Polak wściekły na sędziego po przegranej walce o pas. "O wszystko się czepiał"
Damian Knyba przegrał walkę o pas z niemieckim pięściarzem Agitem Kabayelem. Polak nie szczędził słów
W ostatnich miesiącach w świecie boksu zrobiło się nieco głośniej o Damianie Knybie. Polski pięściarz, który wszedł do zawodowego boksu w 2021 roku mógł pochwalić się rewelacyjnym bilansem walk. Wygrał każdy z 17 stoczonych przez siebie pojedynków w karierze.
Walka numer 18 była jednak dla Knyby znacznie większym wyzwaniem. Mierzył się bowiem z Agitem Kabayelem - niemieckim zawodnikiem pochodzenia kurdyjskiego, który również nie odnotował w zawodowym boksie żadnej porażki. Stawką był mistrzowski pas wagi ciężkiej WBC w wersji tymczasowej.
Polak nie był faworytem tego starcia. Sam wynik walki również nie zaskoczył, bo to Kabayel wyszedł z pojedynku zwycięsko. Kontrowersje wzbudziło jednak przerwanie walki przez sędziego ringowego, które - zdaniem wielu ekspertów - nastąpiło zbyt wcześnie.
Ryszard Opiatowski z Faktu porozmawiał z Knybą po walce, pytając go także o to, co sądzi o decyzji arbitra. Polak bez ogródek przyznał, że jego zdaniem pojedynek został niesłusznie przerwany.
- Ten sędzia ewidentnie szukał pretekstu. Przede wszystkim o wszystko się do mnie czepiał. Cały czas patrzył tylko na mnie i szukał, do czego by się przyczepić. Wyglądało to tak, jakby Niemcowi ktoś powiedział, że ten sędzia będzie po jego stronie i że może sobie robić, co chce. Arbiter ewidentnie powinien założyć koszulkę z napisem "Kabayel Team" - stwierdził.
Część osób jest zdania, że przedwczesne zakończenie walki miało na celu uniknięcie ryzyka ciężkiego nokautu. Knyba z przekonaniem zaznaczył, że takich obaw u niego nie było. Dodał, że "na tysiąc procent dotrwałby do końca trzeciej rundy".
- Dostałem parę ciosów. Lekko mi się w głowie kręciło, ale byłem w stu procentach przytomny. A on był już wymęczony. Podobnie jak w walce z Agronem Smakici. Tylko że wtedy miał rywala na deskach, podczas gdy ja byłem w pełni świadomy. On nie byłby w stanie mnie dobić i na pewno jeszcze bardziej by się wypompował. W kolejnych rundach brakowałoby mu jeszcze bardziej wydolności. Oczywiście zrobiłem też dużo głupich rzeczy, zwłaszcza w obronie, niepotrzebnie się pogubiłem, ale generalnie sędzia zdecydowanie mu ułatwił wygraną - wyjaśnił.