Dubois wygrał wojnę w ringu. Grzmoty z obu stron

Grzmoty w walce Daniela Dubois z Fabio Wardleyem. Po licznych zwrotach akcji przez nokaut wygrał pierwszy z nich.
Stawką rywalizacji był pas WBO w wadze ciężkiej. Pierwszy raz w karierze bronił go Wardley.
Walka zaczęła się w szokujący sposób. Wardley już w... 10 sekundzie powalił rywala na deski. Kropnął prawym sierpem tak, że Dubois aż przysiadł na ringu. Był liczony.
28-latek wrócił do walki i jeszcze w pierwszej rundzie... powalił rywala niczym judoka. Nadal miał jednak problemy. W trzeciej rundzie Wardley wyprowadził potężną bombę, po której Dubois przyklęknął i był liczony. Przetrwał, ruszył do natarcia i wkrótce przejął inicjatywę.
W szóstej rundzie Dubois wyprowadził nawałnicę ciosów. Wardley mocno ją odczuł - musiał walczyć z rozbitym nosem, w dodatku nad jego prawym okiem pojawiła się opuchlizna, ale potrafił się odgryzać. Przed ósmym starciem był nawet oglądany przez lekarzy, którzy udzielili zgody na dalszą walkę. Sytuacja powtórzyła się przed dziesiątą rundą.
Wardley ledwo trzymał się na nogach, ale Dubois nie mógł go znokautować. W końcu walkę przerwał sędzia. W jedenastej rundzie, gdy Dubois wyprowadził kolejny atak, uznał, że Wardley ma dość.