Rok temu ledwo obronili się przed spadkiem, teraz zmierzają po mistrzostwo. "Przerwą dominację dwóch klubów"

Rok temu ledwo obronili się przed spadkiem, teraz zmierzają po mistrzostwo. "Przerwą dominację dwóch klubów"
Xinhua / PressFocus
Autor: Dominik Budziński 19 Mar 2022 | 08:00
Liga szwajcarska nie należy raczej do rozgrywek, które z zapartym tchem śledzi się w naszym kraju. Ale w tym sezonie jest tam tak ciekawie, że warto o tym wiedzieć. Po mistrzostwo pewnie zmierza bowiem klub jeszcze w poprzedniej kampanii zajmujący miejsce tuż nad strefą spadkową. FC Zürich o kilka długości wyprzedza FC Basel i Young Boys Berno - dwie ekipy, które rozdzieliły między siebie tytuły mistrzowskie w 12 ostatnich sezonach.
FC Zürich to oczywiście uznana marka na szwajcarskim podwórku. W XXI wieku klub trzykrotnie sięgał po mistrzostwo kraju, choć było to już całkiem dawno, bo w 2006, 2007 i 2009 roku. Od tamtej pory dominowały już ekipy z Bazylei i Berna. A “Złote Lwy” przez kolejne kilkanaście lat miotały się głównie bliżej środka tabeli. Dwa razy udało się skończyć na podium (2. miejsce 2010/11 i 3. miejsce 2014/15). Z drugiej strony, w 2016 roku klub spadł nawet na drugi poziom rozgrywkowy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Po powrocie do elity FC Zürich zajmował kolejno czwarte, siódme, siódme i ósme miejsce. Biorąc pod uwagę, że w tamtejszej lidze gra zaledwie dziesięć drużyn, trzy ostatnie sezony trzeba było uznać za sporego kalibru rozczarowania. Nikt nie przypuszczał raczej, że w ciągu kilku miesięcy sytuacja klubu odmieni się jak w kalejdoskopie.
Teraz klub z Zurychu, na dziesięć kolejek przed końcem, jest liderem. Ma 12 punktów przewagi nad drugim FC Basel i 14 oczek więcej niż Young Boys Berno.

Zmiana na stołku trenerskim

Co takiego wydarzyło się w Zurychu, że klub ledwo broniący się przed spadkiem nagle zaczął rozdawać w Szwajcarii karty? Nie znajdziemy zapewne jednej przyczyny, ale niebagatelne znaczenie miała bez wątpienia zmiana trenera. Od początku sezonu z klubem pracuje Niemiec Andre Breitenreiter, niegdyś szkoleniowiec Hannoveru 96, Schalke czy Paderborn.
Czy latem doszło w klubie do jakiejś rewolucji? No nie. O transferach więcej napiszemy jeszcze za moment. Będąc natomiast przy osobie trenera, warto wspomnieć o zmianie ustawienia. Ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Od początku obecnych rozgrywek zespół gra trójką środkowych obrońców, ofensywnie usposobionymi wahadłowymi, trójką środkowych pomocników i dwoma napastnikami. Wcześniej było to zazwyczaj ustawienie 4-2-3-1.
Pod wodzą Breitenreitera drużyna wygrała póki co 20 spotkań, pięć razy zremisowała, a czterokrotnie schodziła z murawy pokonana. Daje to średnią na poziomie 2.24. Zestawmy to z jego poprzednikami:
Nieźle wyglądało to jedynie w przypadku Forte, ale on prowadził zespół głównie w drugiej lidze, gdzie o zdobywanie punktów jest jednak zdecydowanie łatwiej.

Wzmocnienia przed sezonem

Czy FC Zürich dokonał przed sezonem jakichś wielkich wzmocnień? Jak zdążyliśmy już wspomnieć, trudno mówić tu o rewolucji. Ale oczywiście transfery się pojawiły. W kilku przypadkach mowa tu o piłkarzach, którzy stanowią dziś niezwykle ważne ogniwa zespołu.
Pojawili się zwłaszcza wahadłowi - Adrian Guerrero i Nikola Boranijasevic. Pierwszy latem przyszedł z rezerw Valencii, drugi z Lausanne, ekipy ligowego rywala. Obaj w układance Breitenreitera odnaleźli się znakomicie. Hiszpan w tym sezonie ligowym ma na swoim koncie cztery gole i osiem asyst, Serb trzy gole i dwie asysty.
Poza nimi, choć do klubu przyszło jeszcze kilku zawodników, trener “rzeźbi” raczej z tego, co zastał już na miejscu. Co ciekawe, piłkarzem FC Zürich od kilku miesięcy jest też Moritz Leitner, były gracz Borussii Dortmund, ale on póki co nie ma wielkiego wkładu w rezultaty. Zagrał w ośmiu spotkaniach. Głównie na początku sezonu. Ostatnio zmaga się z urazami.
Kojarzyć możecie też Blerima Dzemailiego, niegdyś zawodnika takich klubów jak Torino, Parma, Napoli, Galatasaray, Genoa czy Bologna. On, w przeciwieństwie do Leitnera, gra dość regularnie i ma spory wpływ na grę zespołu.

Wykrzesać potencjał z tych, którzy są

Szkoleniowca “Złotych Lwów” chwalić trzeba za to, że potrafił wydobyć z niektórych piłkarzy ich pełnię potencjału. Tak Assan Ceesay, dziś kluczowy napastnik drużyny, prezentował się przed przyjściem Breitenreitera:
  • 78 meczów - 10 goli i 5 asyst
A tak po jego przyjściu:
  • 26 meczów - 16 goli i 7 asyst
Bardzo ważni dla zespołu są też dwaj Włosi. Antonio Marchesano to już praktycznie klubowa legenda. 31-letni ofensywny pomocnik jest w Zurichu od 2016 roku. Rozegrał 181 spotkań. Póki co nie odnosił z zespołem sukcesów, ale w tym sezonie powinien to zmienić. Jest w świetnej formie. Strzelił w lidze 11 goli i dołożył cztery asysty.
Ciekawa postać to natomiast jego rodak, zaledwie 18-letni Wilfried Gnonto. Wychowanek Interu Mediolan trafił do Zurychu w 2020 roku. Podczas obecnych rozgrywek jest jokerem idealnym. Rzadko występuje w pierwszej jedenastce (prawie w ogóle), a uzbierał już osiem trafień. Ustępuje pod tym względem tylko wspomnianej wyżej dwójce.

Wykorzystać słabość rywali

Świetne wyniki FC Zürich podnoszą ciśnienie w Bazylei i Bernie. Dwaj ligowi hegemoni tracą cierpliwość i szukają zmian. Pod koniec lutego do roszady na stanowisku trenera doszło w FC Basel. Patricka Rahmena zastąpił Guillermo Abascal. Kilka dni temu na podobny ruch zdecydowali się włodarze Young Boys. Zwolniony został David Wagner, zatrudniony Matteo Vanetta.
Do końca sezonu pozostało 10 kolejek. Czy FC Zürich jest w stanie zmarnować kilkanaście punktów przewagi? Wydaje się to mało możliwe, choć pierwsze ostrzeżenie przyszło kilka dni temu. “Złote Lwy” sensacyjnie przegrały u siebie 0:3 z szóstym w tabeli St. Gallen. Była to jednak dla nich pierwsza porażka od… września 2021 roku.
Już dziś obecny lider spotka się w bardzo ważnym meczu z Young Boys. Między tymi ekipami dojdzie zresztą jeszcze do dwóch spotkań, bo każdy z każdym musi zagrać cztery razy. Póki co FC Zürich przegrał na wyjeździe 0:4, a u siebie wygrał skromnie 1:0.
Czeka nas ponadto także jedna rywalizacja “Złotych Lwów” z FC Basel. Za nami trzy spotkania tych ekip. Bilans wypada remisowo. Raz wygrał Zürich, raz Basel, raz doszło do podziału punktów.
Dzieje się w Szwajcarii. Pierwszy raz od 2009 roku po mistrzostwo sięgnie najprawdopodobniej ktoś spoza dwójki Young Boys Berno/FC Basel. Piłka wciąż jest jednak w grze.
- Wokół FC Zürich panuje euforia, wciąż jest delikatna, ale rośnie z tygodnia na tydzień, mecz po meczu. A ci obserwatorzy, którzy nadal uważają tytuł mistrzowski FCZ za niewyobrażalny, znajdują coraz mniej argumentów - czytamy na stronie “gettotext.com”.
author picture

Dominik Budziński

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Dyskusja 3