Były reprezentant Polski przeżył koszmar. "Przeszedłem prawdziwe piekło"
Michał Bąkiewicz przeżył koszmar. Były reprezentant Polski w siatkówce po wielu latach opowiedział o sytuacji, która mogła wymusić na nim zakończenie kariery.
W trakcie kariery Michał Bąkiewicz reprezentował barwy wielu polskich klubów. Sięgnął po sześć złotych i dwa srebrne medale mistrzostw Polski oraz trzy Puchary Polski i Superpuchar Polski.
Osiągał także sukcesy w narodowych barwach. W 2006 roku zdobył srebro mistrzostw świata, w 2009 roku wygrał złoto mistrzostw Europy, za to w 2011 roku sięgnął po brąz Ligi Światowej.
Koniec końców odwiesił buty na kołek w 2014 roku. Pozostał jednak przy siatkówce. Przez długi czas był trenerem, z kolei w ubiegłym roku został prezesem Skry Bełchatów.
Niewiele brakowało, żeby Bąkiewicz nie cieszył się z żadnego z wymienionych sukcesów. Opowiedział o sytuacji, która na starcie mogła wymusić na nim zakończenie kariery.
- Bardzo szybko zaczęły się poważne kontuzje. Najpierw złamałem kość piszczelową, przeszedłem operację. Następnie była kolejna operacja i kłopoty z krążeniem. Szybko zostałem przez życie brutalnie sprowadzony na ziemię. Przeszedłem wtedy prawdziwe piekło. Siniały mi palce i nikt nie wiedział, dlaczego. Jeździłem od jednego lekarza do drugiego, przechodziłem rozmaite badania, także genetyczne, i byłem załamany. Schudłem w ciągu miesiąca 10 kilogramów. Straszono mnie końcem kariery, a nawet amputacją ręki, i naprawdę bardzo to przeżywałem. Na szczęście wylądowałem we Włoszech. Trenerzy Ryszard Bosek i Raul Lozano zorganizowali mi wyjazd do kliniki, gdzie mnie wyleczono - powiedział w rozmowie z Faktem.
Wtedy okazało się, że Bąkiewicz doznał zatoru tętniczego. Konieczna okazała się być interwencja chirurgiczna. Siatkarz bardzo szybko wrócił jednak do pełni sił.
Siatkarz jest odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Nowe rozgrywki PlusLigi mają rozpocząć się w październiku.