Chwile grozy na skoczni. Mogło dojść do tragedii [WIDEO]

Chwile grozy na skoczni. Mogło dojść do tragedii [WIDEO]
X / @Eurosport_FR
Chwile grozy na skoczni w trakcie igrzysk olimpijskich. Ben Loomis został uczestnikiem szokującego zdarzenia.
W Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo trwają igrzyska olimpijskie. W czwartkowe popołudnie w ramach zmagań w kombinacji norweskiej odbyła się rywalizacja w sprincie drużynowym mężczyzn.
Dalsza część tekstu pod wideo
W trakcie konkursu skoków doszło do szokującego zdarzenia. W rolach głównych wystąpili Ben Loomis oraz jeden z pracowników obsługi, który na bieżąco usuwał śnieg z torów najazdowych.
Kiedy Loomis wystartował, pracownik obsługi nie zdążył cofnąć dmuchawy, którą sobie pomagał. 27-letni Amerykanin o nią zahaczył. Niewiele jednak brakowało, żeby skończyło się to gorzej.
Loomis wylądował na 116. metrze. Jego partner Niklas Malacinski doleciał zaś na 120. metr. Ostatecznie obaj zajęli siódme miejsce. 27-letni Amerykanin przekazał, że zapamięta to na długo.
- Kiedy mnie puszczono, zastanawiałem się, czy zdoła się jeszcze ruszyć. Nie bolało mnie to, został mi tylko odcisk na kombinezonie. Na szczęście dmuchawa trafiła mnie tylko w ramię. Gdyby trafiła mnie w twarz, historia potoczyłaby się zupełnie inaczej - przekazał Loomis w rozmowie z Bildem.
Ostatecznie resztę konkursu skoków udało się przeprowadzić zgodnie z planem. Sprint drużynowy mężczyzn wygrali Norwegowie. Srebro padło łupem Finów. Po brąz sięgnęli z kolei Austriacy.
Michał - Boncler
Michał BonclerWczoraj · 19:20
Źródło: Eurosport / Bild

Przeczytaj również