Siatkarze w półfinale Ligi Narodów! Jest moc!
Polscy siatkarze zagrają w półfinale Ligi Narodów. Biało-czerwoni awansowali do niego po zwycięstwie 3:1 z Ukrainą.
Pierwsza partia toczyła się pod dyktando Polaków. Biało-czerwoni niemal przez całego seta mieli bezpieczną przewagę. Dominowali w każdym elemencie. Znakomicie grał Wilfredo Leon, który zdobył dziewięć punktów.
Po jednym z jego ataków Polacy prowadzili 20:13. Niepokojem mogła napawać ich postawa w końcówce, bo Ukraińcy zerwali się do walki i odrobili większość strat. Polacy wygrali 25:22, a decydujący punkt potężnym blokiem zdobył Bartłomiej Lemański.
Drugi set był bardziej zacięty. Po dwóch błędach Fornala przegrywaliśmy nawet 4:7, ale szybko na tablicy wyników pojawił się remis. Gra toczyła się punkt za punkt.
Lepsi w tym przeciąganiu liny byli Ukraińcy, którzy w końcówce seta wykorzystali fragment słabej gry Polaków. Fornal spudłował w ataku, Leon dał się zablokować, Jakub Popiwczak nie poradził sobie z zagrywką... Efekt? Porażka Polaków 22:25.
Wyrównany był też początek trzeciej partii. Wynik długo kręcił się wokół remisu. Polacy odskoczyli dopiero w drugiej części gry. Świetnie w bloku grał Lemański. Po jego czapie biało-czerwoni odskoczyli na 18:14.
To był kluczowy moment seta. Ukraińcy walczyli, ale Polacy pewnie dowieźli przewagę do końca. Finiszowali trzema punktami z rzędu: w atak skuteczni byli Bartłomiej Bołądź i Kamil Semeniuk, a na koniec chybił Wasyl Tupczij. 25:20 dla Polski!
Czwarty set to znów dominacja zespołu Nikoli Grbicia. Polacy bardzo szybko odskoczyli rywalom. Po bloku postawionym przez Lemańskiego i Marcina Komendę prowadzili 8:3. Później stopniowo powiększali przewagę. Gdy Bołądź zatrzymał blokiem Illę Kowalowa, było już 14:7. Rozpoczęło się odliczanie do końca seta. Polacy zwycięstwo przypieczętowali bijąc rywali do 17.
Biało-czerwoni, którzy bronią zeszłorocznego zwycięstwa, w półfinale zagrają ze Słowenią. W drugim meczu o finał powalczą Japonia i USA. Oba mecze odbędą się w sobotę.
Polska - Ukraina 3:1 (25:22, 22:25, 25:20, 25:17)