McGregor przemówił po przegranej z Hollowayem. "Coś we mnie pękło"

Conor McGregor przemówił po przegranej z Maxem Hollowayem na gali UFC 329. Padło wiele gorzkich słów.
W niedzielę Conor McGregor zmierzył się z Maxem Hollowayem w walce wieczoru na gali UFC 329. Sympatycy MMA spodziewali się wielkich emocji. Starcie było jednak jednostronne.
Potyczka zakończyła się po 69 sekundach. Po przegranej z Amerykaninem Irlandczyk przemówił za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ocenił, że nie zamierza się poddawać.
- Coś we mnie pękło. Doszczętnie. Nie miałem żadnej kontuzji przed walką. Kopałem, lądowałem, skakałem przez cały obóz, za kulisami przed starciem. To przyszło znikąd - zdradził.
- Jestem w zupełnej ciemności. Mogę to opisać tylko jako piekło. Byłem w takiej formie i tak gotowy na ten pojedynek, że nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Gadanie o tym, że byłem nie w formie, wychodząc do konfrontacji, to bzdura. Byłem spokojny, gotowy i pewny siebie. Jestem w szoku po tym, co się wydarzyło. Diabeł dosłownie patrzy mi prosto w twarz. Nie podejmuję gry. Pokonam to. Nie dam się zniechęcić. Wrócę - dodał.
Niedzielna potyczka stanowiła rewanż za walkę, do której doszło w 2013 roku. Irlandczyk wygrał z Amerykaninem na gali UFC Fight Night 26. Starcie odbyło się na pełnym dystansie.