Fantastyczny bieg Polki na koniec igrzysk. Najlepszy wynik od czasów Kowalczyk
To była rewelacyjna pogoń Elizy Ruckiej-Michałek w biegu masowym na 50 kilometrów. Polka zajęła ósme miejsce, a w pewnym momencie była bardzo blisko dogonienia grupy pościgowej, która rywalizowała o brązowy medal.
25-latka była ostatnią reprezentantką Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich. Startowała w biegu masowym kobiet stylem klasycznym na 50 kilometrów, jednak mało kto spodziewał się, że w ogóle będzie w stanie podczepić się pod czołówkę. Tymczasem poradziła sobie bardzo dobrze.
Na półmetku rywalizacji Rucka-Michałek była 11. na 41 biorących udział zawodniczek, co już było odbierane za wynik ponad stan. Przeskakiwała jednak kolejne miejsca i na 20 kilometrów przed końcem trasy znalazła się na ósmej pozycji, z minutową stratą do podium.
Po kolejnych 10 kilometrach Polka traciła już tylko 15 sekund do czołowej piątki, i choć pierwsze dwie zawodniczki wypracowały sobie dużą przewagę nad resztą stawki, to brąz był jak najbardziej w zasięgu. Cztery kilometry przed metą sensacyjnie wyprzedziła Amerykankę Jessicę Diggins.
Zmęczenie naszej reprezentantki mocno dało o sobie znać w samej końcówce wyścigu, jednak mimo to dotarła na metę jako ósma. W jej wynik nie dowierzała nawet komentująca bieg na Eurosporcie Justyna Kowalczyk-Tekieli. - Płakać mi się chce! - wypaliła.
Nic dziwnego, bo od czasów legendarnej polskiej biegaczki żadna Polka nie osiągnęła tak dobrego wyniku. Ósme miejsce Ruckiej-Michałek to najlepszy rezultat polskiej biegaczki w biegu indywidualnym od 2014 roku. Warto dodać, że przed igrzyskami miała niemal czteroletnią przerwę od treningów ze względu na problemy zdrowotne i zalecenia lekarzy.