Przybywaj, Superligo! Najwyższa pora, by największe kluby utworzyły własne rozgrywki

Przybywaj, Superligo! Najwyższa pora, by największe kluby utworzyły własne rozgrywki
Joan Valls / PressFocus
Autor: Wojciech Falenta 30 paź 2020 | 19:00
Cotygodniowe mecze pomiędzy czołowymi drużynami z całego kontynentu zamiast tracących sens spotkań krajowych potentatów z kopciuszkami? Tak świat futbolu może zmienić Europejska Superliga. Powodów do jej powstania jest więcej, niż myślisz.
- Dziś mogę ogłosić wiadomość, która znacząco zmieni perspektywy przychodów klubu w najbliższych latach - odchodzący Josep Maria Bartomeu dobrze wiedział, jak wywołać burzę, i to nie tylko w stolicy Katalonii ani nawet samej Hiszpanii, na sam koniec swojej prezydentury w FC Barcelonie.
- Wczoraj zarząd zatwierdził warunki uczestnictwa w przyszłej, Europejskiej Superlidze - poinformował.

Lustro społeczeństwa

Bartomeu nie podziękują z pewnością sternicy innych czołowych klubów na kontynencie, choć, tak naprawdę, nie zdradził on niczego, czego od dawna by się nie spodziewano. Powstanie rozgrywek Superligi z udziałem największych i najbogatszych europejskich klubów wydaje się bowiem tak nieuchronne, że szkoda wręcz czasu na planowanie, a co dopiero podejmowanie jakichkolwiek działań mających na celu zatrzymanie, a w zasadzie opóźnienie, tego, co i tak prędzej czy później nastąpi.
- Nie sądzę, by Europa była na to gotowa. To zniszczy Premier League. Jeśli dojdzie jednak do porozumienia pomiędzy największymi angielskimi klubami, to się wydarzy. To również decyzja piłkarska, ale żyjemy w świecie właścicieli-inwestorów. Ich pierwszym celem jest zarobienie większej ilości pieniędzy. Europejska Superliga może być jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu - komentował najnowsze doniesienia Arsene Wenger.
Piłka nożna stanowi część społeczeństwa. Społeczeństwa, w którym sukcesywnie rosną różnice pomiędzy najbogatszymi a najbiedniejszymi. Rozwój futbolu nie może zatem przybrać innego kierunku. Zżymanie się na chciwość największych nie pomoże. Klamka zapadła.
Pomińmy jednak w tym artykule aspekt biznesowy i zastanówmy się nad tym stricte sportowym. Czy rywalizacja w najsilniejszych europejskich ligach ma jeszcze w ogóle sens?

Ligi znanych mistrzów

To stało się już nudne. Nawet pandemia koronawirusa nie przeszkodziła w 2020 roku Juventusowi, Bayernowi Monachium ani Paris Saint-Germain sięgnąć po odpowiednio: dziewiąte i ósme z rzędu oraz siódme w ostatnich ośmiu sezonach mistrzostwo kraju. Barcelona i Real Madryt rozdzieliły tymczasem pomiędzy siebie 15 spośród ostatnich 16 tytułów dla najlepszego zespołu La Liga. Nie inaczej jest zresztą w Polsce, gdzie Legia Warszawa nie zdobywa ostatnio mistrzostwa dokładnie raz na cztery lata. Czy rozgrywki, w których już na starcie wiadomo, kto sięgnie po końcową nagrodę, są nadal na dłuższą metę warte świeczki?
Słusznie można oczywiście w tym miejscu wskazać na Anglię. W minionej dekadzie Premier League wygrywało w sumie aż pięć różnych klubów. Od Manchesteru United pod koniec ery Sir Alexa Fergusona, przez Manchester City, Chelsea i niesamowite Leicester City, aż po zadający kres swojemu 30-letniemu oczekiwaniu Liverpool.
Największa liga świata też jest jednak znacznie mniej wyrównana niż nawet jeszcze kilka lat temu. Wystarczy zwrócić uwagę, z jaką liczbą punktów sięgają ostatnio po tytuł kolejni mistrzowie. Rekordowe 100 “oczek” Manchesteru City w sezonie 2017/18, poprzedzające 98 punktów tej samej drużyny rok później i 99 Liverpoolu kilka miesięcy temu, to nie tylko zasługa potęgi zespołów Pepa Guardioli i Juergena Kloppa. To także “odpowiedzialność” słabości rywali, a w zasadzie - narastających różnic pomiędzy największymi i najmniejszymi klubami w lidze.
Dziś, żeby utrzymać się w Premier League, nie potrzeba uzbierać już “mitycznych” 40 punktów. W ostatnich czterech sezonach do osiągnięcia tego celu spokojnie wystarczyło 35 “oczek”. Ile tracił zaś na koniec rozgrywek 2019/20 trzeci w tabeli Manchester United do pierwszego Liverpoolu? Bagatela, 33 punkty!

Perspektywa małych

Odsuńmy jednak na bok liczby. Te co prawda nie kłamią, ale potrafią przecież zamazać obraz. Przejdźmy do bardziej jakościowej analizy wskazanego zjawiska.
Od kilku sezonów obserwuję rozgrywki Premier League z perspektywy jednego z mniej zamożnych w niej klubów - Burnley. Być może dlatego różnicę widzę jeszcze wyraźniej. Na czym ona polega?
Kiedy Burnley po raz pierwszy pod wodzą Seana Dyche’a awansowało do Premier League w 2014 roku, angielski menedżer już wtedy zwykł określać mecze z czołową “szóstką” rozgrywek jako tzw. “wolne strzały”. Innymi słowy: spotkania, w których nikt nie oczekuje od jego drużyny zdobycia jakichkolwiek punktów. To nie wyniki tych meczów miały zadecydować na koniec sezonu, czy beniaminek utrzyma się w elicie.
Na inaugurację tamtych rozgrywek miejsce w szeregu pokazała zresztą Burnley Chelsea. Na Turf Moor gospodarze szybko objęli prowadzenie, po czym niedługo później zostali znokautowani trzema ciosami wyprowadzonymi przez podopiecznych Jose Mourinho. W dalszej części sezonu, mimo ostatecznego spadku z ligi, “The Clarets” całkiem regularnie urywali jednak punkty największym. W rewanżu na Stamford Bridge potrafili zremisować. U siebie zdobyli po punkcie przeciwko Manchesterowi United i Tottenhamowi. Manchester City pokonali przed własną publicznością i wywieźli remis z meczu wyjazdowego.
Burnley musiało oczywiście liczyć w tamtych spotkaniach na słabszą dyspozycję przeciwnika. Do każdego z nich, zwłaszcza u siebie, przystępowało jednak z realną nadzieją na wywalczenie przynajmniej jednego punktu. Tylko jeden z tamtych meczów (na wyjeździe z Arsenalem, 0:3) przegrało zresztą różnicą więcej niż dwóch goli.
Kilka lat później o podobnym scenariuszu mogę, jako kibic, tylko pomarzyć. I to pomimo tego, że Burnley zakończyło ubiegłe rozgrywki w górnej połowie tabeli. Kiedy przychodzi do starć z Liverpoolem, Manchesterem City, Manchesterem United, Chelsea, Tottenhamem czy Arsenalem, nie zawsze pomaga rozegranie nawet bardzo dobrego meczu. Wystarczy jeden, jedyny błąd, a kończy się porażką. Nie szukając daleko, można przypomnieć sobie niedawny mecz Burnley z Tottenhamem na Turf Moor.
Obrazu nie zmieniają ani remis na Anfield (1:1) ani sensacyjna wygrana na Old Trafford (2:0) w ubiegłej kampanii. Wystarczy wypunktować większość pozostałych rezultatów: u siebie 0:3 z Liverpoolem, 1:4 z Manchesterem City, 2:4 z Chelsea i 0:2 z Manchesterem United czy na wyjeździe 0:5 z City i Tottenhamem, a także 0:3 z Chelsea.
Komu potrzebne są jeszcze takie mecze?

Nieunikniony transfer

Nie ulega wątpliwości, że jedną z kwintesencji sportowej rywalizacji są niespodzianki. Najlepiej takie, jak te z udziałem Leicester City czy Atletico Madryt na przestrzeni ostatniej dekady. Szkopuł jednak w tym, że żadna z tych niesamowitych historii nie wydarzyła się na przestrzeni któregoś z poprzednich czterech sezonów. Różnice tylko rosną. Mistrzowskie tytuły zdobywają ci, co (prawie) zawsze. W meczach krajowych lig coraz częściej padają wysokie wyniki.
Skoro naturalną ścieżkę rozwoju dla utalentowanego piłkarza stanowi transfer z mniejszego do większego klubu, może tak samo powinny postąpić wypełnione takimi zawodnikami zespoły. Przejść z coraz mniej prestiżowych do prawdziwie elitarnych rozgrywek. To zresztą i tak nieuchronne.
author picture

Wojciech Falenta

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

600 PLN

Nowy pakiet startowy w Betfan! m.in. trzy zakłady bez ryzyka na 600 PLN łącznie

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN

Dyskusja 48

1 lis 2020 | 06:34
0
Bardzo dobry artykuł i ciężko się tutaj z czymś nie zgodzić. Taka prawda rozgrywki ligowe stają się coraz bardziej nudne bo ciągle te same zespoły je wygrywają. Na 99% w tym sezonie ligę francuską i niemiecką wygra kolejno PSG i Bayern, Włoską na 75% Juve i jedynie w Anglii póki co nie widać faworyta ale i tak wygra je ktoś z puli Liverpool, City, United czy Chelsea. Jedyne nieprzewidywalne obecnie rozgrywki, które wywołują jakieś emocje to liga mistrzów ale dopiero w fazie pucharowej bo w meczach grupowych to po prostu w większości odbębnienie swojej powinności :/
31 paź 2020 | 18:49
0
A dlaczego by nie postrzegać superligi jako szansy dla innych zespołów ?

Ludzie się znudzą superligą, tym, że co weekend będzie wielki szlagier europejski. To na pewno przyniesie tylko chwilowy boom.

Ale ligi krajowe po wyjęciu tych największych staną się bardziej konkurencyjne, bardziej wyrównane i bardziej widowiskowe. To może być dla tych mniejszych szansa aby stać się większym. Nagle może się okazać, że w takiej PL nagle połowa zespołów będzie walczyć o mistrzostw co da szansę takim zespołom jak Everton, Southampton, Aston Villa czy Wolves.
Podobnie w La Liga. Nagle takie zespoły jak Valencia, Sevilla, Sociedad, Villareal, Osasuna czy Bilbao zyskają na znaczeniu. La Liga bez Realu i Barcelony stała by się o wiele ciekawsza dla tego kraju.

Ja chciał bym to zobaczyć. To nie super liga jest potrzebna tym najbogatszym. To raczej odcięcie tych najbogatszych jest potrzebne piłce nożnej.
31 paź 2020 | 16:26
0
Ta cala super liga to automatyczne odciecie druzyn z topu z innymi europejskimu klubami. Szukaja tylko kasy od sponsoringu. Bogatsi stana sie jeszcze bogatsi a biedniejsi jeszcze biedniejsi. Pilka spadla juz dawno na psy
31 paź 2020 | 10:03
0
Jeśli już, to powinny być eliminacje otwarte dla wszystkich tak żeby na wstępie paru bogaczom utrzeć nosa i dopopompowac kasa mniejszych. Z ligi będzie się spadać i będzie można awansować. Podział kasy równy dla wszystkich zespołów tak żeby zmniejszać różnicę.
31 paź 2020 | 20:55
0
to mają w LM od czasu do czasu któryś z bogaczy wypada poza krąg - a im przecież chodzi o dożywotni dopływ kasy!!!
1 lis 2020 | 09:42
0
Tylko to zabije trochę piękno piłki, w Europie. Rozumiem że w Afryce czy Azji to im wszystko jedno i wola oglądać mecze wielkich, ale w Europie kibice z Polski czy Belgii jednak mają fun wierząc że ich kiepskie zespoły coś moze wygrają. Może wbrew pozorom gdyby pozostali zrobili swoją Ligę Mistrzów w staram stylu to by zyskali bo wygrywalby czasem Rapid Bukareszt albo Glasgow Rangers. W USA i Chinach by sobie oglądali Superlige A my byśmy tu mieli swoje rozgrywki.
1 lis 2020 | 10:17
0
nie miałbym nic przeciwko LM w starym formacie. fajnie byłoby zobaczyć w finałach drużyny z np Rumunii, Chorwacji, widzieć znów jak rodzą się legendy nowych Prosineckich, Saviceviciów, Mihajloviciów itd
31 paź 2020 | 07:15
0
Bez sensu, kibice wyczekują z niecierpliwością spotkań w lidze mistrzów z innymi najlepszymi. Jeżeli będzie to na codzień to poziom emocji spadnie mocno w dół, mecze z takimi zespołami przejdą do porządku dziennego i nagle okaże się, że stadiony będą w połowie puste i to nie przez covida. Ludzie chcą oglądać potyczki krajowe bo wygrana w swojej lidze to też jest prestiż. Są najlepsi w swoim kraju. Dopiero po tym można myśleć o podboju europy. A tak to kluby pokroju PSG, Juventusu, City nigdy nic nie wygrają i kibice będą mieli dość, że ich ulubiona drużyna przegrywa wszystko w całym sezonie a na pewno tak się komuś może przytrafić. Wyobraźcie sobie taki Real, który ma obecnie problemy i może być np na ostatnim miejscu takiej ligii. Co miesiąc zmiana trenera, zarządu. Co rok rewolucja kadrowa i mamy bankructwo. Tak się może stać z każdym klubem. Czy tego chcecie?
31 paź 2020 | 03:22
0
Czyli trzeba utworzyć Superligę, bo są zbyt duże już podziały w postrzegolnych ligach między zespołami...co powiększy te podziały jeszcze bardziej...będą już tylko mega bogate kluby z Superligi i reszta...
31 paź 2020 | 02:10
0
Super liga już istnieje i jest to Liga Mistrzów, każdy ma swój dom i swoje podwórko.
31 paź 2020 | 00:27
0
Jury było 3 razy na nie. Do kosza z pomysłem :D
30 paź 2020 | 23:46
0
Superkupa szybko się znudzi wielkim jak się wyklaruje stała czołówka,a reszta wielkich będzie się bić w środku i dołach stawki o majtki sołtysa.
30 paź 2020 | 23:20
0
Piłka jest w dobrej kondycji, na chuj to demolować ? Dwa wyjazdy w tygodniu za granicę ? Pojebało kogoś i to jak zawsze na samej górze
30 paź 2020 | 22:52
0
Takie rozgrywki kompletnie zabiłyby piłkę nożną. Pomijając fakt zruinowania najlepszych europejskich lig, to jeszcze mecze między zespołami z czasem stałyby się nieporównywalnie nudniejsze niż Liga Mistrzów.
30 paź 2020 | 22:43
0
Ile szekli za to kupsko ci przypadło, Fallenta, do wężowej kieszeni? J.P Morgan wywiązuję się z umowy czy po prostu jesteś pożytecznym niedorozwojem? "Komu potrzebne są jeszcze takie mecze"? Chyba komu są potrzebne takie artykuły i tak pupciodajne albo z popękanym deklem gryzipióry. Zaiste, pierwszej próby spłodziłeś exemplum nowej, coraz mocniej spopularyzowanej formy pseudodziennikarskiej roboty spod znaku lizania jajec Wielkiego Syjonu. Przypomina mi ten zrzut zsiadłej spermy w formie akapitów i literek hordę artykułów na portalach mediowych na wyścigi argumentujących dlaczego Gwiezdne Wojny by Disney nie są tak z...ane jak są ch...we. Idź pan w rój!
30 paź 2020 | 22:36
(Edytowany)
Zabijanie futbolu i uroku piłki, nudne turnieje rozgrywane z USA czy Chinach są dla amatorów i niech takie pozostaną...zdecydowany STOP jakiejś durnej srarolidze niech sobie ją wsadzą razem z cała kasą którą już przeliczają, banda oszołomów
0
Zabijanie futbolu i uroku piłki, nudne turnieje rozgrywane w USA czy Chinach są dla amatorów i niech takie pozostaną...zdecydowany STOP jakiejś durnej srarolidze niech sobie ją wsadzą razem z cała kasą którą już przeliczają, banda oszołomów
30 paź 2020 | 22:35
(Edytowany)
hmm liga bez legendarnych "chłodnych, deszczowych wieczorów w Stoke" jakoś tak słabo brzmi. Ligomistrzowe mecze pomiędzy gigantami stracą urok, a do tego nie będzie już meczów typu Bayern - Lokomotiv i redaktorzy meczyków.pl popadną w depresję bo nie będzie "polskich meczów" w najwyższej klasie rozgrywek :(
0
hmm liga bez legendarnych "chłodnych, deszczowych wieczorów w Stoke" jakoś tak słabo brzmi. Ligomistrzowe/superligowe mecze pomiędzy gigantami stracą urok, a do tego nie będzie już meczów typu Bayern - Lokomotiv i redaktorzy meczyków.pl popadną w depresję bo nie będzie "polskich meczów" w najwyższej klasie rozgrywek :(
30 paź 2020 | 22:21
0
Tak samo można powiedzieć o waszej serii meczyki plus. Kiedyś były to świetne materiały, na które się czekało. Ten artykuł osiągnął chyba rekordowy poziom głupoty. Osobiście uważam, że w piłce najpiękniejsze są niespodzianki - wygrane reprezentacji Danii oraz Grecji na mistrzostwach Europy, mistrzostwo Leicester... długo by wymieniać. Osoba, która jest za powstaniem super ligi nie ma za grosz wyobraźni. Czym byłaby piłka nożna bez komedii polskich klubów w eliminacjach do europejskich pucharów? Po co wtedy grać o mistrza w niższych ligach? Co to w ogóle za przykład z tym Burnley, śmiech na sali. Jako kontrprzykłady - ostatnia przygoda Atalanty, Lyonu, rok wcześniej Ajaxu, Tottenhamu w LM. Powstanie super ligi podzieli nam futbol profesjonalny na dwie kategorie: profesjonalny oraz... profesjonalny inaczej. W trakcie pandemii wszystkie kluby potrzebują pieniędzy, te biedne w szczególności. Za kilka lat od powstania super ligi nikt nawet nie będzie słyszał o takich meczach jak derby Merseyside, derby Mediolanu, a w Polsce to na pewno futbol umrze. Gratuluje wyobraźni
30 paź 2020 | 22:06
0
Żenada... Ciągle te same drużyny grające między sobą zabije piękno futbolu, czyli nieprzewidywalność, kiedy mniejszej kluby będą grać z wielkimi... Co w konsekwencji zabije te mniejsze zespoły. Panowie będą się bogacić, a reszcie hołoty zostaną okruchy z pańskiego stołu.
30 paź 2020 | 22:01
0
pomysł obarczony wieloma błędami-te kilkanaście klubów wyizoluje się jak nba-nikt nie spada nikt nie wchodzi co stwarza pozorną rywalizację bez walki na śmierć i życie-zdobywasz trofeum które uznaje tylko własna liga -powstaną dwa równoległe swiaty roszczące pretensje do bycia najlepszym klubem świata-dla uefa akceptacja tych rozgrywek to upadek więc na pewno nie zaakceptuje jest też wiele innych konsekwencji trudnych do rozwiązania-dziś kibic każdej z lig europejskich ogląda LM bo chce mieć skalę porównawczą gdzie jest miejsce jego klubu czy na pewno będzie zainteresowany oglądaniem rozgrywek gdzie jego ukochany klub ma zerowe szanse na spotkanie z gigantami-mistrzostwa świata też wygrywa raptem 8 drużyn i nikogo to nie nudzi czy po super lidze fifa nie wpadnie na pomysł żeby stworzyć super mistrzostwo świata z udziałem tej 8
30 paź 2020 | 21:13
0
A może gdyby pieniądze z LM szły nie do grających w niej klubów, tylko do lig z których te kluby pochodzą. W ten sposób rozwijała by się cała liga, a nie zwiększała przepaść między klubami najbogatszymi a resztą. Kluby w LM i LE mogłyby też grac mniej tych meczów, gdyby skonczyła się pogon za pieniędzmi, grałyby tam dla prestiżu. W ten sposób wiele lig znów stałoby się konkurencyjnych i zniknęliby ci seryjni mistrzowie.
Ale co ja pierdole, własnie wchodzi 3 liga eurepejskich pucharów. Jeszcze wincyj meczów i wincyj hajsu.
30 paź 2020 | 20:59
(Edytowany)
*Artykuł sponsorowany
0
*Artykuł sponsorowany

...

Boli mnie to, że jak ładnie powiedział Wenger: "Żyjemy w świecie właścicieli-inwestorów. Ich pierwszym celem jest zarobienie większej ilości pieniędzy"
Dla mnie to ma powoli coraz mniej wspólnego ze sportem, to już tylko jeden wielki biznes. Spójrzcie na skoczków narciarskich, lekkoatletów i wielu choćby przedstawicieli sportów olimpijskich. Pieniądze w tych dyscyplinach są tylko małym procentem tego, co ma futbol. Ale tam przynajmniej sportowcy nie są oblepieni reklamami i czuć tu ducha sportowej rywalizacji, a nie tylko przychody i przychody. Mnie to już irytuje, a jeśli jeszcze ta "Super"liga powstanie to już w ogóle będzie kurwa dramat.

30 paź 2020 | 20:51
0
Jak bedąc fanem piłki nożnej można pisać takie głupoty o to własnie w piłce chodzi walke, niespodzianki , emocje !!!
Cytujac klasyka .
Futbol, cholera jasna!
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

600 PLN

Nowy pakiet startowy w Betfan! m.in. trzy zakłady bez ryzyka na 600 PLN łącznie

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN