Oto półfinaliści turnieju na Fame MMA 29. Były zawodnik UFC i KSW już wyleciał

Poznaliśmy półfinalistów specjalnego turnieju na gali Fame MMA 29. Z rywalizacji odpadli Jay Silva, Marcin Sianos, Mateusz Kubiszyn i Mateusz Szmyd.
Główną atrakcją gali Fame MMA 29 był turniej w formule K-1 w małych rękawicach. Przystąpiło do niego ośmiu freak-fighterów. Główną nagrodą był Mercedes S-Class w pakiecie Brabus.
Ćwierćfinały odbywały się na dystansie dwóch trzyminutowych rund. Uwzględniono również możliwość zarządzenia dwuminutowej dogrywki. Freak-fighterzy mierzyli się bez limitu liczeń.
Tomasz Sarara - Jay Silva
Sarara od początku wywierał presję na Silvie. Niezwykle okopywał jego korpus. Ten odpowiadał w ten sam sposób. W ten sposób upłynęła cała pierwsza odsłona. Druga runda rozpoczęła się tak samo.
Z początku żaden zawodnik nie mógł wypracować sobie przewagi. Niebawem Sarara posłał kilka ciosów na korpus Silvy. Chwilę później znokautował Silvę niebywałym kopnięciem na wątrobę.
Machmud Muradow - Marcin Sianos
Dynamiczny Muradow rozpoczął od okopywania nóg statycznego Sianosa. Po chwili dorzucił prawy prosty, po którym rywal zachwiał się na nogach. Nie brakowało też prawych sierpowych.
W kolejnych minutach Muradow wciąż stawiał na kopnięcia. Sianos nawet nie próbował ich blokować. Przeciwnik unikał jego uderzeń i cały czas nacierał, próbując także latającego kolana.
Ostatecznie decyzja należała do sędziów. Ci jednogłośnie orzekli wygraną Muradowa.
Mateusz Kubiszyn - Izu Ugonoh
Obaj zawodnicy weszli w pierwszą rundę, skracając dystans. Kubiszyn uderzał kolanami, Ugonoh odpowiadał kopnięciami. W pewnym momencie obaj freak-fighterzy znaleźli się w klinczu.
W jego wyniku Kubiszyn doznał kontuzji pleców, jednak nie zważając na uraz wrócił do rywalizacji. Chwilę później ponownie został zasypany ciosami kolanami przez Ugonoha i był liczony.
W drugiej odsłonie Ugonoh szedł po swoje. Po chwili Kubiszyn ponownie był liczony. W odpowiedzi szukał obrotówki, a w ostatnich sekundach zasypał ciosami oponenta i to on był liczony.
Finalnie decyzja należała do rozjemców. Ci jednogłośnie oznajmili wygraną Ugonoha.
Alberto Simao - Mateusz Szmyd
Simao rozpoczął od kopnięcia Szmyda w krocze. Po chwili zawodnicy powrócili do rywalizacji. Obaj szukali skrócenia dystansu. Simao wyprowadzał kopnięcia. Szmyd odpowiadał ciosami.
Po chwili freak-fighterzy odpięli wrotki. Co rusz miotali lewymi i prawymi sierpowymi. Simao zaserwował rywalowi trzy nokdauny. Szmyd odpowiedział przeciwnikowi jednym nokdaunem.
W drugiej odsłonie Simao jeszcze raz rozpoczął od kopnięcia Szmyda w krocze. Po powrocie obaj uwikłali się w chaotyczną wymianę. Szmyd podkręcił tempo, jednak Simao odpowiedział.
Koniec końców decyzja należała do arbitrów. Ci jednogłośnie ogłosili wygraną Simao.