Legendarny skoczek wyśmiał Maciusiaka. "Nadaje się na trenera, jak ja na biskupa"
Polscy skoczkowie w fatalnym stylu zakończyli sezon Pucharu Świata. Wojciech Fortuna uważa, że konieczna jest zmiana na stanowisku trenera reprezentacji.
Przed rokiem kadrę przejął Maciej Maciusiak. Za jego kadencji Polacy zdobyli trzy medale olimpijskie: Kacper Tomasiak został wicemistrzem na obu skoczniach, a w konkursie duetów dorzucił brąz skacząc z Pawełem Wąskiem.
Nie brakuje głosów, że udział Maciusiaka w tych sukcesach był ograniczony. Polacy przez cały sezon męczyli się, poza Tomasiakiem nie wchodzili do czołówki kolejnych zawodów, a na koniec fatalnie wypadli w Planicy. Zdaniem Fortuny konieczne jest trzęsienie ziemi, czyli - w tym wypadku - zmiana trenera.
- No i znowu dostanę po łapach, jak powiem prawdę... Ale muszę coś powiedzieć i to szczerze, bo ktoś powie, że nie znam się na tym. Proszę pana, Maciusiak nadaje się na takie stanowisko tak, jak ja na biskupa. Ja biskupem nigdy nie będę, a on trenerem pewnie też za długo nie będzie - wypalił Fortuna w rozmowie z portalem Interia.pl.
Jego zdaniem skoczkowie reprezentacji muszą pracować ze szkoleniowcem, który byłby dla nich autorytetem. Maciusiak - jak przekonuje mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku - jest odpowiedni jedynie do prowadzenia młodzieży.
- Tu przede wszystkim musi przyjść trener, który jest świętością. Jak nie było na treningu mojego trenera, bo musiał jechać do Krakowa, to nie miałem dla kogo skakać. Jeżeli nie przyjdzie odpowiedni kandydat, to nie będzie przyszłości. Ja myślę, iż sam Kacper Tomasiak czuje to, że jego trenerem jest Wojciech Topór - ocenił Fortuna.
Do Polskiego Związku Narciarskiego ma wrócić Stefan Horngacher. Jego rola na razie nie została wyjaśniona. Prawdopodobnie zostanie dyrektorem federacji ds. skoków.