Polak trenował Kliczkę. Zdradził kulisy współpracy. "Było widać to coś"
Lata temu Andrzej Palacz trenował Witalija Kliczkę. Teraz Polak zdradził kulisy współpracy z 54-letnim Ukraińcem.
W trakcie kariery Witalij Kliczko stoczył 47 walk. Zaliczył 45 wygranych i dwie przegrane. Sposób na niego znajdowali Chris Byrd i Lennox Lewis.
54-letni Ukrainiec stoczył ostatnie starcie w 2012 roku jako posiadacz mistrzowskiego pasa WBC w kategorii ciężkiej. Wtedy zaangażował się w działalność polityczną.
Założył partie polityczne Blok Witalija Kliczki bądź UDAR. Najpierw został deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy, a następnie - merem Kijowa. Pozostaje nim do dziś.
Mało kto pamięta jednak jego początki. Przed wypłynięciem na szerokie wody Kliczko trenował w Gwardii Warszawa pod okiem Andrzeja Palacza.
Teraz szkoleniowiec wrócił do starych czasów. Przybliżył kulisy współpracy współpracy z Kliczką oraz porównał jego styl ze stylem innego Ukraińca, Ołeksandra Usyka.
- Doskonale pamiętam, jak, przepraszam za słowo, jeszcze jako gówniarz, u mnie trenował. Też nikt niespecjalnie na niego stawiał, przyjechał po prostu duży facet, dziwnie ustawiony, można powiedzieć taki asynchron. I dobrze, że później nie przestawili go na technicznie bardziej wyszlifowane tory, jak jego brata. Coś w sobie ci Ukraińcy mają, choć mocno się różnią, patrząc na to, czym wygrywał Kliczko, a czym wygrywa Usyk - powiedział w rozmowie z Interią.
- Jeśli się nie mylę, miał wtedy 18-19 lat i toczył swoje pierwsze starcia. Od początku było widać, że jest to zawodnik, który posiada to coś. Kliczko już wtedy równocześnie był w kadrze bokserskiej, zdobył medal mistrzostw Ukrainy juniorów, jednak do kickboxingu też miał smykałkę. I w sumie osiągnął dużą sławę, jeżdżąc po całym świecie, szczególnie w Japonii. Mało kto o tym wie, ale tam był rozchwytywany, bo Azjaci byli zafascynowani tak dużym człowiekiem. Kliczko, tocząc tam już zawodowe walki, wyraźnie wygrywał z japońskimi zawodnikami - dodał.
W kolejnych latach opuścił Gwardię Warszawa i wypłynął na szerokie wody. Doczekał się także syna, który w przeciwieństwie do niego wybrał nie boks, a koszykówkę.