Małysz ma dość. "Mogę odejść"
Adam Małysz jest rozgoryczony opiniami na temat swojej pracy w Polskim Związku Narciarskim. Obecny prezes federacji nie wyklucza, że ustąpi ze stanowiska.
Dyskusja o hejcie, którego doświadczają reprezentanci Polski w skokach narciarskich, wybuchła po konkursie drużyn mieszanych. Internauci z powodu słabego skoku rzucili się na Polę Bełtowską. Skierowali do niej wiele chamskich wiadomości.
Bełtowska nie jest jedyną osobą, którą w ostatnim czasie dotknęły przykre komentarze. Wielu kibiców w bezpardonowy sposób krytykuje trenera męskiej kadry Macieja Maciusiaka. Według nich 43-latek ma niewielkie zasługi dla rozwoju Kacpra Tomasiaka, za to pogorszył formę pozostałych skoczków.
- Sam Maciek mówi, że nie czyta komentarzy. Ale gorzej radzi sobie z tym jego rodzina. Ma żonę, dwóch synów, jeden skacze, drugi gra w piłkę i im się za to obrywa. Nie potrafią odciąć się od mediów. Ta sytuacja w nich uderza. To przykre - powiedział Małysz w rozmowie z portalem tvpsport.pl.
Sporo cierpkich słów na swój temat usłyszał też Małysz, który od 2022 roku jest prezesem PZN. W tym roku kończy się jego kadencja. Jeszcze nie wie, czy będzie ubiegał się o reelekcję.
- Czasem chcesz zrobić, coś dobrego, aby były sukcesy, ale i tak ci się obrywa. Najchętniej chciałoby się wtedy odejść. Nie muszę być prezesem PZN, mogę odejść, obrywało mi się niejednokrotnie, często za coś co nie było moją winą. Nie wiem, co będzie dalej - przyznał Małysz.
Na tegorocznych igrzyskach zostaną jeszcze rozdane trzy komplety medali w skokach narciarskich. 14 lutego odbędzie się konkurs mężczyzn na dużej skoczni, dzień później na tym samym obiekcie będą rywalizować kobiety, a kolejnego dnia - skoczkowie w zawodach duetów.