Polki wygrały seta 25:11, ale przegrały cały mecz! Zimny prysznic po serii zwycięstw
Polskie siatkarki poniosły drugą porażkę w Lidze Narodów. Biało-czerwone uległy w pięciu setach reprezentacji Kanady.
Polki dobrze zaczęły tę edycję Ligi Narodów. Wygrały sześć z siedmiu meczów. Liczyliśmy, że przeciwko Kanadzie zanotują czwarte zwycięstwo z rzędu.
Oba zespoły przez cały mecz miały problemy z ustabilizowaniem swojej gry. Pierwszy set zaczął się po myśli Kanadyjek, które prowadziły nawet 17:11. Polki odrobiły większość strat, ale nie były w stanie odwrócić losów partii. 25:23 dla Kanady.
Drugi set miał podobny przebieg, ale tym razem gra układała się dobrze dla Polek. Biało-czerwone stopniowo budowały przewagę, która osiągnęła nawet pięć punktów. Co najważniejsze: grały pewnie i ustrzegły się nerwowej końcówki. 25:21 dla Polski.
Trzeci set to... kolejny zwrot akcji. Po wyrównanym początku rozpędziły się Kanadyjki. Polki grały nierówno, popełniały sporo prostych błędów, często nie kończyły swoich ataków. Kanada wygrała 25:16.
Po takim secie można było mieć obawy dotyczące przebiegu kolejnej partii. I rzeczywiście: gra była jednostronna. Dominowały jednak Polki, które zdobywały punkty seriami. Z dobrego rytmu nie wybił ich nawet długi przestój: od stanu 11:2 oddały rywalkom pięć akcji z rzędu! I tak całego seta wygrały do 11. Dobrze grały zwłaszcza najskuteczniejsze w naszej drużynie Julia Szczurowska i Paulina Damaske.
Tie-break był zacięty tylko do stanu 7:7. Potem zarysowała się przewaga Kanadyjek, które odskoczyły na trzy punkty. Pomogły w tym same Polki, które miały spore problemy w ataku. Akcji nie kończyły Magdalena Stysiak czy Monika Lampkowska.
Polki zerwały się do walki, doprowadziły do stanu 13:13, ale końcówka należała do rywalek. Najpierw huknęła Mitrović, a po chwili mecz asem serwisowym zakończyła Maglio.
Polki spotkaniem z Kanadą zakończyły występy podczas turnieju w Bangkoku. Do gry wrócą 8 lipca w Osace. Zagrają wtedy z Turcją.
Kanada - Polska 3:2 (25:23, 21:25, 25:16, 11:25, 15:13)