Cyrk przed IO trwa, Małysz wypalił bez ogródek. "Zaplanowane, żeby mnie ośmieszyć"
Trwa zamieszanie wokół nominacji na najbliższe igrzyska. W rozmowie z Interią w język nie gryzł się Adam Małysz, który uderzył w prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza.
W poniedziałek na posiedzenie zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego nie wpuszczono nie wpuszczono przedstawiciela Polskiego Związku Narciarskiego. Adam Małysz jest przekonany, że właśnie taki był plan Radosława Piesiewicza.
- Przecież to było zrobione specjalnie, bo pan Piesiewicz doskonale wiedział, ze ja nie będę na zarządzie, a będzie mnie reprezentował ktoś inny. I nie wpuścił naszego sekretarza, mimo wcześniejszego potwierdzenia, że może być. Przecież jeśli był taki niepewny całej transparentności Polskiego Związku Narciarskiego, to dlaczego nie przeczytał dokumentów, które wysłaliśmy? Dlaczego nie wpuścił naszego sekretarza? Bo z góry to miał zaplanowane, żeby po prostu mnie ośmieszyć - stwierdził Małysz.
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego otwarcie przyznał się do błędu ws. Anieli Sawickiej i Nikoli Komorowskiej. Podkreśla jednak, że w przypadku Michała Jasiczka oraz Piotra Habdasa nie ma zgody na zmianę, którą chce przeforsować PKOl.
- Dziewczyny stały się przede wszystkim ofiarami systemu. Ja nie ukrywam, że całe wytyczne, które mieliśmy, nie były za precyzyjne. De facto w każdej naszej dyscyplinie jest tak, że główny głos ma trener, a akurat w narciarstwie alpejskim nie było tego wpisanego w wytyczne. I może przede wszystkim tutaj był główny błąd. Dlatego ja też liczyłem na głos trenerów, którzy jasno zadeklarują, kto i jak. Kwestia jest taka, że wytyczne mówią swoje i powinno to być podjęte według wytycznych. Dlatego mówię wprost, że zarząd podjął błąd w tej kwestii. Stąd była prośba do zarządu, by jeszcze raz się nad tym zastanowić i doszło do zmiany decyzji - podkreślił.
Chorążymi polskiej reprezentacji w Mediolanie mają być Natalia Czerwonka i Kamil Stoch. Małysz w rozmowie z Interią przyznał, że o nominacji dla skoczka dowiedział się z mediów.
- Tylko rzecz jest w tym, jak to ładnie powiedział pan Piesiewicz, że pan Małysz będzie się tłumaczył, iż o wszystkim dowiedział się z mediów… Bo skąd się o tym dowiedziałem? Z mediów. Pan Piesiewicz, pomijając związek, zadzwonił bezpośrednio do Kamila, pytając go, czy się na to zgodzi. Więc bądźmy szczerzy i dorośli… Gdy pewne rzeczy się robi, to powinno być tak, jak sam powiedział, czyli transparentnie - wypalił.