"Boxdel" przemówił po aferze w Fame MMA. "Będą konsekwencje"

Michał Baron przemówił po aferze w Fame MMA. Wobec jednego z freak-fighterów zostaną wyciągnięte konsekwencje.
W sobotni wieczór miała miejsce gala Fame MMA 31. Widzowie obejrzeli 12 emocjonujących konfrontacji, w tym specjalny turniej o BMW M5. W finałowym pojedynku Alan Kwieciński pokonał Jose Simao.
W trakcie gali eskalował konflikt, który powstał kilka dni wcześniej. Kasjusz Życiński wybuchł, rzucając w kierunku sędziego nieprzychylne komentarze. Podobnie było podczas ćwierćfinałów specjalnego turnieju.
Życiński i inni zawodnicy lżyli arbitrów w oktagonie. Niebawem okazało się, że Jarosz i jego zespół zaczęli rozpatrywać opcję zakończenia współpracy z Fame MMA. Liczyli na wyjaśnienie sytuacji z minionych dni.
We wtorkowe popołudnie nadszedł komunikat w tej sprawie. Organizacja poinformowała, że pożegnała się z Jaroszem i jego zespołem. Ruch wyjaśnił włodarz federacji Michał Baron. Szczegóły TUTAJ.
Przez długi czas nie ujawniono jednak, czy konsekwencje poniesie Życiński. "Boxdel" poinformował w Kanale Sportowym, że tak się stanie. Zostanie pociągnięty do odpowiedzialności przez federację.
- Życiński też dostanie karę od organizacji za wypowiedzi w stosunku do arbitra, bo to nie wybrzmiało. Generalnie będą konsekwencje wyciągnięte za to, co wydarzyło się na odprawie - poinformował.
Jarosz jest uznanym sędzią sportów walki. W ostatnich kilkunastu latach pracował przy wielu hitowych starciach w kraju i za granicą. W trakcie kariery współpracował m.in. z Babilon MMA, KSW czy Oktagon MMA.