Brutalna szczerość Żyły. "Popłynąłem sam ze sobą"
Piotr Żyła nie znalazł się w kadrze na Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie Cortinie. W rozmowie z WP Sportowe Fakty doświadczony skoczek szczerze ocenił ten sezon.
Maciej Maciusiak na najważniejszą imprezę sezonu zabrał Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska oraz Kamila Stocha. Żyła nie o to pretensji. Podkreśla, że walkę o wyjazd na igrzyska przegrał głównie z samym sobą.
- Na pewno chciałoby się poskakać, fajnie by było, ale prawda jest taka, że przegrałem sam ze sobą już wcześniej. Pogodziłem się z tym, że przegrałem rywalizację na Turnieju Czterech Skoczni. Po konkursie w Zakopanem wiedziałem, że nic już z tego nie będzie. Miałem czas, żeby pogodzić się z decyzją trenera i ze swoją porażką. Bo takie są fakty: to moja porażka - przyznał w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
- Chciałem zrobić więcej, niż umiem. To był mój główny błąd. Wszystko miałem wytrenowane. Fizycznie dalej jest super, z techniką też jest w porządku. W Wiśle trochę "odciąłem" głowę i było bardzo dobrze. W Oberstdorfie, na lotach, starałem się cieszyć konkursem, a nie myśleć o wyniku. I poszło solidnie. W Willingen, w niedzielnym konkursie, emocje mi odeszły i co? Zrobiło się przyjemnie - stwierdził.
- Na Turnieju Czterech Skoczni nie poradziłem sobie sam ze sobą. To ten moment, gdy nie umiesz się skoncentrować, wpaść w fajny stan, tylko czujesz niepewność, napięcie. To zabija skakanie. Musisz być rozluźniony, skoncentrowany i w stu procentach pewny, co chcesz zrobić. A jeśli zastanawiasz się, co powinieneś zmienić, zaczynasz niepotrzebnie kombinować, luz ucieka. Dlatego popłynąłem sam ze sobą, ze swoją głową, kolejny raz. Nie pierwszy i nie ostatni. Pracuję nad tym - dodał.
Mimo nieudanego sezonu Żyła nie myśli jeszcze o końcu kariery. Jest przekonany o tym, że wciąż stać go na dobre skoki w zawodach Pucharu Świata.
- Jeżeli chodzi o mnie, a także Dawida Kubackiego - walczymy dalej. Wierzymy, że nasze dobre czasy nadejdą. To jest sport, trzeba być cierpliwym, dążyć do tego, żeby było lepiej. Mogę powiedzieć za siebie, ale przypuszczam, że Dawid ma tak samo: ciągle wierzymy w to, że dołączymy do Kacpra i poskaczemy jeszcze fajnie - zapewnił.