Małysz wytłumaczył sensacyjną decyzją. "Nikt nie chce"
Adam Małysz nie będzie ubiegał się o reelekcję na stanowisku prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. O powodach tej decyzji opowiedział na łamach Skijumping.pl.
Małysz to jeden z najwybitniejszych skoczków w historii. W 2022 roku czterokrotny triumfator Kryształowej Kuli został wybrany prezesem PZN.
Poprzednie sezony nie były szczególnie udane w wykonaniu Polaków. W ostatnich miesiącach za jedyny pozytyw można uznać igrzyska olimpijskie, z których Kacper Tomasiak przywiózł aż trzy medale.
Problemem były jednak mierne występy biało-czerwonych w Pucharze Świata. W klasyfikacji generalnie ostatniego sezonu najwyższe miejsce zajął Tomasiak, który był 23. Pomimo niekoniecznie najlepszych wyników Maciej Maciusiak pozostanie na stanowisku trenera kadry A.
Wiadomo już za to, że dojdzie do zmiany prezesa związku. Adam Małysz niedawno oficjalnie ogłosił na antenie Polsatu Sport, że nie będzie ubiegał się o drugą kadencję. W czerwcu zostanie wybrany nowy sternik.
- Z jednej strony żal zostawiać rzeczy, które udało się zrobić i przeforsować. Zawsze chciałem popchnąć ten związek do przodu, w stronę większej świeżości, bardziej nowoczesnego zarządzania, trochę bardziej jak firmą niż tylko stowarzyszeniem. Bo tak naprawdę dziś to już w wielu aspektach funkcjonuje jak firma, nie tylko pod względem budżetów, ale też liczby zawodników, pracowników czy trenerów. Myślę, że udało się zrobić sporo dobrych rzeczy, otwarcie na media społecznościowe, czego wcześniej brakowało, różne innowacje, reformy w kadrach juniorskich, programy takie jak „Akademia Lotnika” czy „Młody Narciarz” - powiedział Małysz w rozmowie z portalem Skijumping.pl.
- Z drugiej strony związek potrzebuje świeżości, nowej krwi, nowych projektów, nowych wyzwań, większej nowoczesności. W wielu obszarach udało się coś zmienić, ale oczywiście nie jesteśmy nieomylni. Pewne rzeczy się nie udały, pewne decyzje mogły być błędne. Przy takiej skali działalności to jest naturalne, człowiek uczy się całe życie i takie sytuacje się zdarzają. Ja się tego nie wypieram - kontynuował.
- Dlatego z jednej strony była ulga, a z drugiej żal, że coś się kończy. Ale z biegiem czasu - dziś jesteśmy już ponad tydzień po tym spotkaniu zarządu - czuję, że ciśnienie trochę ze mnie zeszło i zaczynam odpoczywać psychicznie. To głównie praca biurowa, załatwianie spraw, chodzenie, szukanie pieniędzy. A mimo to i tak obrywa się za wszystko. Najbardziej cierpi psychika, nikt nie chce słuchać złych komentarzy na swój temat, nikt nie chce doświadczać hejtu, który dziś jest wszędzie. To wpływa nie tylko na ciebie, ale też na twoją rodzinę. Dlatego ten odpoczynek, który już jest odczuwalny po ogłoszeniu decyzji, naprawdę działa i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej - dodał ustępujący prezes.