 2 maj 2022 | 11:01
To był szalony tydzień polskich piłkarzy w ligach zagranicznych. Działo się naprawdę sporo! Szaleli bramkarze, nie zabrakło goli i asyst, a furorę robi filmik z udziałem Gabriela Sloniny, który dał sygnał, że co jak co, ale z prostą polszczyzną nie ma żadnych kłopotów.
Piękne interwencje, rekordy, bramki, asysty, mistrzostwa, awanse, spadki, puchary - karuzela sezonu 2021/22 naznaczona grą “Biało-czerwonych” z impetem wkroczyła w decydującą fazę.
Dalsza część tekstu pod wideo

GOLE I ASYSTY

Kolejny rekord “Lewego”
Rekordy to dla Roberta Lewandowskiego właściwie chleb powszedni. W sobotę napastnik Bayernu po raz kolejny zapisał się w historii Bundesligi, tym razem jako piłkarz z największą liczbą goli na wyjeździe w jednym sezonie. Bramka przeciwko Mainz była 18. trafieniem “Lewego” na obcym stadionie - nikt wcześniej nie osiągnął takiego wyniku.
Gol reprezentanta Polski stanowił osłodę słabego występu Bayernu. Monachijczycy, zapewne rozluźnieni ubiegłotygodniowym “przyklepaniem” mistrzostwa Niemiec, przegrali 1:3. Bramka Lewandowskiego na poniższym wideo od [0:27]:
“W ch*** mnie zrobiłeś”
Właśnie takimi słowami jak wyżej przytoczone zwrócił się do Patryka Klimali, autora dwóch goli w meczu Chicago Fire - NY Red Bulls, Gabriel Slonina, golkiper gospodarzy i być może przyszły reprezentant Polski [od 0:15]:
O co chodziło? Klimala w doliczonym czasie gry wykorzystał rzut karny, wykonując sprytny, mylący zwód przed strzałem, który wyprowadził Sloninę w pole. Zobaczcie sami:
To w ogóle był dzień polskiego napastnika, bo wcześniej popisał się on inteligentnym wykończeniem przy pierwszej bramce:
Czesław Michniewicz mówił ostatnio, że jeśli Klimala będzie regularnie grał, to może liczyć na powołanie do reprezentacji Polski. W takiej formie snajper NY Red Bulls ma prawo być spokojnym o obecność na najbliższym zgrupowaniu kadry.
Spotka się tam z Adamem Buksą, który też w miniony weekend wpisał się na listę strzelców. Rosły atakujący New England Revolution ustalił wynik potyczki z Interem Miami (2:0), a jakże, efektownym uderzeniem głową:
W siedmiu występach w tym sezonie MLS Buksa ma na koncie trzy gole i dwie asysty. Bilans Klimali jest podobny - młodszy z napastników uzbierał tyle samo trafień i o jedną asystę więcej.
Dodajmy, że debiut w MLS wreszcie zanotował kontuzjowany ostatnio Kamil Jóźwiak. Wszedł na ponad 20 minut meczu Charlotte z Orlando (1:2, 90 minut Karola Świderskiego). Oby pobyt w USA okazał się dla “Józia” udany. Trzymamy kciuki!
Po raz szósty
Szóstą bramkę w tym sezonie Serie A zdobył zaś Szymon Żurkowski. Pomocnik Empoli popisał się ładnym strzałem zza pola karnego w spotkaniu z Torino (1:3):
Po stronie gości z ławki znowu nie podniósł się Karol Linetty, którego rola w zespole jest marginalna i wszystko wskazuje na to, że latem pożegna się z klubem.
Zalewski show
Ależ formę prezentuje wiosną Nicola Zalewski. 20-latek jest prawdziwym odkryciem rundy w Romie, co raz jeszcze udowodnił w trakcie czwartkowej rywalizacji w Lidze Konferencji. Wystawiony oczywiście na lewym wahadle reprezentant Polski zaprezentował kapitalne umiejętności w grze do przodu, popisując się indywidualnym rajdem ofensywnym, spuentowanym asystą. Asystą z niewątpliwym stemplem jakości. Zobaczcie sami, od [0:14], choć warto obejrzeć całe wideo:
Wygląda na to, że Jose Mourinho właśnie przygotowuje reprezentacji Polski klasowego lewego wahadłowego, czyli kogoś, kogo bardzo, ale to bardzo kadrze brakuje. Zobaczymy, na jakiej pozycji będzie grał Zalewski w następnym sezonie, gdy do zdrowia wróci Leonardo Spinazzola.
Sygnał Krychowiaka
Asystę w ostatnich dniach zanotował także Grzegorz Krychowiak. “Krycha” instynktownym ruchem w polu karnym stworzył sytuację bramkową Nordinowi Amrabatowi, który wyprowadził AEK na prowadzenie w meczu z PAOK-iem. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1 (90 minut grał też Damian Szymański). Asysta Krychowiaka od [3:01]:
W ubiegłym tygodniu dorobek asyst powiększyli także Marcin Listkowski z bijącego się o awans do Serie A Lecce oraz Kamil Wojtkowski (cypryjski Achnas), Rafał Wolsztyński (fińskie SJK) i David Kopacz (Wuerzburger Kickers, 3. Bundesliga). Na listę strzelców wpisali się z kolei Jakub Piotrowski (Fortuna Duesseldorf, pierwszy gol w tych barwach), Bartosz Pikul (czeska Opawa) czy Łukasz Cieślewicz (farerski klub B68). Gratulujemy!

INNE WYDARZENIA

Festiwal pudeł Milika
Po raz drugi z rzędu w wyjściowym składzie Marsylii wyszedł rekonwalescent Arkadiusz Milik. Niestety, Polak nie będzie dobrze wspominał potyczki z Lyonem (0:3). Jego zespół nie zachwycił, a nieskuteczność Milika miała wpływ na końcowy wynik spotkania. Napastnik OM nie wykorzystał żadnej z okazji bramkowych. Oddał cztery strzały, ale głównie dał się zapamiętać z fatalnego pudła tuż przed przerwą, gdy z najbliższej odległości nie trafił w pustą bramkę. Zobaczycie to zdarzenie TUTAJ od [1:15].
Francuskie media nie okazały napastnikowi Marsylii żadnej litości. Reprezentant Polski zapracował na takie noty jak “3” i “2,5” w skali 1-10.
- Miał trzy duże szanse i nie strzelił żadnego gola. To bardzo rozczarowujące. "Niezdarność" - to słowo dobrze podsumowuje jego występ - oceniła redakcja “sans-filtre.fr”.
- Występ naznaczony straszliwym brakiem skuteczności - napisano na “Foot Mercato”. - Jego pudła zaważyły na losach meczu - dodali dziennikarze “maxifoot.fr”.
Wcześniej, w czwartek, Milik zagrał pięć minut w Lidze Konferencji z Feyenoordem (2:3). Drużyna polskiego napastnika dalej zajmuje drugie miejsce w tabeli Ligue 1, ale jej przewaga nad tzw. grupą pościgową zmalała do trzech punktów. Marsylia rewanż z ekipą z Rotterdamu rozegra zaś już w tym tygodniu.
Słaby tydzień ma za sobą też Krzysztof Piątek, który wprawdzie wyszedł w podstawowej jedenastce Fiorentiny na mecz z Udinese w środku tygodnia, ale został odesłany na ławkę już w przerwie. “Viola” przegrała u siebie aż 0:4. W weekend z kolei Piątek nie dostał choćby minuty na San Siro (0:1 z Milanem).
Znów to zrobił
To może teraz pozytywne wieści? Proszę bardzo. Łukasz Skorupski znów rozegrał fantastyczne zawody przeciwko czołowemu zespołowi Serie A. Bramkarz, którego interwencje niedawno zatrzymały pędzące po Scudetto AC Milan i Inter, tym razem zapewnił Bologni bezbramkowy remis z Romą. “Skorup” bronił jak w transie - zatrzymywał strzały Nicolo Zaniolo, Carlesa Pereza czy Marasha Kumbulli. Włoscy dziennikarze obsypali go komplementami.
- Wielki bohater meczu - czytamy na “TuttoMercatoWeb”. - Bez wątpienia najlepszy - podkreślili w serwisie “Calciomercato”.
Był to 12. występ Skorupskiego na zero z tyłu w tym sezonie. To jego rekordowy pod tym względem sezon w karierze. Co ciekawe, w lidze więcej czystych kont mają jedynie Mike Maignan, Samir Handanović i Rui Patricio. Reprezentant Polski jest też w czołowej piątce golkiperów z najwyższym współczynnikiem obronionych strzałów (74,5%).
Podobny, bo jedynie o pół punkta procentowego niższy wynik w tej statystyce ma Wojciech Szczęsny, który legitymuje się także identyczną jak “Skorup” liczbą meczów bez straconej bramki. Zawodnik Juventusu wpuścił akurat dwa gole w minionym tygodniu, ale jego drużyna dwukrotnie wygrała (po 2:1 z Sassuolo i Venezią), a Szczęsny szczególnie za to pierwsze spotkanie zebrał dobre recenzje, kilkukrotnie imponując bramkarskim kunsztem.
- Nienaganny występ. Kilka razy uratował swoją drużynę - celnie podsumowała popis 30-latka redakcja “Eurosportu”.
Klasa!
Błysk Grabary
O tym, że polska szkoła bramkarska ma się doskonale, świadczy też kolejny popis Kamila Grabary. Golkiper FC Kopenhaga znów zachował czyste konto w lidze duńskiej (0:0 z Midtjylland), a szczególną uwagę zwróciła jego ekwilibrystyczna interwencja z pierwszej połowy, gdy musiał ratować zespół po błędzie swojego obrońcy, Nicolaia Boilesena. Defensor fatalnie podał piłkę i ta zmierzała wprost do bramki, lecz Grabara w ostatniej chwili wykonał skuteczny wślizg, z pomocą słupka i własnego ciała wybijając futbolówkę z linii. Niesamowite, zobaczcie sami:
Dobry występ ma za sobą również Łukasz Fabiański. Wprawdzie West Ham uległ Arsenalowi (1:2), ale gdyby nie dwojący się i trojący “Fabian”, wynik mógł być dla “Młotów” znacznie gorszy. Doświadczony golkiper efektownie bronił uderzenia m.in. Eddiego Nketiaha. Nie ma się czego wstydzić.
Plusiki stawiamy jeszcze przy nazwiskach Mateusza Lisa, Jakuba Słowika, Jakuba Szumskiego i Bartosza Białkowskiego - wszyscy czterej bramkarze zagrali w ostatnich dniach na zero z tyłu.
"Walka o spadek"
Na słowa uznania zasłużyło też kilku następnych polskich piłkarzy. Choćby Bartosz Bereszyński, który rozegrał dobry mecz derbowy z Genoą, wygrany przez Sampdorię 1:0, co pozwoliło jej zrobić ważny krok w kierunku utrzymania. Podobnie istotne zwycięstwo zanotowała Aston Villa z Mattym Cashem w składzie - ogranie 2:0 Norwich ucina spekulacje, czy “The Villans” nie włączą się przypadkiem o “walki o spadek”.
Bój o utrzymanie czeka zaś Mateusza Klicha, który grał i z Crystal Palace (0:0), i Manchesterem City (0:4). Leeds znajduje się dwa punkty nad kreską, ale 18. Everton rozegrał mecz mniej. Końcówka sezonu Premier League zapowiada się więc gorąco. Uważać też musi Southampton, które ma jedno spotkanie więcej na koncie niż choćby Leeds, a jego przewaga nad ekipą Klicha wynosi sześć punktów. W weekend “Święci” z Janem Bednarkiem w jedenastce ulegli u siebie Palace 1:2.
W Bundeslidze szansy na zapewnienie sobie utrzymania nie wykorzystała Hertha Berlin, w której składzie gra bramkarz polskich młodzieżówek, Marcel Lotka. Berlińczycy tylko zremisowali z Arminią Bielefeld (1:1) i nadal są zagrożeni udziałem w barażach.
Niewykluczone, że w barażach na reprezentanta Bundesligi będzie czekać Schalke, choć akurat “Konigsblauen” wykonali spory krok, by zapewnić sobie bezpośredni awans - wygrali na wyjeździe z Sandhausen (2:1). Marcin Kamiński rozegrał znakomite zawody, tworząc właściwie zaporę nie do przejścia dla rywali.
Mistrz Puchacz
Tymoteusz Puchacz mistrzem Turcji. Trabzonspor zremisował 2:2 z Antalyasporem i jest już pewny tytułu. “Puszka” spędził na boisku 90 minut, wracając tym samym do składu drużyny w lidze po ponad trzech tygodniach. Trudno jednak powiedzieć, czy pozostanie w Trabzonie na kolejny sezon. Szerzej o jego problemach pisaliśmy TUTAJ.
Kolejne trofeum do kolekcji dołożył również Kamil Piątkowski. Jego Salzburg do mistrzostwa Austrii dorzucił puchar kraju. Brawo!
Na koniec dodajmy, że Adrian Mierzejewski znów zmienił klub w Chinach - doświadczony pomocnik podpisał w ubiegłym tygodniu kontrakt z ekipą Henan Songshan Longmen. Przejdzie tym samym do historii jako pierwszy obcokrajowiec, który w chińskiej lidze reprezentował pięć różnych klubów. Niesamowita kariera.
author picture

Mateusz Hawrot

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Oglądaj
Oglądaj
  • Nieszablonowi eksperci
  • Największa przestrzeń studyjna
  • Niebawem sporo nowych formatów
Źródło: własne