Polski pięściarz otarł się o śmierć. A teraz takie wieści

Całkiem niedawno Michał Soczyński otarł się o śmierć. W sprawie polskiego pięściarza pojawiły się nowe wieści.
22 listopada na Hali Sportowej MOSiR w Chełmie odbyła się gala KnockOut Boxing Night 42. W walce wieczoru Michał Soczyński skrzyżował rękawice z Ramazanem Muslimowem.
Starcie niepokonanych pięściarzy było wyrównane do siódmej rundy. W pierwszej minucie Ukrainiec wyprowadził potężny cios na głowę Polaka, a ten padł nieprzytomny na deski.
Do ringu musieli wejść ratownicy medyczni. Po chwili Soczyński został zniesiony na noszach i przeniesiony do karetki, którą został błyskawicznie przewieziony do lokalnego szpitala.
W karetce Soczyński odzyskał przytomność. Miał jednak nie rozpoznawać ludzi wokół i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, z której wybudził się po dwóch dniach.
Wydawało się jednak, że może nie wrócić do zawodowego sportu. Tymczasem po dwóch miesiącach wznowił treningi. Rezonans magnetyczny i elektroencefalografia nie wykazały żadnych zmian.
- Decyzja od samego początku była prosta, jednak chodziło o to, jak będę się czuł. I jestem bardzo zadowolony oraz szczęśliwy, bo czuję się dobrze. Jakby nie patrzeć, sprawa była poważna, tymczasem już mogę wrócić do trenowania. A co to oznacza? Jedno: powrót. Będę chciał wrócić może nie jak najszybciej, ale na pewno chciałbym nadal boksować - przekazał.
- Na razie chodzę trzy razy w tygodniu na basen i dwa razy w tygodniu na boks, a zawsze dwa razy dziennie trenowałem. Teraz aplikuję sobie wszystko powolutku, żeby wrócić nie "na hura", tylko z głową. Na pewno nie chciałbym wrócić, wiedząc że coś jest nie tak. Wówczas zrobiłbym krzywdę samemu sobie i wszystkim wokół - ocenił w rozmowie z Interią.
Soczyński ma nadzieję, że w przyszłości będzie mógł zrewanżować się Muslimowi. Polak legitymuje się rekordem 11 wygranych i jednej przegranej. Ukrainiec zgromadził zaś dziewięć wygranych.