Przejechał się po Pudzianowskim. "W sportach walki jest nikim"

Mariusz Pudzianowski to istna legenda KSW, ale jego kariera nie na wszystkich robi wrażenie. W ostrych słowach podsumował ją Andrzej Wasilewski. Słynny promotor ocenił jego umiejętności.
Pod koniec 2019 roku Mariusz Pudzianowski zasilił szeregi federacji KSW. W swoim debiucie sięgnął po triumf nad Marcinem Najmanem. Później wygrywał też z Erko Junem czy Łukaszem Jurkowskim.
Ostatnie starcia nie układały się jednak po myśli legendarnego strongmana. Na jego drodze stawali kolejno Mamed Chalidow, Artur Szpilka oraz Eddie Hall. Brytyjczyk pokonał go w zaledwie 30 sekund.
W wywiadzie opublikowanym na kanale Lucky Punch do umiejętności Pudzianowskiego odniósł się Andrzej Wasilewski. Znany promotor nie szczędził dosadnych słów wobec legendy KSW.
- Mariusz Pudzianowski nigdy nie był fighterem MMA. To widać po jego porażkach. Takich jak nie wiem, przy dosiadzie na Arturze Szpilce, gdzie usiadł na nim i machał przez 50 sekund tymi potwornie umięśnionymi rękami. I to zawodnika, który leży na plecach w pozycji bezbronnej - rzucił.
- Te przegrane z jakimś kolosem, jeszcze większym od niego, jeszcze bardziej skoksowanym, nie wiem jak on się nazywa, Eddie Hall. Dwa razy większy od niego, ale to była jego pierwsza walka w życiu. Facet nigdy w życiu nie walczył, wychodzi i bije "Pudziana" jak dziecko. Bije jak małe dziecko, które trenuje przez dziesięć lat. "Pudzian" każdego na ulicy pobije, ale w sportach walki jest nikim. I był nikim - dodał.
Nadal nie wiadomo, czy Pudzianowski wróci jeszcze do oktagonu KSW. W ostatnim czasie był bowiem łączony z angażem w Fame MMA. Wśród jego potencjalnych rywali wymieniano m.in. Natana Marconia.