Takie słowa włodarza KSW o Fame MMA. Aż trudno w to uwierzyć
Maciej Kawulski ocenił działalność Fame MMA. Włodarz KSW mocno zaskoczył swoją wypowiedzią.
W ostatnich latach relacje między KSW i Fame MMA były niezwykle napięte. Krytyki drugiej organizacji na każdym kroku nie szczędził jeden z włodarzy pierwszej federacji Martin Lewandowski.
Teraz doszło do zwrotu. Drugi z włodarzy KSW Maciej Kawulski docenił działalność Fame MMA. Wyjawił, że KSW i Fame MMA więcej korzyści od rywalizacji mogłaby przynieść wzajemna pomoc.
- Ja mam duży szacunek do chłopaków za to, co zrobili, i zawsze powtarzałem, że zdobyć uwagę tak wielu ludzi w Polsce to jest sztuka. Czy to jest dla mnie? Jeżeli chodzi o kibicowanie, obserwowanie, to bardzo rzadko. Nie ma jednak sensu źle na siebie mówić - powiedział na kanale Szalony Podcast.
- Każdy musi mierzyć się z wieloma trudnościami, żeby utrzymać się w tym rwącym potoku. I myślę, że byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy potrafili sobie pomagać. Bo my, jako ludzie z 20-letnim doświadczeniem, możemy im dać kilka wskazówek, jak nie popełnić błędu. Bo nader wszystko pewne jest to, że jeżeli wydarzy się coś nieodpowiedzialnego, wówczas z punktu widzenia ludzi, którzy będą musieli zabrać głos i zaatakować, będziemy w jednym worku - dodał.
W ostatnich tygodniach KSW po raz pierwszy od dawna zorganizowało freak-fightową walkę. W trakcie gali KSW 113 Adam Josef znokautował Piotra Liska, starcie potrwało zaledwie 78 sekund.
Organizacje współpracowały ze sobą już w 2024 roku. Wówczas związany kontraktem z Fame MMA Tomasz Adamek został wypożyczony do KSW, gdzie stoczył starcie z Mamedem Chalidowem.
Niewykluczone, że słowa Kawulskiego pozwolą zacieśnić stosunki między federacjami. Tym bardziej, że w mediach pojawiają się doniesienia o kolejnych planowanych freak-fightowych walkach.