Szokujący gest Bułgara w meczu z Polską. Teraz się tłumaczy. "Nawet nie próbujcie tego robić"

Szokujący gest Bułgara w meczu z Polską. Teraz się tłumaczy. "Nawet nie próbujcie tego robić"
screen
Aleksandar Nikołow wywołał burzę swoim gestem w tie-breaku meczu Bułgaria - Polska na mistrzostawch Europy siatkarzy. 22-latek postanowił wytłumaczyć się ze swojego zachowania.
Bułgaria po bardzo emocjonującym meczu wygrała z Polską 3:2. Atmosfera na boisku była bardzo napięta. Świadczy o tym też eksplozja emocji Nikołowa w tie-breaku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Bułgar po jednym z ataków odwrócił się plecami do siatki i wykonał gest podrzynania gardła. W internecie zawrzało. Wielu kibiców manifestowało swoje oburzenie taką reakcją siatkarza.
Nikołow odniósł się do swojego zachowania w mediach społecznościowych. Twierdzi, że przypisywanie mu złych intencji jest absurdalne.
- Chciałbym odnieść się do "problemu", który powstał po naszym wczorajszym zwycięstwie nad Polską. To wiadomość do wszystkich kibiców siatkówki, ale szczególnie do Polaków. Po pierwsze, polscy kibice mają opinię jednych z najlepszych, jeśli nie najbardziej świadomych i znających się na siatkówce, fanów na świecie. Wasza kultura siatkarska stoi na absolutnie najwyższym poziomie, a wsparcie, jakie dajecie swojej drużynie, nie ma sobie równych - zaczął reprezentant Bułgarii.
- Mając to na uwadze, spodziewałbym się też od was większego zrozumienia, jeśli chodzi o emocje, celebracje i prowokacje pojawiające się na boisku. Zwłaszcza że reprezentacja Polski jest pod tym względem dość kontrowersyjnym przykładem - czego, mówiąc szczerze, nie mam jej za złe. Wręcz przeciwnie, lubię wysoki poziom rywalizacji i tak zwaną "wojnę mentalną", czyli psychologiczną część sportu - dodał.
- Przez lata krytykowano mnie i wyzywano za to, że noszę serce na dłoni i pokazuję na boisku surową pasję oraz energię, które czuję podczas gry. Mam pełną świadomość, że nie każdemu musi to odpowiadać i nie oczekuję, że każdy będzie lubił mnie jako sportowca. Niezależnie jednak od tego co dzieje się na boisku, zawsze jako pierwszy podaję przeciwnikowi rękę, bo w naszym sporcie od pierwszego do ostatniego gwizdka jesteśmy wyłącznie rywalami. Jest jednak coś, z czym absolutnie nie mogę się pogodzić. Nazywanie 22-letniego chłopaka "mordercą" albo "podrzynaczem gardeł" z powodu celebracji skierowanej do własnych kibiców i kolegów z drużyny, w samym środku tie-breaka, kiedy emocje sięgają zenitu, jest - mówiąc zupełnie szczerze - absurdalne - uważa Nikołow.
- Czy w ogóle rozumiecie, jak bardzo wyrywacie tę sytuację z kontekstu? Nie trzeba chyba dodawać, że ani przez chwilę nie pomyślałem o jakiejkolwiek przemocy, a tym bardziej o "zabiciu" kogokolwiek z powodu meczu siatkówki. To coś, co nawet w najmniejszym stopniu nie przyszło mi do głowy. Nie było w tym żadnej - naprawdę mam na myśli: żadnej - intencji okazania braku szacunku ani jakiejkolwiek "brutalności". Szczególnie wobec innych siatkarzy. Zdecydowanie radzę, by wszystkie takie myśli trzymać z dala od naszego sportu - podkreśla Bułgar.
- Możecie mnie nie lubić jako sportowca, ale nawet nie próbujcie kwestionować mojego człowieczeństwa oraz wkładać mojego nazwiska i słowa "morderca" do tego samego zdania. Zachowajmy wszyscy pewien poziom otwartości umysłu, nawet jeśli patrzymy na zawodników przez określoną optykę. Zwłaszcza że, jak wszyscy dobrze wiecie, w tej sytuacji nie było żadnych złych intencji - podsumował Nikołow.
Wiele wskazuje na to, że Polacy będą mogli zrewanżować się Bułgarom. Obie reprezentacje prawdopodobnie spotkają się w ćwierćfinale.

Przeczytaj również