"Lewandowski rozkładał ręce w geście dezaprobaty". Wymowne gesty kapitana przy częstym zachowaniu obrońców

"Lewandowski rozkładał ręce w geście dezaprobaty". Wymowne gesty kapitana przy częstym zachowaniu obrońców
własne
Autor: Marek Mizerkiewicz 05 Gru 2022 | 08:39
- Polskie formacje posypały się jak domek z kart za pomocą dwóch podań - pokazuje analiza pierwszego gola dla Francji w niedzielnym meczu z Polską. Taktycznych “smaczków” po spotkaniu 1/8 finału MŚ jest więcej. Przedstawiamy przyczyny porażki, skutecznych akcji, a także ich następstwa.
Dalsza część tekstu pod wideo
Polacy rozpoczęli to spotkanie w średnim bloku obronnym w ustawieniu 4-5-1. Po stronie francuskiej prawy obrońca, Jules Kounde, ustawiał się wyraźnie węziej, niż Theo Hernandez na drugiej flance, co wpływało na konkretne zależności w kryciu. Polska starała się aktywnie bronić i doskakiwać do Francuzów na ich połowie, dlatego lewy pomocnik, Przemysław Frankowski, podążał w kierunku Kounde, pozostawiając Bartosza Bereszyńskiego w sytuacji jeden na jeden z Ousmane Dembele. Z dynamiką gracza FC Barcelony radzi sobie niewielu obrońców i po akcjach 25-latka ”Trójkolorowi” zyskali przewagę z piłką w początkowych fragmentach meczu.
”Biało-czerwoni” tym razem odpowiedzieli bardzo stanowczo i odważnie. Do kontrataków z własnej strefy obronnej ruszało czterech lub pięciu zawodników, którzy nie byli od siebie odizolowani, lecz dawali sobie wsparcie dzięki krótkim opcjom podań do przodu.
Nawet jeśli Francuzi przerywali szybkie ataki Polski, piłkarze Czesława Michniewicza pozostawali na połowie ”Les Bleus”, by kontynuować presję na przeciwnikach. Po wyrzutach piłki z autu następowały próby wysokiego odbioru futbolówki, do czego sygnałem było podanie wsteczne, po którym Francja została zmuszona do niekontrolowanych wybić piłki.
Polacy starali się stworzyć zagrożenie pod bramką Francuzów nie tylko po bardziej aktywnej obronie, lecz także z piłką przy nodze. Częstym obrazkiem w pierwszej połowie spotkania było obniżenie pozycji przez środkowych pomocników, Grzegorza Krychowiaka i Sebastiana Szymańskiego, obok dwójki stoperów - głównie po ich lewej stronie. Dzięki temu posunięciu zapraszali do doskoku Dembele, który opuszczał swoją strefę w pobliżu linii środkowej, a w tym czasie Bartosz Bereszyński ruszał na obieg Przemysława Frankowskiego.
W takiej sytuacji Jules Kounde pozostawał w niedowadze liczebnej dwa na jeden, przez co jeden z ”Biało-czerwonych” stawał się wolnym zawodnikiem i dośrodkowywał w pole karne. Furorę na lewym skrzydle robił Bereszyński, łącząc całkiem skuteczne ataki pozycyjne tą stroną boiska z przejęciem piłki po wrzutach z autu. Po wymianie podań z jego udziałem Polacy stworzyli w 38. minucie swoją najlepszą akcję, kiedy na bramkę strzelał Piotr Zieliński.
Polacy próbowali rozgrywać akcje nie tylko bocznymi sektorami, lecz także środkowym. Chwilami jako najniżej ustawiony rozgrywający schodził do gry Piotr Zieliński, tworząc przewagę dwa na jeden względem pomocnika Francji, na co zwracaliśmy uwagę TUTAJ w przedmeczowej analizie gry ”Trójkolorowych”. Piłkarz Napoli dzięki swojemu ruchowi dostarczał przeciwnikowi dylemat w kryciu, dlatego partner obok był gotowy do otrzymania podania między liniami. Na liczebność polskich graczy wewnątrz obrony i pomocy Francuzów zwracali uwagę ich obrońcy.
Niestety, polscy defensorzy częściej wybierali zagrania w poprzek i do tyłu, choć pojawiały się szanse, by przeszyć formacje Francji podaniem prostopadłym. Na powyższym przykładzie Robert Lewandowski rozkładał ręce w geście dezaprobaty, ponieważ kilku jego kolegów było gotowych do otrzymania piłki przed linią defensywy ”Les Bleus”. W kolejnej sekwencji następowało najczęściej długie podanie za obronę Francji, w przód lub po skosie, co dawało czas podopiecznym Didiera Deschampsa na przesunięcie się w stronę piłki i pokrycie rywali.
W znacznej części pierwszej połowy meczu Polacy napierali na Francuzów odważnie i wysoko, lecz łączyli to podejście z chwilowym wycofaniem się do niskiego bloku obronnego. Ten funkcjonował nie najgorzej, zważywszy na pressing wobec Francuza z piłką, ale trwało do czasu. Samo ustawienie powodowało, że w obronie na wysokości własnego pola karnego do ostatniej linii schodzili skrzydłowi, dokładnie tak, jak w poprzednich starciach na mundialu oraz w Lidze Narodów. W związku z tym kluczową kwestię stanowiły:
  • zabezpieczenie sektora między obrońcami (tzw. półprzestrzeni),
  • brak spłaszczenia formacji,
  • liczna linia pomocy,
  • presja na rywala z piłką.
Na nieszczęście Polaków, wszystkie te czynniki połączyły się w całość przy okazji gola na 1:0 dla Francji autorstwa Oliviera Giroud w 44. minucie. W obliczu głębokiej obrony Polski, przewagę w rozegraniu piłki tworzyli francuscy stoperzy, wprowadzając futbolówkę w strefy, gdzie było mniej graczy ”Biało-czerwonych”. W ten sposób Dayot Upamecano mógł znaleźć podaniem Kyliana Mbappe, który obsłużył Giroud. Polskie formacje posypały się jak domek z kart za pomocą dwóch podań Francji, a obrońcy wahali się czy wyjść ze strefy, czy biec za przeciwnikiem. Ostatecznie Kamil Glik udzielił nadmiernej pomocy Matty’emu Cashowi i zza jego pleców wyskoczyła ”dziewiątka” Francji, umieszczając piłkę w siatce.
Po otrzymaniu ciosu tuż przed przerwą, Polacy kontynuowali swoją strategię od początku drugiej części meczu. W budowaniu gry do linii obrony znów schodzili Krychowiak i Szymański, zyskiwali przewagę w wyprowadzeniu piłki, dzięki czemu wyższe pozycje na skrzydłach zajmowali boczni defensorzy, Bereszyński i Cash. Dzięki temu akcje skrzydłami stały się lejtmotywem również i drugiej połowy spotkania.
Podobnie jak w początkowych fragmentach meczu, skrzydłowy Francji pozostawał nad linią piłki, a boczny obrońca przeciwstawiał się dwóm Polakom. Nic dziwnego, że po trzydziestu minutach Kylian Mbappe - gracz mniej aktywny w pressingu - stał się centralnym graczem linii ataku, a jego poprzednie miejsce zajął Marcus Thuram.
Rozszerzenie gry na flankach pozwoliło reprezentacji Polski wykorzystać przestrzeń między formacjami. W 64. minucie na boisku zameldował się Arkadiusz Milik i zaczął pełnić rolę napastnika podwieszonego pod Roberta Lewandowskiego. Piłkarz Juventusu wielokrotnie wbiegał pomiędzy linię obrony i pomocy Francji, stając się wolnym zawodnikiem od krycia. Gdyby jego kontakty z piłką były skuteczne, Polska z pewnością stworzyłaby sobie kilka okazji strzeleckich, których tego dnia i tak było więcej, niż w przypadku poprzednich potyczek.
Dążenie polskiej kadry do zdobycia bramki wyrównującej zaburzyło jednak balans w zespole. Bardzo wielu graczy podążało za atakiem w kierunku pola karnego Francji, która cierpliwie wyczekiwała na przeciwników, by zadać im cios po szybkiej kontrze. W 74. minucie wybitą piłkę z szesnastki opanował Olivier Giroud, a napastnika Milanu wsparli skrzydłowi, Mbappe i Dembele. Pod futbolówką znajdowało się natomiast tylko trzech ”Biało-czerwonych”, co stanowiło dla nich bardzo niekomfortową sytuację. Środkowi pomocnicy nie zdążyli w porę odbudować niższego ustawienia, przez co Francja zmieniła kierunek ataku z jednego boku na drugi, a atak wykończył Mbappe - zdobywca drugiego i trzeciego gola w tym spotkaniu.
Nie ulega wątpliwości, że podejście Polaków przeciwko Francji w dużym stopniu różniło się od sposobu gry z meczów z Meksykiem, Arabią Saudyjską oraz Argentyną. Średnia wysokość linii obrony wzrosła o około 10 metrów (źródło: “markstats”), a pod względem liczby podań w ostatnią 1/3 boiska ”Biało-czerwoni” wyprzedzili drużyny Australii czy Senegalu, które prezentowały się dotąd aktywniej z piłką oraz bez niej, mając do pokonania mniejszy dystans w stronę bramki przeciwnika (źródło: “FBref”). To jednak zaledwie kilka bardzo ogólnych wskaźników, lecz być może przydadzą się selekcjonerowi, wyrażającemu się sceptycznie nt. wykorzystania statystyk w futbolu:
Aby podążyć w stronę gry w piłkę w prawdziwym tego określenia znaczeniu, należy wziąć pod uwagę całą masę wartości, dobrze je zinterpretować i wykorzystać w treningu, choć nie wiadomo czy znajduje się to w planach Czesława Michniewicza. Nagła zmiana strategii meczowej, nawet jeśli nie radykalna, pokazała, że wiele brakuje reprezentacji Polski do dobrego poziomu występów z wykorzystaniem różnych taktyk. Najważniejsze, by pomysł na grę był stały i w równym stopniu obejmował obronę oraz atak. Polacy przez trzy dni starali się wskrzesić w kierunku nowego tworu - nawet jeśli idea to zacna, to z pustego nawet i Salomon nie naleje.
author picture

Marek Mizerkiewicz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Oglądaj
Oglądaj
  • Najlepsi eksperci
  • Hitowe programy
  • Ponad 100 tys subskrybentów
Źródło: własne

Strzelcy - Mistrzostwa Świata

Strzelcy

Bukmacherzy

Reklama
STS
1660 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka, trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN i 60 PLN za wykonanie zadań

Więcej o bonusie: STS kod promocyjny
Fortuna
635 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład BEZ OBROTU! Zwrócone środki można od razu wypłacić. Do tego 20 PLN za darmo i 15 PLN freebet 

Więcej o bonusie: Fortuna kod promocyjny
Superbet
3755 PLN

Zwrot do 3500 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 35 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Więcej o bonusie: Superbet kod promocyjny
Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN (cashback) w postaci freebetu na pierwszy kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI

Więcej o bonusie: Betclic kod promocyjny

Dyskusja 0

Strzelcy - Mistrzostwa Świata

Strzelcy

Bukmacherzy

Reklama
STS
1660 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka, trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN i 60 PLN za wykonanie zadań

Więcej o bonusie: STS kod promocyjny
Fortuna
635 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład BEZ OBROTU! Zwrócone środki można od razu wypłacić. Do tego 20 PLN za darmo i 15 PLN freebet 

Więcej o bonusie: Fortuna kod promocyjny
Superbet
3755 PLN

Zwrot do 3500 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 35 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Więcej o bonusie: Superbet kod promocyjny
Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN (cashback) w postaci freebetu na pierwszy kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI

Więcej o bonusie: Betclic kod promocyjny