Puchacz zabrał głos ws. freak-fightów. Tego nikt się nie spodziewał

Tymoteusz Puchacz zabrał głos w sprawie występu we freak-fightach. Takiej odpowiedzi nikt nie mógł się spodziewać.
Ostatnie tygodnie są bardzo udane dla Tymoteusza Puchacza. 27-latek w przeciągu paru dni sięgnął po mistrzostwo Azerbejdżanu i Puchar Azerbejdżanu.
Do tego w czwartek Sabah Baku wykupiło go z Holstein Kiel przed upływem okresu rocznego wypożyczenia. Skrzydłowy podpisał trzyletni kontrakt, a niedługo później udzielił wywiadu Kanałowi Sportowemu.
Chwilę później temat rozmowy zszedł na... freak-fighty. 27-latek został zapytany, czy w przyszłości chciałby wkroczyć do klatki. Nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią. Takich słów nikt się nie spodziewał.
- We freak-fightach było dużo osób, które ja szanuję i które szanuje też bardzo dużo ludzi, czyli na przykład "Owca WK". Swego czasu śledziłem freak-fighty, teraz już tego nie robię. Jakoś mi to przeminęło z wiatrem. Chyba do czasu, jak skończę grać w piłkę, to nie będzie już freak-fightów, albo będą, albo będzie coś innego - powiedział.
- Lubię takie side questy robić. Side questy to jest jedna z moich ulubionych rzeczy do zrobienia. Albo coś takiego, jak skończę grać w piłkę, albo jakiś side quest, który będę mógł zrobić, jak będę wciąż grał w piłkę... Zawsze jestem na to chętny - dodał.
Ostatnio do świata freak-fightów zawitało wielu byłych i obecnych piłkarzy. W tym gronie znaleźli się Błażej Augustyn, Tomasz Hajto, Jakub Kosecki, Jakub Rzeźniczak, Piotr Świerczewski i Jakub Wawrzyniak.
W obecnych rozgrywkach Puchacz zaliczył 33 występy. Strzelił dwa gole i zanotował 12 asyst, a portal Transfermarkt wycenia go na półtora miliona euro.